# Posłowie i senatorowie bez jednoczesnych stanowisk w rządzie

> Petycja Fundacji Dobre Państwo. Strona: https://dobrepanstwo.org/petycje/nielaczenie-mandatu-z-rzadem
> Licencja: CC BY 4.0. Cytowanie: Fundacja Dobre Państwo, „Posłowie i senatorowie bez jednoczesnych stanowisk w rządzie”, dobrepanstwo.org.

Petycja postuluje podjęcie przez Sejm uchwały zachęcającej posłów i senatorów do dobrowolnej rezygnacji z łączenia mandatu z członkostwem w Radzie Ministrów lub funkcją sekretarza stanu, na co pozwala art. 103 ust. 1 Konstytucji. Fundacja argumentuje, że łączenie ról osłabia trójpodział władzy i kontrolę parlamentu nad rządem oraz rodzi konflikt interesów.

- Temat: Państwo i demokracja
- Czego dotyczy: Konstytucja RP, art. 103 ust. 1 (uchwała Sejmu)
- Do kogo: Sejm, Senat, Prezydent RP
- Stan: Komisja Sejmu nie uwzględniła żądania (18 grudnia 2024)

## Gdzie trafiła i co się stało

- 6 czerwca 2024, Senat, P11-78/24: Komisja Petycji Senatu nie podjęła dalszych prac (postulat nieuwzględniony) (źródło: senat.gov.pl, odczyt 10.10.2026)
- 22 sierpnia 2024, Sejm, BKSP-155-X-267/24: Komisja do Spraw Petycji: nie uwzględniła żądania (źródło: sejm.gov.pl, odczyt 10.10.2026)
- 20 września 2024, Prezydent RP: Prezydent nie prowadzi rejestru petycji; odpowiedzi nie odnotowano (źródło: rejestr Fundacji (data prezentaty))
- 1 stycznia 2025, Senat: wysłane według rejestru Fundacji; w rejestrze Senatu brak numeru (źródło: rejestr Fundacji)
- 3 stycznia 2025, Prezydent RP: Prezydent nie prowadzi rejestru petycji; odpowiedzi nie odnotowano (źródło: rejestr Fundacji (data prezentaty))
- 3 stycznia 2025, Sejm, BKSP-155-X-389/25: Komisja do Spraw Petycji: pozostawiła petycję bez rozpatrzenia (art. 12) (źródło: sejm.gov.pl, odczyt 10.10.2026)

## Pełny tekst petycji

**PETYCJA**

Na podstawie art. 63 Konstytucji RP i art. 2 art. 2 ust. 3 Ustawy o petycjach wnosimy petycję o podjęcie działań w celu wniesienia pod obrady Sejmu RP **projektu uchwały o dobrowolnej, opartej o poczucie odpowiedzialności za dobro Ojczyzny, rezygnacji przez parlamentarzystów z dobrodziejstwa wyrażonego w art. 103 ust.1 zd. 2, i zaniechaniu łączenia mandatu posła bądź senatora z członkostwem w Radzie Ministrów.**

**UZASADNIENIE**

Wnioskujemy o dobrowolną, uwzględniającą poczucie odpowiedzialności za Ojczyznę, rezygnację posłów i senatorów z dobrodziejstwa opisanego w art. 103 ust. 1 zd. 2 in fine Konstytucji RP, dopuszczającego łączenie mandatu parlamentarzysty z członkostwem w Radzie Ministrów lub z powołaniem do rangi Ministra Sekretarza Stanu administracji rządowej. W naszej opinii, po ponad ćwierć wieku obowiązywania wyłączenia, racjonalność Konstytucyjnej regulacji się wyczerpała i wymaga zmiany. Jednakże, zdając sobie sprawę, że zmiana Konstytucji trwa i wymaga politycznej woli, postulujemy, by Sejm RP zechciał przyjąć uchwałę, która zachęci posłów i senatorów do dobrowolnego samoograniczenia i rezygnacji z dobrodziejstwa płynącego z konstytucyjnego przepisu.

Idea trójpodziału władz (ustawodawcza, wykonawcza, sądownicza), zaczerpnięta z klasycznej teorii Monteskiusza, w założeniu ma pełnić rolę gwarancji wolności obywatelskich i zabezpieczenia przed nadużyciem władzy przez jakikolwiek z jej segmentów.

Współcześnie jednak często wskazuje się na wysoką przenikalność między władzą ustawodawczą a wykonawczą w Polsce, co dopuszcza Konstytucja RP (art. 103 ust. 1 dopuszcza łączenie mandatu posła czy senatora z urzędem ministra bądź premiera).

Z jednej strony w literaturze wskazuje się, że polskie rozwiązanie zwiększa skuteczność procesu legislacyjnego (rząd może sprawniej przeprowadzać swoje projekty przez parlament, bo reprezentują go parlamentarzyści). Z drugiej zaś i to dominuje w petycyjnym wywodzie rodzi sytuacje konfliktu interesów, ta sama osoba przygotowuje i wnosi projekt ustawy, a następnie jako poseł może nad nim głosować w Sejmie, w którym w dodatku, jako reprezentant rządu, ma własną rządową ławkę i często korzysta z jej przywilejów. Senatorstwo zaś staje się izbą refleksji o sobie samych.

Zasada incompatibilitas w dużym uproszczeniu oznacza zakaz sprawowania równocześnie funkcji w dwóch różnych władzach (np. ustawodawczej i wykonawczej). W wielu krajach Europy Zachodniej (Holandia, Belgia, Luksemburg, Norwegia) rzeczywiście obowiązują mechanizmy prawne uniemożliwiające ministrom bycie jednocześnie posłami. W Polsce, mimo że sama Konstytucja wymienia trójpodział władz jako fundament ustrojowy, dopuszcza łączenie funkcji parlamentarzysty i członka rządu.

Z punktu widzenia teorii państwa i prawa takie współdziałanie jest czasem usprawiedliwiane względami pragmatycznymi („brak wystarczającej liczby wykwalifikowanych osób do pełnienia odrębnych funkcji” czy „większa efektywność rządzenia”), ale od strony etyki politycznej budzi kontrowersje. Zjawisko to może prowadzić do:

1.  braku przejrzystości w procesie tworzenia prawa;

2.  utrudnionej realnej kontroli parlamentarnej nad działaniami rządu (nemo iudex in causa sua, nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie);

3.  potencjalnych zjawisk korupcyjnych (instrumentalne wykorzystanie prawa);

4.  systemu wodzowskiego w partiach politycznych (poseł-minister jest często zależny od partyjnej hierarchii, gabinetu politycznego i premiera).

Bifurkacja talentów zwraca uwagę, blisko co 5 lub co 10 poseł (w zależności od kadencji) jednocześnie zasiada w rządzie.

Dzięki łączeniu funkcji rząd może skuteczniej przeforsowywać swoje pomysły, bo w klubie rządowym zasiadają jego przedstawiciele jako posłowie/posłanki. Członek rządu, zamiast poddawać się krytycznej ocenie przez posłów, sam uczestniczy w głosowaniu nad projektem, który przygotował. W czasie kryzysu czy spadku poparcia publicznego łatwiej wymienić konkretnego ministra-parlamentarzystę, bo i tak zachowa on mandat poselski, a więc pozostanie w politycznej grze. Z drugiej strony zaś istnieje niebezpieczeństwo szantażu do parlamentarzysta, który jest ministrem, może być bardziej zależny od partyjnego lidera, bo ewentualna utrata funkcji w rządzie to powrót do roli zwykłego posła (lub utrata wpływów w kolejnym rozdaniu).

Pojawia się sugestia, że brak wystarczającej liczby kompetentnych, oddanych i doświadczonych osób jest jednym z powodów łączenia mandatu z funkcją rządową. To argument często formułowany w praktyce, choć trudny do weryfikacji. Polska ma ponad 38-milionowe społeczeństwo, widać realny problem z rekrutowaniem ekspertów do polityki (niska atrakcyjność finansowa służby publicznej w porównaniu z sektorem prywatnym, niechęć do polityki wśród specjalistów).

Niezależnie od tego, czy ten argument jest słuszny, wynika z niego ważne pytanie.

Czy ustrojowe rozwiązania muszą być prowizoryczne? Czy powinniśmy kontynuować model łącznikowy, bo tak jest prościej, czy raczej dążyć do klasycznego rozdziału władzy ustawodawczej i wykonawczej?

Społeczeństwo umownie powierza władzę wybranym reprezentantom w parlamencie i – osobnym – w rządzie. Jeśli te role się zlewają, pojawia się pytanie o to, czy społeczeństwo rzeczywiście zyskuje odrębną kontrolę nad obiema władzami.

Trójpodział władz to nie tylko konstrukcja formalna, ale także podstawa zaufania obywateli do systemu. Stąd postulaty, by wzmocnić realną odrębność obu władz i zapobiec sytuacjom, w których jedna osoba, niczym w formule „3 w 1”, pełni jednocześnie funkcje ustawodawcze, wykonawcze i (nierzadko) partyjne.

Petycja sugeruje, że wprowadzenie zakazu łączenia mandatu posła/senatora z urzędem premiera czy ministra byłoby możliwe, gdyby istniała wola polityczna (przykłady z kilku państw Europy Zachodniej pokazują, że to działa).

Tymczasem nasza pro-pozycja budzi opór i idące wraz z nim wątpliwości: argumentuje się, że wymaga ona albo zmiany Konstytucji, albo przynajmniej nowelizacji ustaw regulujących mandaty i zasady funkcjonowania rządu. Dodatkowo rezygnacja z poselskiego mandatu może się okazać ryzykowna dla polityka (po dymisji ze stanowiska w rządzie nie wraca do Sejmu), a więc partyjne kalkulacje mogą być przeciwne takiemu rozwiązaniu. Argumentem jest też i to, że zmiana jest zbyt znaczna: potrzeba nowej konwencji ustrojowej (lub nowego obyczaju konstytucyjnego), w którym parcie do objęcia stanowiska w rządzie nie wiązałoby się z utrzymaniem stolca w parlamencie.

Zebrane w tekście argumenty wskazują, że problem nie dotyczy jedynie pojedynczych polityków. Mamy do czynienia z systemowym mechanizmem, gdzie przenikanie się władzy ustawodawczej i wykonawczej jest w Polsce standardem od lat.

Czy społeczeństwo faktycznie chce rozdziału? Być może część obywateli uznaje taki system za bardziej operacyjny i nie postrzega go jako wady.

Gdzie przebiega granica nadużycia a gdzie sprawnego rządzenia?

Fundacja Dobre Państwo kładzie nacisk na ryzyko konfliktu interesów, ale zwolennicy łączenia funkcji nieraz podkreślają korzyści z lepszej koordynacji rządowo-parlamentarnej.

Czy istnieje realna szansa na zmianę Konstytucji w tej materii? Dotąd brakowało politycznej determinacji, by ten przepis zlikwidować.

Jak rozłożyć odpowiedzialność za tworzenie i wprowadzanie w życie prawa? Jeśli minister jest jednocześnie posłem, odpowiada poniekąd przed samym sobą jako parlamentarzystą. Czy to rzeczywiście wzmacnia, czy raczej osłabia odpowiedzialność?

Z punktu widzenia dyskusji nad funkcjonowaniem systemu politycznego w Polsce, petycja zwraca uwagę na kluczowy wątek, w jaki sposób i czy w ogóle można realnie rozdzielić władzę wykonawczą i ustawodawczą, by wzajemnie się równoważyły?

Procedujcie prosimy i nie wyrzucajcie inicjatywy społecznej do niszczarki.

Wywołane pytanie łączy się z innymi, np. o rolę instytucji kontrolnych (NIK, RPO, media publiczne), systemu sądownictwa (dążącego do niezależności, a zderzającego się z presją władzy), obywateli i organizacji społecznych (czynników oddolnych, które mogą wymusić na rządzących większą przejrzystość).

FDP wskazuje, że minimalizacja łączenia władzy w jednej osobie jest ważna dla zdrowia demokracji, przejrzystości życia publicznego i ograniczenia korupcji politycznej. W odpowiedzi często słyszymy, że posłowie-ministrowie od lat są elementem polskiego pejzażu politycznego i w praktyce trudno byłoby to zmienić.

Trójpodział władz w polskiej praktyce jest rozmyty, co budzi wątpliwości natury etycznej i ustrojowej.

Incompatibilitas istnieje w wielu krajach, ministrowie muszą zrezygnować z mandatu parlamentarnego.

W Polsce Konstytucja przewiduje możliwość łączenia stanowisk, a zmiana tego stanu wymagałaby woli politycznej (i najpewniej zmiany przepisów Konstytucji).

Główne argumenty przeciw łączeniu mandatów dotyczą ryzyka konfliktu interesów, osłabienia kontroli parlamentarnej, braku przejrzystości.

Argumenty za to m.in. efektywność i brak wystarczającej liczby specjalistów w polityce, a także praktyka przyjęta historycznie.

Ostatecznie, czy polskie społeczeństwo, w myśl zasady umowy społecznej, uważa za stosowne wymusić pełne rozdzielenie tych funkcji (wzorem Holandii czy Norwegii), czy też akceptuje obecny model, pozostaje pytaniem otwartym.

Dyskusja zapoczątkowana przez autorów petycji pokazuje, że problem jest systemowy i dotyka podstaw ustroju, wymaga więc rzetelnej debaty nie tylko w wąskim gronie ekspertów, ale i wśród samych obywateli. Dość CENZURY.

W Polsce sytuacja polityczna jest dynamiczna. Istotnie często odbywają się wybory przedterminowe. Nawet przy zachowaniu klasycznych długości kadencji dochodzi do zmian koalicyjnych. Przenikanie się środowisk politycznych wpływa na dynamikę karier polityków sprawujących władzę. Wybrani do parlamentu, powołani do KPRM-u, nominowani na urzędy Konstytucyjne poddani są migracji w środowisku trój podziału władz. Władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej. Co nie jest zakazane jest dozwolone. Nie wszystko co dozwolone jest dobre. Wyłączenie dopuszczające możliwość łączenia godności parlamentarzyści z powołaniem do funkcji Premiera lub Ministra z pewnością jest w kolizji z zasadami powszechnymi w demokratycznych systemach społeczno – politycznych zawartych w sformułowaniu incompatibilitas, to można tłumaczyć o wykluczeniu sprawowania jednocześnie władzy ustawodawczej z wykonawczą. Dla przykładu. W sejmie są ławki dla rządu i są fotele dla posłów.

Rząd ma czytniki do głosowania, wypowiada się dla przykładu we własnej sprawie, gdy głosowania imienne go dotyczą i/lub gdy procedowane jest przedłożenie rządowe. Młodzież zwiedza i widzi i pyta, dlaczego?

Senacka Komisja ds. Petycji usiłuje ugruntować parlamentarna tradycję, że nie podejmuje procedowania zmian Konstytucji, mimo, że jest ustawą, najwyższą, lecz jednak podlegającą kompetencjom wynikającym z ustawy o petycjach. Rozumiemy tę pragmatykę.

Nie nam pouczać. Petycję można przecież przekazać do Komisji Ustawodawczej a wydźwięk wprowadzić w praktykę. Politycy, partie, koalicje niechaj wezmą do serca zasady od wieków w Europie wykuwane, powściągnijcie się proszę przed łączeniem mandatów parlamentarnych z rządowymi. O referendum w sprawie pomilczmy. To kwestia smaku i kultury. Media nie wierzą, że władza się ograniczy z tego powodu chowa problem przed opinią publiczną. Przyszłości Państwa i Dobra Wspólnego szkoda.

Historia myśli politycznej nieustannie uczy nas jak zgubne jest łączenie stanowisk we władzy ustawodawczej i wykonawczej. Polska jest wyjątkowa. Od ubiegłego wieku zawsze ponad stu parlamentarzystów piastowało równocześnie odpowiedzialne stanowiska w rządzie.

Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością przyczyną jest brutalny fakt, że nie mamy w kraju wystarczającej ilości ludzi tak wybitnych, kompetentnych, oddanych i przygotowanych by prawo uchwalać i je wykonywać zarazem.

Gdzie są kobiety wybitne i młodzieńcy szlachetni? Nie grzmijmy w kakofonii herezji, że kierują nami starcy. Jest jak jest. We władzach, zarówno ławkach parlamentarnych i na stołkach rządowych, zasiadają pytie i mandaryni.

Wynagrodzenie za służbą dla kraju i dla ludzi, przyznane panią i panom posłom oraz senatorom jest słuszne, sprawiedliwe i ekwiwalentne.

Premierzy, Ministry i Ministrowie, Sekretarki i Sekretarze Stanu, Wszyscy Nasi Dobrodzieje także mają zasłużone płace. Trudzą się Oni nadzwyczaj. Poświęcają się zatracając się w misji zbawiania Polski, Polek i Polaków. Niegrzecznie będzie jednak tę klasę wybitnych państwowców, polityków zakwalifikować do dwu etatowców.

Dlaczego zatem My, społeczeństwo ma im płacić za bycie dwoma osobami ludzkimi w tym samym czasie? Połączmy kropki faktów. Rysunek jawi się absurdalny.

Fałszywa jest nadzieja na brak konfliktów czasu i pozycji społecznej dla jednej osoby będącej jednocześnie w parlamencie i w rządzie. Zapłata za fikcję jest nieelegancka.

Relacja władzy ustawodawczej i wykonawczej jest fundamentalna. Obie gałęzie władzy podsycają spór z sądownictwem, który próbuje wybić się na niezależność. Funkcjonalność przesłania legalność. Praktyka wygrywa z roztropnością. Podział władzy, mamy, lecz bardziej w przestrzeni podziałów politycznych, realizowanych personalistycznie. Szukamy gwarancji niezależności w sprawowaniu mandatu parlamentarzysty, unikamy nacisków zwierzchników i pokus korupcyjnych, obawiamy się konfliktów interesów. Parlamentarzysta w rządzie ma wszystkie troski spotęgowane. Czy nadal jako społeczeństwo jesteśmy niedojrzali politycznie by tkwić w prowizorycznym rozwiązaniu skrojonym w Konstytucji RP z powodu braku kadr przygotowanych do sprawowania władzy?

Poseł, Senator – ministrami będąc w regulaminach są co do innych funkcji dość precyzyjnie ograniczeni. Wieżowce zależności, wobec partii, wobec klubu, wobec zwierzchnika w gabinecie. Jak żyć? Gdzie jest wyjście ze sporu w labiryncie wartości mandatu wolnego wobec strategii koalicji w parlamencie, gdy ciśnie władza ustawodawcza na wykonawczą i odwrotnie.

System wodzowski w partiach, po dobrowolnej rezygnacji z dobrodziejstwa Konstytucji, ulży ciężkiej doli członków pratii. Zrodzi się oddolny pluralizm.

Jak uniknąć konfliktu tożsamości podmiotu kontrolującego i podmiotu kontrolowanego?

Nadal naruszamy zasadę nemo iudex in causa sua. Nie sposób czynnie uczestniczyć siedząc w dwóch fotelach. Usunięcie art. 103 ust. In fine z pozostawieniem wszystkich innych regulacji bez zmian wytworzy inne kłopoty. Parlamentarzysta powołany do rządu byłby musiał kurczowo trzymać się posady, bo dymisja odeślę go do domu. Nie opowiadamy się jednak za maksymą, że pokorne ciele dwie matki ssie. Instrumentalne wykorzystanie prawa może być przyczynkiem korupcji politycznej. Ubocznie wskazujemy, że w Holandii, Belgii, Luksemburgu, Norwegii jest zakaz łączenia posady parlamentarnej z rządową i dają radę! A My gęsiego.

Demokratycznie wybrana Władzo, Panie i Panowie Parlamentarzyści, to Wasz obowiązek, by przeciwdziałać patologii. Zróbcie coś. Prosimy. Taka jest nasza wola. To się da zrobić. Zróbmy to wspólnie.

Od ćwierć wieku w Konstytucji RP tkwi zgoda na łamanie zasady trój podziału władzy. Jak uniknąć konfliktu tożsamości podmiotu kontrolującego i podmiotu kontrolowanego? Nadal naruszamy zasadę nemo iudex in causa sua.

Władza ustawodawcza z władzą wykonawczą połączyły się w majestacie personalnej. Ba często unifikacji podlega także władza polityczna, wszak są to także liderzy partii. Trzy w jednym. Leczy, myje i upiększa – szare mydło. „JELEŃ”

Nie sposób czynnie uczestniczyć w sprawowaniu władzy siedząc w dwóch fotelach. Podział władzy, mamy, lecz bardziej w przestrzeni podziałów politycznych, realizowanych personalistycznie. Szukamy gwarancji niezależności w sprawowaniu mandatu parlamentarzysty, unikamy nacisków zwierzchników i pokus korupcyjnych, obawiamy się konfliktów interesów. Parlamentarzysta w rządzie ma wszystkie troski spotęgowane. Czy nadal jako społeczeństwo jesteśmy niedojrzali politycznie by tkwić w prowizorycznym rozwiązaniu skrojonym w Konstytucji RP z powodu braku kadr przygotowanych do sprawowania władzy?

Poseł, Senator – ministrami będąc w regulaminach są co do innych funkcji dość precyzyjnie ograniczeni. Wieżowce zależności, wobec partii, wobec klubu, wobec zwierzchnika w gabinecie. Jak żyć?

Parlamentarzysta powołany do rządu byłby musiał kurczowo trzymać się posady, bo dymisja odeśle go do domu. Nie opowiadamy się jednak za maksymą, że pokorne ciele dwie matki ssie. Instrumentalne wykorzystanie prawa może być przyczynkiem korupcji politycznej. Ubocznie wskazujemy, że w Holandii, Belgii, Luksemburgu, Norwegii jest zakaz łączenia posady parlamentarnej z rządową i dają radę! A My gęsiego. Proszę zainteresowanych o wklejanie w komentarzach fragmentów z argumentacji, ufam, że pozwoli to nam na merytoryczną dyskusję.

Porozmawiajmy o umowie społecznej. Zadumajmy się o PRACY parlamentarzysty i członka rządu. Pamiętajmy zawsze co dziesiąty, a niekiedy co piąty z Posłów, jest w ławkach rządowych – bifurkacja talentów. Wszystko dla Dobra Wspólnego. Warto cenić wartość.

Szanowne Panie Posłanki, Szanowni Panowie Posłowie, Dostojni Senatorowie!

W imię miłości do Rzeczypospolitej i jej szlachetnego dziedzictwa, z sercem pełnym troski i nadziei, apelujemy do Was o dobrowolne wyrzeczenie się przywileju łączenia władzy ustawodawczej z władzą wykonawczą. Niech ten krok stanie się świadectwem, że pragniecie służyć Polsce ponad własne interesy i partyjne kalkulacje.

Z dziejowych doświadczeń wiemy, że gdy w jednym ręku skupia się zbyt wiele władzy, naród staje się bezbronny wobec niekontrolowanych działań rządzących. Monteskiusz przestrzegał, iż z takiego złączenia ze złego zło pochodzi, a przecież to właśnie My, Polacy, tak boleśnie doświadczyliśmy na przestrzeni wieków wszelkich skutków nadmiernej koncentracji władzy. Czy nie dość już mamy zawirowań, paraliżujących reform i niezrozumiałych decyzji, gdy poseł-minister sam nad sobą sprawuje kontrolę?

Niech zapadną w Waszych sercach słowa przestrogi i wiary w jedną Polskę – Polskę wolną od sprzecznych interesów i od brzemienia ław sejmowych zaplątanych w stołki gabinetowe.

Przyjęta w Konstytucji możliwość jednoczesnego piastowania mandatu w parlamencie i teki ministerialnej może i była kiedyś uzasadniana brakiem kadr oraz pragmatyczną wygodą, ale dziś – w czasach nadmiaru specjalistów i dojrzałego społeczeństwa – nie powinna służyć za wymówkę.

Odwołujemy się do aksjologii, do wartości, jakimi kierują się autentycznie służący Rzeczypospolitej politycy. Czyż nie ważniejsze są wierność ideom i moralnej odpowiedzialności niż chęć jednoczesnego uchwalania prawa i jego wykonywania?

Czy dobro wspólne nie wymaga bardziej przejrzystego podziału zadań, tak, by żadna gałąź władzy nie czuła się jednocześnie kontrolerem i kontrolowanym? Prawdziwa siła polityków wykuwa się w pokorze wobec reguł i szczerości słów, w Waszej skrusze, Drodzy Państwo, leży uzdrowienie systemu.

Każdy z Was jest przecież depozytariuszem wspólnego zaufania. Jeśli zaś partie polityczne wymuszają łączenie funkcji w rządzie i w parlamencie, wzywamy je do opamiętania! Niech zaprzestaną praktyk, które niszczą wizerunek całej klasy politycznej i podkładają ogień pod autorytet Rzeczypospolitej. Niech Wasze struktury partyjne usłyszą błaganie obywateli o zaprzestanie psucia Państwa.

Wierzymy, że nadejdzie moment, w którym powiecie DOŚĆ.

Jako parlamentarzyści zrobicie pierwszy krok w stronę rozdziału stanowisk, oddając narodowi wyraźny sygnał, że klauzula „nemo iudex in causa sua” – nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie – jest Wam bliska. Mamy nadzieję, że przyszłe pokolenia uczniów i studentów, studiujących historię i prawo, ujrzą w tym geście dowód politycznej dojrzałości i patriotyzmu.

Polska potrzebuje jasnych reguł i jawnych mechanizmów – nie zaś moralnej dwuznaczności. Niech to dobrowolne wyrzeczenie się przywileju stanie się Waszym hołdem złożonym Ojczyźnie i najlepszym wypełnieniem hasła, że Służba publiczna ponad własny zysk.

Dajmy temu świadectwo! Wołamy Was ku czystej i przejrzystej polityce, w której suweren widzi, że parlamentarzysta jest prawodawcą, a minister – wykonawcą, i nikt nie żongluje tymi rolami na własną korzyść. Niech wiara w sprawiedliwą i godną Rzeczpospolitą będzie silniejsza niż pokusa łączenia władzy!

Wszak w jedności – lecz nie w kumulacji ról – jest nasza siła. Prosimy, byście z serca spełnili tę dziejową konieczność.

W imieniu tych, którzy głosu nie mają, zwracamy się do Was, decydentów odpowiedzialnych za los obywateli i rozwiązanie kwestii fundamentalnych dla dobra wspólnego, abyście zaradzili w poruszonej sprawie.

Świat przyspiesza, a wraz z nim zmienia się polityka naszych sojuszników, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, zatem jest to już czas najwyższy, by Polska również przepracowała własną doktrynę i strategię, jeżeli rzeczywiście zamierza kierować się mądrością i patriotyzmem.

Minął ponad rok od przejęcia władzy, okres prób, analiz i raportów dobiegł końca. Nadszedł moment na konkretne decyzje legislacyjne, zwłaszcza że wkrótce głos rozstrzygający nie będzie należał do Prezydenta Andrzeja Dudy, a argumenty o rzekomej blokadzie podpisu ustawy tracą moc.

Dlaczego więc postęp w najważniejszych sprawach idzie tak wolno?

Twierdzicie, że troszczycie się o państwo i że służba publiczna jest nadrzędnym celem każdej partii. Jeśli tak, to przestańcie pozorować działania i pamiętajcie, że własna godność i poczucie odpowiedzialności za Rzeczpospolitą nakazują Wam realizować przyrzeczenia, nie zaś ukrywać się za procedurami czy zrzucać ciężar koncepcji oraz analiz na petytorów.

Ustawa o petycjach z całą mocą zobowiązuje organy władzy do szybkiego i merytorycznego rozpatrywania głosu społecznego, tymczasem upowszechnia się praktyka pozorowania. Petycje giną w czeluściach urzędów, a terminy, jakże hojnie określone w ustawie na zaledwie trzy miesiące, rozciągają się w nieskończoność. Zważcie proszę o obowiązku niezwłoczności publikacji treści petycji, zwyczajowo przyjmowanej na dwa tygodnie od złożenia. Władza ma szanować prawo i suwerena.

Nie jest rolą obywatela tworzyć analizy i projekty ustaw, od tego są rządzący, którzy pobierają środki z pieniędzy publicznych. Gdy więc obywatele sygnalizują problem, oczekują decyzji bądź jasnego, otwartego głosowania, w którym władza weźmie odpowiedzialność za utrzymanie status quo lub za przeprowadzenie zmian.

Dosyć złudzeń o rzekomej niemożności. Reforma państwa i konstrukcji prawa to obowiązek tych, którzy rządzą, i nie uchyla się od niego nikt, kto naprawdę dba o dobro Polski. Przywoływanie argumentu o presji partyjnych liderów i zakulisowych decyzjach jedynie uwłacza godności tych, którzy objęli mandaty z woli narodu.

Zatem porzućmy pozoranctwo. Zapowiedzi i obietnice wyborcze powinny wreszcie przełożyć się na realne decyzje, czy to w kwestiach rozdziału Kościoła i państwa, realizacji ustawy o petycjach, czy rzetelnej reformy sądów i mediów. Obywatel nie oczekuje kolejnego zestawu wymówek, lecz mądrości, odwagi, godnego sprawowania władzy i patriotyzmu przekutego w czyny.

Macie pełnię instrumentów i uprawnień, więc rządźcie odpowiedzialnie albo powiedzcie jasno, że wolicie pozostawić sprawy po staremu. Jednak nie zapominajcie, że to Wy składaliście narodowi uroczyste deklaracje, a naród, kierując się rozsądkiem i wolą wspólnego dobra, może w następnych wyborach zweryfikować, czy umiecie sprostać powierzonej Wam misji.

## Dokumenty urzędowe (kopie)

- [Opinia Biura Analiz i Petycji Senatu, P11-78/24](https://dobrepanstwo.org/pdfs/petycje/dokumenty/nielaczenie-mandatu-z-rzadem/senat-opinia-p11-78-24.pdf)
