# Zniesienie abonamentu RTV i finansowanie mediów publicznych z budżetu

> Petycja Fundacji Dobre Państwo. Strona: https://dobrepanstwo.org/petycje/abonament-rtv
> Licencja: CC BY 4.0. Cytowanie: Fundacja Dobre Państwo, „Zniesienie abonamentu RTV i finansowanie mediów publicznych z budżetu”, dobrepanstwo.org.

Petycja postuluje zniesienie obowiązku opłacania abonamentu radiowo-telewizyjnego dla wszystkich osób i podmiotów; media publiczne miałyby być finansowane z budżetu państwa jako jego zadanie własne. Fundacja wskazuje, że pobór abonamentu jest kosztowny i nieszczelny, a wiele osób go nie płaci lub jest z niego zwolnionych.

- Temat: Podatki i finanse
- Czego dotyczy: Ustawa o opłatach abonamentowych
- Do kogo: Sejm, Prezydent RP
- Stan: Komisja Sejmu skierowała dezyderat do rządu (17 października 2024)

## Gdzie trafiła i co się stało

- 2 kwietnia 2024, Sejm, BKSP-155-X-156/24: Komisja do Spraw Petycji: uchwaliła dezyderat (źródło: sejm.gov.pl, odczyt 10.10.2026)
- 20 września 2024, Prezydent RP: Prezydent nie prowadzi rejestru petycji; odpowiedzi nie odnotowano (źródło: rejestr Fundacji (data prezentaty))

## Pełny tekst petycji

**PETYCJA**

Na podstawie art. 63 Konstytucji RP i art. 2 art. 2 ust. 3 Ustawy o petycjach wnosimy petycję o podjęcie działań w celu wniesienia pod obrady Parlamentu inicjatywy podjęcia uchwały o przyjęciu przepisu o zniesieniu obowiązku opłacania abonamentu, za możliwość odbioru sygnału radiowo – telewizyjnego mediów publicznych, dla wszystkich Osób i podmiotów w Polsce.

**UZASADNIENIE**

Media publiczne są, były i będą. Ich kształt się zmienia. Dyskusja trwa. Mamy marzenia a serca rosną. Wszyscy płacimy składając się na budżet Państwa. Abonament jako obowiązkowa prawie powszechna danina jest przedmiotem dyskusji polityków i refleksji wyborców. Zawsze jest kłopotem egzekwujących i stanowi sen pełen trosk zarządów niekomercyjnych rozgłośni i stacji telewizyjnych.

Pobór opłaty od osób fizycznych i prawnych jest kosztowny oraz nieszczelny.

Opowiadamy się za likwidacją obowiązkowego poboru opłat abonamentowych za dostęp do sygnału radiowego i telewizyjnego programów mediów publicznych.

Media Publiczne są Dobrem Wspólnym. Media Publiczne to Dobro Narodowe.

Utrzymujmy je z budżetu jako zadanie własne Państwa. Nasze Media Publiczne.

Trwa walka o mury, trwa spór o zasoby. Kto upomni się o LUDZI?

O Dobru Wspólnym Media wstydzą się komunikować widzom i słuchaczom.

**O problemie publikowaliśmy materiały na naszych stronach.**

**Głuchy Mrok w środowisku zainteresowanym mediami publicznymi.**

[**https://wbrew.org/rekompensata-dla-mediow-publicznych-dlaczego/**](https://wbrew.org/rekompensata-dla-mediow-publicznych-dlaczego/)

Rekompensata dla mediów publicznych, dlaczego?

Telewizja kręci Sylwestra Marzeń i lody. Czasem też wałka z widzów. To MY samozatrudnieni tyramy na programy telewizyjne i radiowe, także na transmisje sportowe. 

Media publiczne utrzymują się z reklam i praw autorskich do programów oraz przede wszystkim – z abonamentu. 

Nie wszyscy jednak abonament płacą. Niektórzy nie płacą, bo publiczne media naruszają ich elementarne poczucie estetyki piękna. Inni, bo korzystają z dobroci dostępu do wspólnego pastwiska. Jeszcze inni, bo nie wiedzą, a kolejni, bo choć system ich widzi, fizycznie nie istnieją. W końcu są i ci, którzy cieszą się zwolnieniem z płacenia daniny. 

Rekompensata państwa dla mediów publicznych za utracone wpływy z abonamentu przysługuje z tytułu ustawowych zwolnień. Państwo zwalnia, państwo rekompensuje. 

Społeczeństwo się starzeje, radość staje się udziałem wielu. Nie wszyscy żywi, lecz w bazach wiek Sary i Abrahama osiągnęli liczni. Budżet przyznaje rekompensaty z tytułu zwolnień z abonamentu za leciwe, choć martwe dusze. 

Skąd jednak wiadomo, ilu, dla przykładu, zaliczono do I grupy inwalidzkiej, a ilu walczyło mężnie i należy do grupy weteranów? Ilu z nas otrzymuje zasiłek opiekuńczy lub świadczenie pielęgnacyjne? Kto źle widzi bądź źle słyszy? Komu brak sił do pracy na roli? Kto ma biedę? Co w tych kwestiach wiemy z danych Spisu Powszechnego i raportów GUS? Jak wiele niewiadomych i czy możliwe są kolizje myśli z faktami …

Kasę daje Państwo z budżetu. Wystawia papiery wartościowe. My, samozatrudnieni, pracujemy, by je wykupić wraz kosztami emisji i odsetkami. Tak działa budżet Państwa – winien i ma, naszym kosztem.

Oczywiście, organy Państwa i parlamentarzyści starannie liczą, by zrekompensować mediom publicznym to, czego z powodu zwolnień nie dostały. By nie było nadto, bo finanse publiczne jednak wymagają dyscypliny. KRRiT rozdziela wedle potrzeb. Ile wyliczone, tyle się należy. Państwo emituje, a potem przekazuje mediom publicznym papiery wartościowe. Zarządy TVP i Polskiego Radia puszczają je w ruch. Czasem zdarza się, że zbywa się je od 10% do 30% poniżej ceny emisyjnej, i to mimo inflacji, ale pieniądz to pieniądz i nie ma co marudzić, bo lepiej mieć, niż nie mieć. 

Dobrze, że Poczta Polska tak żwawo ściga ludzi, by nie kraść i by były piękne audycje, słuchowiska i programy. Co jest grane? Tego muzyka kto opłaca grajka. To nasza kasa i basta. Dlaczego nie chcecie o tym porozmawiać? Media takie piękne, polskie. „Sami swoi” twierdzą, że amerykański ów kot Schrödingera.

[**https://dobrepanstwo.org/media-bardzo-publiczne/**](https://dobrepanstwo.org/media-bardzo-publiczne/)

**Obietnice**

Wyobraźmy sobie, że obietnice się spełniają. Media, które dotujemy, stają się publiczne. Regionalne i ogólnopolskie stacje publicznej radiofonii i telewizji, służą ludziom. 

Realizują publiczną misję, więc informują, uczą, dostarczają rozrywki, tworzą społeczne więzi między nami, Polakami. Pluralizm i polityka nareszcie zaczynają iść w parze. Nie umyka, co ogólnopolskie, ale i regiony mają swój przekaz. Wszystko to w telewizji, radiu i Internecie.

Jak mogłyby wyglądać takie media publiczne? Co widać już teraz, a co trzeba zostawić domysłom?  Wszyscy zainteresowani zastanawiają się, jaki kształt i formę przybiorą media publiczne, gdy wynurzą się już ze stanu obecnego chaosu i niepewności. Wiadomo, że ścierają się różne koncepcje, a różne frakcje chcą poprzez nie pozyskać wpływy na media lub zachować istniejące. Zespół ekspercki Fundacji Dobre Państwo opracował własną prognozę tego, co powinno się niebawem wydarzyć, jeśli media publiczne rzeczywiście mają być publiczne i społeczne.

**Założenia prognozy**

Zakładamy, że niekomercyjne, regionalne i ogólnopolskie stacje radiofonii i telewizji, które tworzą i przekazują programy dla powszechnego odbioru służą ludziom. Przyjmujemy, że zostaną uzgodnione wytyczne rozwoju polskich mediów w zakresie realizacji obowiązków informacyjnych i kulturotwórczych oraz więziotwórczych. A także zostanie zagwarantowana wolność prasy i innych środków przekazu, a pluralizm będzie nie tylko werbalny, ale i funkcjonalny.

Zakładamy, że likwidacja publicznych mediów w ich dotychczasowym kształcie jest w pełni uzasadniona, a środki prawne (stan likwidacji) zostały dobrane trafnie. Doprowadzi ona do spisu i oszacowania składników majątkowych, także dóbr niematerialnych i prawnych i przeogromnych archiwów. Pozwoli skutecznie zarządzić pracownikami i tymi, którzy wykonują swoje obowiązki na podstawie umowy o pracę, i samozatrudnionymi.

Zakładamy, że uda się wreszcie wypracować układ zbiorowy dla zatrudnionych w mediach, bo naszym zdaniem – lepszej okazji długo nie będzie.

Przewidujemy też, że przejęcie mediów publicznych odbędzie się z wykorzystaniem procedur likwidacji, uregulowanych najmocniej w k.s.h. i związane będzie z koniecznością pewnej falandyzacji prawa, by dotrzeć do systemowej i ustrojowej restrukturyzacji.

**Decentralizacja totalna **

Likwidacja TVP S.A. i Polskiego Radia S.A., a zwłaszcza rozgłośni i ośrodków regionalnych, może być krokiem w stronę prawdziwej decentralizacji. Wystarczy przecież utworzyć szesnaście Wojewódzkich Ośrodków Mediów Publicznych (propozycja nazwy nasza), które połączą majątek, ale także kadry dotychczasowych regionalnych spółek Polskiego Radia i Oddziałów TVP S.A. Mienie dotychczasowych ośrodków regionalnych poddane zostanie migracji i/lub zbyciu w przypadku zbędnych elementów.  Aportem do nowych jednostek wniesione zostaną składniki majątkowe z procesów likwidacji.

WOMP-om (Wojewódzkim Ośrodkom Mediów Publicznych) należy dać wspólną siedzibę i zarząd, a następnie faktycznie i formalnie połączyć w jednego nadawcę, rozpowszechniającego lokalne programy. Można też rozważyć dołączenie do regionalnych holdingów medialnych także prasy – niedawna sprzedaż Orlenowi lokalnych tytułów powinna cały proces ułatwić – wszystko już przecież spisane, wiadomo, kto, co, kim i o czym. Wspólny portal internetowy wreszcie dostarczałby konkretnego, do tego multimedialnego, kontentu.  

Formułą WOMP będzie samorządowy zakład budżetowy albo spółka prawa handlowego z udziałem samorządu. Istotnym jest, że nowe lokalne media osadzone będą na strukturze społecznej zbudowanej wokół województwa. Szesnaście WOMPów i ośrodek stoliczny wspólnie tworzyć będą publiczne media, które będą realizowały zasady wskazane w Konstytucji RP i w dokumentach międzynarodowych ratyfikowanych w Polsce. Można by się w wtedy zastanowić się nad prywatyzacją, zwłaszcza z udziałem samorządu, by uniezależnić lokalnego nadawcę od centralnej polityki.

**Samorząd w mediach**

Lokalnie zarządzać WOMPami będą struktury wojewody, marszałka, pracowników w formule spółdzielczej i dla pluralizmu z niszowym głosem doradczym wybranego organu władzy publicznej, co będzie wzmocnieniem struktury.

Pracownicy mediów publicznych, dziennikarze i pracownicy obsługi technicznej i administracji objęci zostaną umowami o pracę. Bez śmieciówek. Z gwarancjami ochrony niezależności dziennikarskiej i stabilizacji zawodowej. Władze ośrodków wojewódzkich i ogólnopolskich będą kolegialne i oparte na koncyliacyjnym procesie nominacji procedowanych w transparentnych konkursach kwalifikacyjnych. 

**Centrala**

Podobny zabieg można by przeprowadzić również w tzw. Centrali. Połączeniu uległaby Telewizja Polska S.A., Polskie Radio S.A. i PAP S.A. Emitowałyby wszystkie te programy, które udało się przez lata stworzyć, także w Internecie. Połączenie polskich doświadczeń z czasów „Teatru telewizji” „Kobry” „Kabaretu Starszych Panów” „60 minut na godzinę” „Tele-echa” „Piórkiem i węglem” „Zwierzyńca” i wielu innych do dzisiaj pamiętanych formatów z jednej strony, z modelem brytyjskiej telewizji BBC wraz z amerykańskim rozmachem lokalnych radiostacji, które relacjonowały „Wojnę światów” Orsona Wellesa. Tak mogą i powinny funkcjonować nowe media publiczne.

Jednak czy powinny być spółką prawa handlowego, czy też jednostką sektora finansów publicznych, optymalnie – jednostką budżetową? Pytanie w istocie sprowadza się do tego, czy nowe media publiczne mają być kolejnym komercyjnym nadawcą, czy też raczej – skupią się na realizacji swego konstytucyjnego celu, czyli realizacji misji publicznej. Nie obok komercji, lecz zamiast niej.

Jednostka budżetowa mogłaby wreszcie korzystać w pełni z publicznego finansowania, bez sprzyjania którejkolwiek z politycznych, a co ważniejsze – rządzących – opcji. Ile w ustawie budżetowej, tyle na koncie. Nie w depozycie, nie w zawieszeniu, bo akurat przypada powyborczy czas i nie wiadomo, ile komu i na co. Można by wreszcie zwiększyć udział całej sfery dotąd pomijanej nieco wstydliwym milczeniem – tzw. „pozarządówki”. Partycypacja społeczna, tematy trudne, lecz sprzyjające inkluzywności, kultura wysoka i edukacja, wszystko, co dotąd spychano na margines z potrzeby podnoszenia oglądalności i zyskowności, mogłoby znaleźć swoje miejsce. Marzenie? Nie, BBC tak robi media od lat.

Całość inspirowana i nadzorowana będzie przez Ogólnopolską Radę Mediów Publicznych. Powołanie jej ustawą nie będzie wymagało zmian w Konstytucji RP. Z zachowaniem legalności, funkcje i zadania KRRiT, sprowadzone zostaną do precyzyjnych zapisów z ustawy zasadniczej, o czym poniżej.

Będzie można pozbyć się sztucznego z perspektywy Konstytucji tworu – Rady Mediów Narodowych (RMN). Po reorganizacji okaże się redundantna i działała będzie tylko do czasu zabezpieczenia finansowania na czynsz i płace. 

**Nowy regulator**

Nowa rzeczywistość mediów jest cyfrowa. Tradycyjne rozpowszechnianie treści traci na znaczeniu. Coraz ważniejszym źródłem informacji i rozrywki staje się Internet. Truizm? Oczywiście. To dlatego kontrola treści audiowizualnych nie może ograniczać się do radia i telewizji, musi objąć również przestrzeń internetową. To dlatego Unia Europejska wypracowała EMFA (European Media Freedom Act), DSA (Digital Services Act) i DMA Digital Markets Act), które musimy pilnie wdrożyć.

Czy dotychczasowa struktura organów kontroli cyfrowej przestrzeni wystarczy? Oczywiście – nie. Czy KRRiT, monitorująca tradycyjne media pod kątem zgodności z prawem publikowanych w nich treści, to organ, który jest w stanie objąć swym działaniem również zasoby internetowe? Nie. KRRiT potrzebuje więc zmian. Czy da się szybko zmienić Konstytucję? Również nie.

Czas na nowy organ, który będzie łączył dotychczasowe kompetencje UKE i KRRiT.

Jednym z celów będzie skodyfikowanie zasad publikacji treści audiowizualnych w Internecie i uruchomienie krajowej chmury do archiwizowania danych. Utworzona zostanie centralna publiczna jednostka archiwizacji cyfrowych dóbr kultury, która finansowana będzie z budżetu.

Oczekujemy, że treści audiowizualne, także te, z którymi spotykamy się w sieci, zostaną poddane ocenie, by zapewnić tak wyczekiwany pluralizm i nieskrępowany dostęp do informacji. Rolą regulatora będzie zagwarantowanie wolności mediów oraz interesu publicznego.

By po połączeniu Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która w przeciwieństwie do UKE jest organem konstytucyjnym, nie została wyeliminowana z ustrojowego porządku Państwa, należy pozostawić jej wpływ na obsadę władz mediów publicznych. Zapewne również prawo do opiniowania koncesji udzielanych przez nowego regulatora na rozpowszechnianie programów oraz prawo do pozasądowego rozstrzygania sporów o to, które treści wolności słowa nadużywają, przeczą prawu do informacji i nie służą interesowi publicznemu. Czy wpływ na obsadę władz mediów publicznych oznacza, że to KRRiT miałby wskazywać, kto będzie szefował nowym mediom? Niekoniecznie. Można przecież wprowadzić system opiniowania, sprzeciwów itd. Nic bez KRRiT, ale nie wszystko wyłącznie w KRRiT.

Czy czeka nas powrót do niesławnego Radiokomitetu? Nie, oczywiście, że nie. Ale wszystko zależy nie od podobieństwa formy, a od treści, którymi się ją wypełnia. Tak jak jednostka budżetowa z powodzeniem nadaje się na formę działania mediów publicznych, tak i organ państwa może obsadzać ich władze. Pod jednym warunkiem: co publiczne musi brać się z wolnego społeczeństwa

**Abonament**

Zniesiony zostanie kosztowny w poborze i budzący kontrowersje równościowe abonament.

Zapowiedź opłaty audiowizualnej, powszechnej, a więc niedobrowolnej, już jest. Trwają prace, mnożą się projekty. Czy jednak konieczna jest jakakolwiek opłata na media publiczne? Zwłaszcza gdy będą one działały w oparciu o model jednostki budżetowej? Wydaje się, że skoro państwo pobiera rozmaite daniny na swoje działania, żadne dodatkowe opłaty potrzebne już nie są. Media mogłyby być finansowane z zatwierdzanej przez KRRiT i uchwalanej w budżecie subwencji oraz z wpływów z własnej działalności operacyjnej.

Skończą się wreszcie spory i targi o to, komu, ile i na co. Skończy się też cichy szantaż i całkiem wyraźna, choć nieformalna, zależność. Państwo ma media, to je finansuje. Jak wojsko, policję i wiele innych „państwowych” spraw.

Inkluzywny model budowy nowoczesnych mediów publicznych, oparty na różnorodności i z wykorzystaniem istotnego udziału czynnika społecznego powinien pozwolić pokonać trudny okres reorganizacji. Dywersyfikacja i uczciwa konkurencja na rynku zbudują sieć, która uczy, bawi i wychowuje.

**Powtórka z Radiokomitetu?**

Oczywiście, trudno nie pamiętać, że „państwowa telewizja” już kiedyś była, a wspomnienie z czasów słusznie minionych pokazuje, jak ryzykowny to konstrukt. Jednak po doświadczeniu z mediami publicznymi działającymi w formie spółek akcyjnych, których jedynym właścicielem był Skarb Państwa, wiadomo na pewno, że pluralizm i apolityczność nie ma swoich źródeł w formie prawnej, a w czymś zupełnie innym. Albo państwo jest reżimem i tworzy reżimowe media, albo „publiczny” znaczy „wolny”, bo jest emanacją wolnego społeczeństwa.

Sami sobie tworzymy media publiczne. Konkurencyjne, niekomercyjne, misyjne i publiczne.

Zróbmy to wspólnie. Tak chcemy, zatem tak się stanie. To dobra wizja dla Polski.

****

**Cerealia po polsku**
W starożytnym Rzymie od 12 do 19 kwietnia obchodzono święto Ceres, bogini wegetacji i urodzajów. W czasie igrzysk do ogonów lisów przywiązywano małe, palące się pochodnie. Zwierzęta były następnie wypuszczane na arenę Circus Maximus. Uważano, że taki zabieg wpłynie pozytywnie na wzrost plonów i będzie je chronił przed wszelkimi chorobami. Owidiusz podaje wytłumaczenie tego rytuału w mitycznej historii. Chłopiec z prowincji przyłapał lisa na wykradaniu kurczaków. Zdecydował się go podpalić, nie przewidział jednak, że zwierzę ruszy na pole i spali wszystkie plony poświęcone bogini Ceres.

A co u nas, w nowożytnej Polsce? 

Od kilku miesięcy trwa przejmowanie mediów publicznych. Spółki publicznej telewizji i radiofonii są rozwiązywane i likwidowane, a ich władze – zastępowane likwidatorami. Sądy rejestrowe, co prawda, do tej pory uporały się z wpisami zaledwie dwóch likwidacyjnych uchwał, ale jak powiedział minister Sienkiewicz – „walec nie dyskutuje z asfaltem którędy ma jechać” i likwidację prowadzi z nieustępliwą konsekwencją i nie bez sukcesów.

Pierwszy z nich objawił się pełnej krasie wraz z obszernym raportem KRRiT z lutego b.r. Raport dotyczył stanu realizacji misji publicznej przez TVP S.A., a jego konkluzje w sposób jednoznaczny wskazują, że media publiczne niemal całkowicie zaniechały tego, do czego zostały powołane. Wygaszenie programów (np. TVP Info czy TVP World), zakończenie emisji audycji informacyjnych, a nawet całych pasm, odcięcie dostępu internetowego do zdecydowanej większości programów oraz do archiwów, musiały poskutkować drastycznym spadkiem oglądalności, a co za tym idzie – wpływów z reklam. Nie lepiej sprawy mają się w Polskim Radiu, gdzie trwa ograniczanie zatrudnienia i wydatków.

Wobec tak istotnych zmian programowych w zapomnienie poszły karty powinności, nikt już nie zastanawia się nad tym, jak wygląda realizacja ich zapisów, ani też – w jakim kierunku pójdą zmiany kolejnych, które trzeba dopiero wypracować, a które będą obowiązywać w latach 2025-2030. A przecież karty powinności to ustawowe instrumenty zarządzania mediami publicznymi, a nie zbiór pobożnych życzeń czy deklaracji.

Nikt też nie pyta, na co właściwie mają być przeznaczone ogromne kwoty z państwowej dotacji, o których pilne przekazanie płyną nieustanne prośby (i groźby) z mediów publicznych i od rządzących. Zewsząd rozlegają się utyskiwania na kolejne decyzje Przewodniczącego KRRiT, niektórzy nawet, uznawszy, że pieniądze się po prostu należą, składają zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.

Czy jednak rzeczywiście zasadne jest dalsze zasilanie z państwowej kasy publicznych mediów? Czy Przewodniczący KRRiT może od czegokolwiek uzależniać wypłaty, a jeśli tak – od czego?

Treść odpowiedzi na to pytania jest wprost zależna od tego, czy i w jakim stopniu media publiczne realizują publiczną misję. Jest to bowiem, zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji, ich główne zadanie. Nie ma przy tym znaczenia fakt, że i TVP, i Polskie Radio, i wszystkie rozgłośnie regionalne to spółki prawa handlowego. Zysk, które powinny wypracowywać to jedno, ale ważniejszy jest cel, dla którego zostały powołane. Są państwowe, finansuje je Państwo, muszą więc służyć misji publicznej. I to właśnie od tego, jak KRRiT ocenia stan realizacji tego zadania, zależy, czy Państwo powinno łożyć na ich otrzymanie. A w kontekście ustawy o finansach publicznych znacznie więcej – czy dysponentowi środków publicznych wolno je przekazać. 

Tymczasem w grudniu 2023 roku zdecydowano o rozwiązaniu wszystkich spółek nadawców publicznych. Pomijając odpowiedź na ważne pytanie, czy TVP S.A. w likwidacji i PR S.A. w likwidacji, to nadal publiczni nadawcy w rozumieniu ustawy o radiofonii telewizji (na mocy uchwały spółki wprost wskazane w ustawie zostały przecież rozwiązane), należy również rozstrzygnąć, czy stan likwidacji pozwala na realizację jakiejkolwiek misji. Przecież od momentu podjęcia uchwały o rozwiązaniu i otwarciu likwidacji wyłączny cel ich funkcjonowania to zamykanie działalności, poprzedzone inwentaryzacją i wieloma innymi, bardzo kosztownymi, złożonymi i przez to – długotrwałymi – czynnościami. Gdzie miejsce na misję, na zaciąganie nowych zobowiązań (również pracowniczych)? Czy spółka w stanie likwidacji może produkować cokolwiek (audycje), albo dostarczać usług medialnych? W jakim zakresie? Jak się mają do tego zobowiązania publicznych mediów z kart powinności? A jaki związek z bieżącą sytuacją publicznych nadawców mają ich wnioski o płatności z budżetu, przygotowane przecież w oparciu o zupełnie inne realia, zwłaszcza prawne? Czy można powiedzieć, że konkretne kwoty w nich zawarte, albo plany odnośnie alokacji wnioskowanych środków, zachowały swoją aktualność? Czy spółkom, choćby państwowym, gdy znajdują się w stanie likwidacji, można powierzyć publiczne środki? Co z ustawą o finansach publicznych?

To samo dotyczy wpływów z abonamentu i rekompensat za ich brak. Czy można je jeszcze pobierać i przekazywać TVP i PR, skoro te przestały zajmować się misją, a zaczęły złożonym procesem likwidacyjnym?

Oczywiście, zmiany w mediach publicznych, i to bardzo głębokie, są konieczne. Brakuje natomiast nie tylko pomysłu, ale i woli. Nic dziwnego, bowiem ani ekipa, która została właśnie od mediów odsunięta, ani ta, która przejmuje w nich władzę, nie może się pochwalić doświadczeniem w „robieniu” prawdziwie apolitycznych, pluralistycznych i w pełni niezależnych mediów. Mamy więc likwidację, która nawet przez samych ją uchwalających bywa określana jako „pozorna” i służąca wyłącznie temu, by przejąć władzę w mediach, ale nie ma nawet propozycji, dokąd cały proces zmierza.

Płonący lis biega i podpala kolejne pola. Nic dziwnego – kara za podkradanie kurczaków być musi.

By posłuchać, co chłopiec, który podpalił lisa, ma do powiedzenia o sposobach i terminach gaszenia pół, Przewodniczący KRRiT zaprosił pana ministra Sienkiewicza na posiedzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w dniu 17 kwietnia 2024 r. W samym środku Cerealiów. 

Co jednak zrobi Przewodniczący i cała Rada, jeśli okaże się, że chłopiec planów nie ma? Czy nadal będzie ograniczał się do wstrzymywania płatności, czy zdecyduje się na coś więcej i skorzysta z prerogatyw, którymi z mocy Konstytucji i ustaw dysponuje?

Przypomnijmy, że art. 10 ustawy o radiofonii i telewizji, zwłaszcza interpretowany łącznie z art. 213 ust. 1 Konstytucji RP, pozwala Przewodniczącemu KRRiT, na podstawie uchwały Rady, zażądać od nadawcy, również publicznego, zaniechania działań w zakresie dostarczania usług medialnych, jeżeli naruszają one przepisy ustawy, uchwały Krajowej Rady, warunki koncesji lub regulamin świadczenia usługi. Przewodniczący może również nałożyć i na nadawcę, i na osoby kierujące jego działalnością, kary pieniężne, o których mowa w art. 54 ustawy. 

Co to znaczy w praktyce? Ano tyle, że można zakazać spółkom w likwidacji dalszej emisji programów, a gdy się nie podporządkują, karać. A jesli i to nie pomoże – egzekwować decyzję wszelkimi dostępnymi środkami. Nie tak dawno temu przekonaliśmy się, że wyłączenie TVP Info jest możliwe. 

Na tym właśnie polega kontrolna rola Krajowej Rady w odniesieniu do radiofonii i telewizji. Również publicznej, o czym nikt zdaje się nie pamiętać.

Być może więc po spotkaniu zaplanowanym na 17 kwietnia 2024 r., już na koniec Cerealiów, kluczowy uczestnik igrzysk, zamiast ograniczać się do odpytywania chłopca, jak zamierza ugasić pożar, złapie lisa i sam zagasi płonące pola. Oraz publiczną radiofonię i telewizję.

**Co było do dowodzenia wyraźnie widać jak wiele się z naszych rad przyjęło.**

Demokratycznie wybrana Władzo. Gdyby kruchość i niedostępność zasobów ludzkich i organizacyjnych odwlekała wprowadzenie przepisów wykonawczych to Fundacja Dobre Państwo deklaruje sporządzenie projektu zmian legislacyjnych.

To Wasz Panie i Panowie Politycy obowiązek by przeciwdziałać patologii.

Zróbcie coś. Prosimy. Taka jest nasza wola. To się da zrobić. Zróbmy to wspólnie.

Szanowny Panie Prezydencie. Strona społeczna naszym staraniem kieruje do Instytucji i Godności Urzędu Prezydenta RP swój skromny i cichy głos z prośbą, aby Kancelaria, na której czele Pan stoi, zechciała wypracować rozwiązanie właściwe dla Dobra Wspólnego i wypatrywane przez suwerena marzącego o zasypaniu barykad polaryzacyjnych.

## Dokumenty urzędowe (kopie)

- [Opinia Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Sejmu, BKSP-155-X-156/24](https://dobrepanstwo.org/pdfs/petycje/dokumenty/abonament-rtv/sejm-opinia-beos-sejm-156-24.pdf)
