# Wolny dzień po oddaniu krwi zawsze w dzień roboczy

> Petycja Fundacji Dobre Państwo. Strona: https://dobrepanstwo.org/petycje/honorowi-dawcy-krwi
> Licencja: CC BY 4.0. Cytowanie: Fundacja Dobre Państwo, „Wolny dzień po oddaniu krwi zawsze w dzień roboczy”, dobrepanstwo.org.

Petycja postuluje dodanie w art. 9 ust. 1 pkt 1 ustawy o publicznej służbie krwi słowa „roboczym”, tak by zwolnienie od pracy przysługiwało w dniu oddania krwi oraz w następnym dniu roboczym. Fundacja argumentuje, że gdy kolejnym dniem jest sobota lub inny dzień wolny, krwiodawca traci realną możliwość odpoczynku. Dotyczy pracujących honorowych dawców krwi.

- Temat: Zdrowie i rodzina
- Czego dotyczy: Ustawa o publicznej służbie krwi, art. 9 ust. 1
- Do kogo: Sejm, Senat, Prezydent RP
- Stan: Komisja Sejmu skierowała dezyderat do rządu (18 grudnia 2024)

## Gdzie trafiła i co się stało

- 3 września 2024, Sejm, BKSP-155-X-275/24: Komisja do Spraw Petycji: uchwaliła dezyderat (źródło: sejm.gov.pl, odczyt 10.10.2026)
- 3 września 2024, Senat, P11-118/24: Komisja Petycji Senatu nie podjęła dalszych prac (postulat nieuwzględniony) (źródło: senat.gov.pl, odczyt 10.10.2026)
- 20 września 2024, Prezydent RP: Prezydent nie prowadzi rejestru petycji; odpowiedzi nie odnotowano (źródło: rejestr Fundacji (data prezentaty))
- 10 stycznia 2025, Sejm, BKSP-155-X-409/25: Komisja do Spraw Petycji: nie uwzględniła żądania (źródło: sejm.gov.pl, odczyt 10.10.2026)

## Pełny tekst petycji

**PETYCJA**

Na podstawie art. 63 Konstytucji RP i art. 2 art. 2 ust. 3 Ustawy o petycjach wnosimy petycję o podjęcie działań w celu wniesienia pod obrady Parlamentu projektu uchwały o zmianie ustawy z 22 sierpnia 1997 r. o publicznej służbie krwi (Dz.U. 1997 nr 106 poz. 681 z późn. zm.) polegającej na dodaniu do art. 9 ust. 1 punkt 1) słowa „roboczym”. Przepis nabierze brzmienia:

***Art. 9. 1. 1)***

***zwolnienie od pracy oraz zwolnienie od wykonywania czynności służbowych w dniu, w którym oddaje krew, oraz w roboczym dniu następnym, a także na czas okresowego badania lekarskiego dawców krwi zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 298 2 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (Dz.U. z 2023*** r. poz. 1465 z późn. zm.)

**UZASADNIENIE**

Niech stanie się dziś cichy cud solidarności, który od lat tli się w sercach tych, co bezinteresownie oddają innym cząstkę siebie. Czy to nie zastanawiające, że człowiek gotów poświęcić krew dla ratowania życia bliźniego musi czasem gnać przez biurokratyczny labirynt i przerzucać się z rąk do rąk, by w końcu utknąć w kolejce do pobrania? Ledwie przystaniemy i już pojawia się pytanie, dlaczego akurat w czwartki oddawanie krwi przypomina długi maraton, podczas gdy sobota bywa dniem wolnym, który nie daje realnej ulgi ani donatorowi, ani tym bardziej jego pracodawcy. W tym właśnie tkwi osobliwa sprzeczność systemu, który drżąc przed rozluźnieniem rygorów, czasem odbiera ludziom to, co wydaje się naturalną przestrzenią oddechu.

Zróbmy pierwszy krok po kamieniach przez bród i odnajdźmy sposób, by ten jeden mały, choć wielki akt ratowania życia nie wiązał się z poczuciem niedocenienia. Wyobraźmy sobie taką cichą rewolucję, w której dawca, oddając krew, otrzymuje realne wsparcie w postaci dwóch dni wolnego. Nie będzie już ironicznego uśmiechu w sytuacji, gdy wolna sobota nagle staje się wyłącznie pozorem odzyskanego czasu. Jeśli poświęcamy krew dla wspólnoty, pozwólmy wspólnocie naprawdę o nas zadbać. Nie chodzi tu jedynie o półśrodki i symboliczne dziękuję. Rzecz w tym, by łagodnie i skutecznie ulżyć krwiodawcy, a wraz z nim wszystkim, którzy od tej krwi zależą.

W innych częściach Europy nikt nie udaje, że dobre słowo wystarczy za regenerację. Tamtejsze systemy dość wyraźnie mówią o tym, że odwaga ratowania musi iść w parze z ułatwieniami oraz faktycznym szacunkiem. Dodajmy więc do obecnej praktyki nieco więcej serdeczności i wprowadźmy prostą regułę, dzięki której koszty dodatkowego dnia wolnego pokryje skarbiec państwowy. Krwiodawca będzie czuł, że jego wysiłek wreszcie spotyka się z godnym odzewem. Mały gest włodarza politycznego to wielka różnica dla krwiodawcy skromnego. Ktoś zaś na Wiejskiej, w eleganckiej sali obrad, mógłby przyklasnąć i otwarcie przyznać, że tak nakazuje Dobro Wspólne.

Pewni siebie decydenci z uśmiechem politowania patrzą na codzienne troski i zapominają, że właśnie w skromnych czynach bije serce naszej społecznej tożsamości. Sokrates przypominał, że każda dobra myśl i czyn wracają do nas z nawiązką. Niechaj nie umknie tej uwadze fakt, że wystarczy przez chwilę pochylić się nad problemem, aby dojrzeć jego szlachetny potencjał. Co szkodzi przyznać donorowi zasłużoną regenerację, skoro z jego krwi ktoś inny zyska szansę na przeżycie? Czemu nie dokonać korekty obecnego systemu, skoro tyle mówimy o wrażliwości i misji społecznej?

Uczyńmy krok dalej i zaprojektujmy nową umowę społeczną, w której znika paradoks zabierania wolnego w dni, gdy i tak nikt nie musi pracować. Pozwólmy, by część pięknych haseł z politycznych mównic nabrała realnego kształtu i by wolny dzień zawsze oznaczał prawdziwy odpoczynek. Nie szukajmy przy tym zbędnych barier. Śmiało zgódźmy się, że dobro nie bywa sprawą tanią, a jeżeli już kosztuje, to jest to cena ludzkiego zdrowia i życia. W takiej perspektywie obowiązek finansowania rozwiązań przyjaznych krwiodawcom staje się czymś tak naturalnym, jak niewypowiedziane ciche dziękuję za każdą uratowaną osobę.

Widzimy Państwa na trybunach wielkiej polityki, przyglądających się światu z pewną wyższością. Warto jednak pamiętać, że wraz z przywilejem przychodzi odpowiedzialność i że owo szlachetne działanie ludzi oddających krew można jeszcze uszlachetnić. Wystarczy włączyć w ten proces konkretną wolę legislacyjną, odrobinę wrażliwości i sporą dawkę empatii. Nie chcemy stawać tu w roli nazbyt surowego sędziego, raczej podsuwamy przyjazne rozwiązanie, by spojrzeć z innej perspektywy. Możemy przecież wspólnie sprawić, że obywatele i państwo idą ramię w ramię, a donatorzy nie muszą czuć się ograbieni z wolnego czasu.

To ciepłe wezwanie do solidarności niech będzie zachętą dla każdego, kto czuje, że troska o potrzebujących jest podstawą ludzkiej przyzwoitości. Wyobraźmy sobie uśmiech dawcy, który nie musi szukać kolejnego dnia na wyzdrowienie, lecz po prostu go otrzymuje. Pomyślmy o dumie tego, kto stanął w centrum medycznego punktu i ze spokojem pomyślał, że jest doceniany przez wspólnotę. Zróbmy wspólny krok i już nie odwracajmy się wstecz. Kto wie, być może te kilka kropel krwi, które trafiają na szpitalną salę, przeważy los czyjegoś życia. Razem przejdźmy ten bród i wypracujmy lepsze jutro, ponieważ potencjał do zmiany tkwi właśnie w naszej woli współdziałania. Jeśli nie teraz, to kiedy. Jeśli nie my, to kto.

W imieniu tych, którzy głosu nie mają, zwracamy się do Was, decydentów odpowiedzialnych za los obywateli i rozwiązanie kwestii fundamentalnych dla dobra wspólnego, abyście zaradzili w poruszonej sprawie.

Świat przyspiesza, a wraz z nim zmienia się polityka naszych sojuszników, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, zatem jest to już czas najwyższy, by Polska również przepracowała własną doktrynę i strategię, jeżeli rzeczywiście zamierza kierować się mądrością i patriotyzmem.

Minął ponad rok od przejęcia władzy, okres prób, analiz i raportów dobiegł końca. Nadszedł moment na konkretne decyzje legislacyjne, zwłaszcza że wkrótce głos rozstrzygający nie będzie należał do Prezydenta Andrzeja Dudy, a argumenty o rzekomej blokadzie podpisu ustawy tracą moc.

Twierdzicie, że troszczycie się o państwo i że służba publiczna jest nadrzędnym celem każdej partii. Jeśli tak, to przestańcie pozorować działania i pamiętajcie, że własna godność i poczucie odpowiedzialności za Rzeczpospolitą nakazują Wam realizować przyrzeczenia, nie zaś ukrywać się za procedurami czy zrzucać ciężar koncepcji oraz analiz na petytorów.

Ustawa o petycjach z całą mocą zobowiązuje organy władzy do szybkiego i merytorycznego rozpatrywania głosu społecznego, tymczasem upowszechnia się praktyka pozorowania. Petycje giną w czeluściach urzędów, a terminy, jakże hojnie określone w ustawie na zaledwie trzy miesiące, rozciągają się w nieskończoność. Zważcie proszę o obowiązku niezwłoczności publikacji treści petycji, zwyczajowo przyjmowanej na dwa tygodnie od złożenia. Władza ma szanować prawo i suwerena.

Nie jest rolą obywatela tworzyć analizy i projekty ustaw, od tego są rządzący, którzy pobierają środki z pieniędzy publicznych. Gdy więc obywatele sygnalizują problem, oczekują decyzji bądź jasnego, otwartego głosowania, w którym władza weźmie odpowiedzialność za utrzymanie status quo lub za przeprowadzenie zmian.

Dosyć złudzeń o rzekomej niemożności. Reforma państwa i konstrukcji prawa to obowiązek tych, którzy rządzą, i nie uchyla się od niego nikt, kto naprawdę dba o dobro Polski. Przywoływanie argumentu o presji partyjnych liderów i zakulisowych decyzjach jedynie uwłacza godności tych, którzy objęli mandaty z woli narodu.

Zatem porzućmy pozoranctwo. Zapowiedzi i obietnice wyborcze powinny wreszcie przełożyć się na realne decyzje. Macie pełnię instrumentów i uprawnień, więc rządźcie odpowiedzialnie albo powiedzcie jasno, że wolicie pozostawić sprawy po staremu. Jednak nie zapominajcie, że to Wy składaliście narodowi uroczyste deklaracje, a naród, kierując się rozsądkiem i wolą wspólnego dobra, może w następnych wyborach zweryfikować, czy umiecie sprostać powierzonej Wam misji.
