# Minimalne odległości ferm i ubojni od domów mieszkalnych

> Petycja Fundacji Dobre Państwo. Strona: https://dobrepanstwo.org/petycje/odor
> Licencja: CC BY 4.0. Cytowanie: Fundacja Dobre Państwo, „Minimalne odległości ferm i ubojni od domów mieszkalnych”, dobrepanstwo.org.

Petycja postuluje dodanie do Prawa ochrony środowiska art. 86e, zobowiązującego ministra do spraw klimatu do określenia w rozporządzeniu minimalnych odległości ferm zwierząt, ubojni i zakładów przetwórstwa zwierzęcego od zabudowy mieszkaniowej i usługowej. Fundacja argumentuje, że od lat brakuje norm uciążliwości zapachowej, a odór pogarsza zdrowie i obniża wartość nieruchomości.

- Temat: Rolnictwo i środowisko
- Czego dotyczy: Prawo ochrony środowiska, art. 86e
- Do kogo: Sejm, Senat, Prezydent RP
- Stan: Komisja Sejmu nie uwzględniła żądania (8 maja 2025)

## Gdzie trafiła i co się stało

- 6 maja 2024, Sejm, BKSP-155-X-186/24: Komisja do Spraw Petycji: nie uwzględniła żądania (źródło: sejm.gov.pl, odczyt 10.10.2026)
- 6 maja 2024, Senat, P11-66/24: Komisja Petycji Senatu nie podjęła dalszych prac (postulat nieuwzględniony) (źródło: senat.gov.pl, odczyt 10.10.2026)
- 20 września 2024, Prezydent RP: Prezydent nie prowadzi rejestru petycji; odpowiedzi nie odnotowano (źródło: rejestr Fundacji (data prezentaty))
- 6 stycznia 2025, Senat: wysłane według rejestru Fundacji; w rejestrze Senatu brak numeru (źródło: rejestr Fundacji)
- 7 stycznia 2025, Prezydent RP: Prezydent nie prowadzi rejestru petycji; odpowiedzi nie odnotowano (źródło: rejestr Fundacji (data prezentaty))
- 7 stycznia 2025, Sejm, BKSP-155-X-394/25: Komisja do Spraw Petycji: nie uwzględniła żądania (źródło: sejm.gov.pl, odczyt 10.10.2026)

## Pełny tekst petycji

**PETYCJA**

Na podstawie art. 63 Konstytucji RP i art. Art. 2 ust.3 Ustawy o petycjach wnosimy petycję o podjęcie działań w celu wniesienia pod obrady Sejmu RP projektu ustawy o zmianie ustawy z 27 kwietnia 2001 roku „Prawo ochrony środowiska” polegającej na dodaniu art. 86 „e” o treści:

***„art. 86e Minister właściwy do spraw klimatu, w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw zdrowia oraz z ministrem właściwym do spraw gospodarki, kierując się koniecznością dbałości o wspólne społecznie zasoby, określi, w drodze rozporządzenia, dla zakładów hodowli zwierząt, ubojni zwierząt i przetwórstwa zwierząt, minimalne odległości od zabudowy mieszkaniowej, lub usługowej, w której mogą przebywać ludzie.”***

**UZASADNIENIE**

Czekamy na Godota. Czas płynie smród nie ginie. Dopóki „Minister właściwy do spraw klimatu, w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw zdrowia, nie określą, w drodze rozporządzenia, wartości odniesienia substancji zapachowych w powietrzu i metody oceny zapachowej jakości powietrza.” Musimy sprawy uregulować decyzją autorytarną, która oparta będzie na doświadczeniu i statystyce.

Zapachy, przez wielu, gdy są nie przyjemne, odbierane są jako odór. Ufność, że instrumenty pomiarowe usystematyzują je w języku chemii, fizyki i metod mierniczych, póki co na świecie poszukuje falsyfikowalnej materializacji. Zmysł węchu wymyka się algorytmizacji. Nie mamy wzorca smrodu i definicji językowej oraz prawnej odoru. Wiemy, gdy cuchnie, lecz obiektywizacja normatywna dostępna jest jedynie ilościowo, tak jak odczucia wobec pornografii. Nie tracąc nadziei. Pilnie.

Konieczna jest USTAWA ANTY-ODOROWA. Zarabiane pieniądze nie śmierdzą. Smrodliwy problem trwa. Czekając na wybawienie, by nie niszczyć bezpieczeństwa żywnościowego w Państwie Fundacja Dobre Państwo apeluje o podjęcie inicjatywy petytora i opuszczenie przestrzeni słownych deklaracji politycznych i odważne wejście w sferę sprawowania realnej władzy. Władzy objętej dla Dobra Wspólnego.

Są działalności, które nie tylko innym, lecz wszystkim śmierdzą. Produkt uboczny, odór, jest ceną społeczną. Problemem sąsiedzkim i środowiskowym są cuchnące instalacje. Immisje szkodliwych bądź uciążliwych zapachów trzeba uregulować, objąć umową społeczną, która pozwoli ludziom działać gospodarczo dla dobra innych i innym współżyjącym obok znosić niedogodności złych zapachów.

Unikniemy terroryzmu ekologicznego, szantażów włodarzy, przekupstwa i łapownictwa, gdy uregulujemy zasady wydawania pozwoleń na działalność firm, które generują wyziewy do atmosfery ludzkimi zmysłami odbierane jako odór.

Czując smród z działalności ludzkiej myślimy o gospodarce odpadami, gospodarce ściekami i gospodarce hodowlanej a ponadto o gospodarce komunalnej. Źródeł odorantów, siarkowodoru, amoniaku, tlenku azotu, aldehydów, amin węglowodorów aromatycznych, kwasów organicznych, tioli, czy związków siarki jest mnóstwo, z czego większość jest bezalternatywną koniecznością, gdyż są skutkiem gospodarczej działalności ludzkości.

Nie ma życia bez oczyszczalni ścieków, składowania i przetwarzania odpadów, hodowli i ubojni oraz przetwórstwa zwierząt i ryb, browarnictwa i gorzelnictwa, mleczarni, pieczarkarni, zakładów ziemniaczanych, gospodarki nawozami i środkami ochrony roślin, kompostowni i zbiorników gnojowicy.

To kulisy rolniczej gwarancji bezpieczeństwa żywnościowego kraju. Mówi się wyłącznie o fermach kur, świń i norek oraz bydła z pozycji mieszczucha, któremu kurier rowerem dowiózł smaczny posiłek. Zgubna to zaiste perspektywa.

Cuchną równie dojmująco palarnie kawy, piekarnie i cukiernie przemysłowe, zakłady olejowe, wytwórnie tytoniowe, wytwórnie płyt wiórowych i paździerzowych, odlewnie, przemysł chemiczny, przemysł celulozowy i papierniczy, odlewnie i bazy transportowe, przetwarzanie gumy, spalarnie, górnictwo i gazyfikacja. Zamknąć zakładów, którym w procesie technologicznym do atmosfery wydostaje się odór się nie da. Wszystkich przenieść do sąsiada nie sposób. Takie życie.

Lista zaprawdę jest liczna i nie mamy ambicji jej wyczerpania. Ustalmy zasady i zacznijmy się szanować.

Historia prawodawstwa odorowego jest bogata. Kraje europejskie i te z innych kontynentów w różny sposób podchodzą i rozwiązują problem. Warto to wiedzieć, zrozumieć przykłady i przekonać się, że nie można skopiować w Polsce, w naszej odrębności społeczno – prawnej, rozwiązań innych społeczności ze świata.

Murami Jerycha polskiego smrodu jest art. 222 Ustawy Prawo Ochrony środowiska z 27 kwietnia 2001 roku. Przed tą datą trwał chaos nie świadomy a póki co obowiązuje chaos uświadomiony.

Innymi słowy Państwo Polskie zna swe niekompetencje wkrótce już od ćwierci wieku. Problem pokonał wszystkie ekipy partyjnych politycznych decydentów. Od wyborów do wyborów pieniądze nie śmierdzą, byle było co do michy wsadzić a suweren się nie buntował i głosował.

Władza opanowała jedynie model aktywisty. Redagują odezwę manifestu i wolę pogadania sobie wiecowego. Skłócenie ludzi ze wsi z ludźmi z miast dawało komfort świętego spokoju, który Kościół dla własnego interesu błogosławi.

Czas na umowę społeczną, którą przygotują na zasadach komercyjnych nasi eksperci. Bagażem jest polityka planistyczna rozpoczęta w czasach sekretarza Edwarda Gierka w PRL-u. Przypadkowość decyzji lokalizacyjnych zakładów szkodliwych emisji ciąży i będzie topić nadzieje i wysiłki. W III RP nie było lepiej.

Politycy gardzą przestrzenią społeczną. Planowanie przestrzenne przeznaczenia nieruchomości postrzegają jedynie w perspektywie danin publicznych adiacentów, a niektórzy także jako źródło finansowania swych kampanii wyborczych.

Infrastruktura techniczna i komunikacyjna wiąże naszą śmiałość skutecznej ochrony środowiska.

Większość nie może dysponować prawem by wywłaszczyć swego żywiciela, z powodu odoru, to byłaby rewolucja w stylu bolszewickim. Działacze partyjni od pół wieku spychają problem smrodu w dół, do decyzji indywidualnych, tworząc przestrzeń do korupcji politycznej.

Trzeba uporać się z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. By to zrobić koniecznym jest znajomość ludzi, ekonomii i prawa. Warto mieć i znać kulturę. Nie wystarczy być politykiem z mandatem społecznym. Takich było i jest na pęczki, a śmierdzi i śmierdzieć będzie, bo lepszy odór, aniżeli głód i w jego następstwie rozruchy. Nie ma jednak społecznej zgody by waliło w nozdrza z racji wyboru mniejszego zła zaniechania.

Przepisów mamy wiele. Ustawa o dostępie, o środowisku i o informacji o nim, o nawozach, prawo budowlane, wodne, o odpadach, by wspomnieć te podstawowe. Obok gejzer przepisów wykonawczych, nawałnica rozporządzeń, o ochronie, poziomie, strefach, zakresach i zasadach.

**Idzie o to by zmierzyć zapach bądź by ustalić obiektywne zasady probalistyki immisji odoru wraz z instrumentem wyznaczania przestrzeni skażenia w terenie.**

Chcieć tylko niekiedy to móc. Substancji lotnych wywołujących dyskomfort człowieka znamy setki. Poziom stężenia, czas i częstotliwość ekspozycji, warunki atmosferyczne, ofensywność koktajli związków, tolerancja lokalizacyjna, te i inne okoliczności multiplikują trudności pomiarowe.

Jak zmierzyć uciążliwości zapachowe? Olfaktometrią szukamy parametrów stężenia zapachowego, intensywności czynnika i właściwości hedonicznych. Wykorzystujemy badania ankietowe, organoleptyczne, chromatografię, analizę chemiczną, metody statystyczne zasilane mieszanymi źródłami informacji. Modele dyspersji zapachu osada się na siatce terenowej by wnieść rezultat do raportu odziaływania instalacji na środowisko. Użyteczne są informacje o prawdopodobieństwie dostrzegania immisji odoru w wyznaczonej strefie buforowej.

Oczywiście uśrednione rezultaty działają średnio skutecznie. Parametrem skalowalnym jest także rozmach instalacji wyrażany w jednostkach standardowego źródła, tak jak dla przykładu wielkość stada czy obszar zlewni ścieków bądź wydajność rzeźni.

Nie ma niczego wstydliwego by rozmawiać o odorach, o tym jak śmierdzi to co musimy robić by godnie żyć.

**Czas na poznanie normatywów bezpiecznych odległości od zabudowy mieszkaniowej dla przedsięwzięć których funkcjonowanie wiąże się z ryzkiem powstania uciążliwości zapachowej.**

Czy decydenci są gotowi do dyskusji? Jakżeż trudno cokolwiek zmienić w tak krótkich okresach między wyborami i kampaniami wyborczymi.

Porozmawiajmy, proszę. Ochrona środowiska i gospodarka człowieka nie są śmierdzącymi problemami społecznymi, których nie sposób objąć umową społeczną. Dostępne rozwiązanie wymagają zmian na poziomie systemowym.

**Tym, którzy dotrwali: kamieniem węgielnym konceptu jest ustanowienie ograniczonych obszarów użytkowania, w terenach nieużytków, jeszcze przed wydaniem pozwolenia na instalację szkodliwie wpływającą na środowisko. Wszystko co brudzi w jednej lokalizacji. Raport i analiza dostępne są komercyjnie.**

Przytoczone wyżej fragmenty uzasadnienia koncentrują się na szeroko rozumianym problemie uciążliwości zapachowej (odorowej), którą wywołują zarówno zakłady prowadzące działalność rolniczą (m.in. fermy drobiu, tuczu trzody chlewnej), jak i pozarolniczą (m.in. zakłady przemysłowe, składowiska czy spalarnie odpadów). Nacisk położono na wskazanie społecznego znaczenia tej problematyki, gdyż odory mogą ograniczać lub wręcz uniemożliwiać korzystanie z nieruchomości, obniżając ich wartość rynkową, a także wpływać niekorzystnie na zdrowie (fizyczne i psychiczne) osób narażonych na długotrwałe działanie nieprzyjemnych zapachów.

Stan orzecznictwa. Polskie sądy administracyjne wydały szereg wyroków dotyczących odorów. Pojawiają się dwa rozbieżne podejścia.

Sceptyczne (m.in. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2 lutego 2010 r., II OSK 223/09), według którego „zapach jest substancją niemierzalną” i w polskim systemie prawnym nie ma bezpośrednich norm regulujących jego dopuszczalne poziomy.

Przychylne pomiarom (m.in. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z 30 czerwca 2016 r., SA/Kr 407/16), w którym podkreślono, że zapachy da się mierzyć (choćby metodą olfaktometrii) i organy wydające decyzje środowiskowe powinny weryfikować kwestię uciążliwości zapachowych.

Działania Rzecznika Praw Obywatelskich oraz interpelacje poselskie – RPO wielokrotnie zwracał uwagę na potrzebę wprowadzenia kompleksowych regulacji, które obejmowałyby nie tylko produkcję rolną, lecz także inne branże mogące emitować substancje powodujące uciążliwość zapachową. Liczni posłowie kierowali w tej sprawie interpelacje do właściwych resortów, pytając o dalsze prace ustawodawcze.

Dotychczasowe próby uregulowania problemu – Prowadzone w Ministerstwie Klimatu i Środowiska prace (m.in. „Kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej”, „Lista substancji i związków chemicznych, które są przyczyną uciążliwości zapachowej” oraz ekspertyza „Bezpieczne odległości od zabudowań dla przedsięwzięć, których funkcjonowanie wiąże się z ryzykiem powstawania uciążliwości zapachowej”) nie doprowadziły jeszcze do uchwalenia ustawy w tym zakresie. Wskazano natomiast, że ministerstwo planuje przedłożenie kompleksowych regulacji w roku 2025. Czemu nie sposób dać wiarę.

Brakuje jednolitej ustawy o ochronie przed odorami, pewne zapisy w sposób pośredni lub fragmentaryczny odnoszą się do zagadnienia uciążliwości zapachowej. Mowa tu w szczególności o ustawie Prawo ochrony środowiska (m.in. art. 137, 141, 158, 222), która określa zasady przeciwdziałania zanieczyszczeniom, o ustawie Prawo wodne (regulacje dotyczące ograniczenia zanieczyszczenia azotanami, które pośrednio mogą ograniczać uciążliwość zapachową), o ustawie Prawo budowlane oraz aktach wykonawczych (rozporządzenie w sprawie warunków technicznych dla budowli rolniczych), o ustawie o odpadach (regulacje dotyczące magazynowania i przetwarzania odpadów) oraz o ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (miejscowe plany mogą wprowadzać strefy chroniące przed uciążliwymi zapachami).

Problem uciążliwości odorowych obejmuje nie tylko fermy zwierząt czy ubojnie, lecz także zakłady przemysłowe i składowiska odpadów. Dlatego postulowane przez wnoszącego petycję ustalenie minimalnych odległości od zabudowy mieszkalnej należałoby rozszerzyć na wszystkie źródła uciążliwości zapachowych.

Inicjatywa ustawodawcza w tym przedmiocie miałaby charakter systemowy, wykraczający poza typowe zadania Komisji (tj. drobne nowelizacje). Jednak droga petycyjna jest jedyną by przewietrzyć korytarze myślowe poczciwego pogłowia polityków. Trzeba przez bród (i brud myślowy) przejść po kamieniach, także KPO.

Z uwagi na złożoność zagadnienia oraz trwające prace rządowe nad kompleksowym prawem antyodorowym, aktualnie nie jest uzasadnione podejmowanie przez Komisję ds. Petycji własnej inicjatywy ustawodawczej. Problem uciążliwości zapachowej ma bowiem charakter wieloaspektowy (obejmujący nie tylko rolnictwo, ale także sektor komunalny i różne gałęzie przemysłu), a jego uregulowanie wymaga wszechstronnego, systemowego podejścia. To nazbyt duży kłopot dla partii.

Postępujcie proszę zgodnie z ideą zakreśloną w niniejszej Petycji, głos Wam z głowy nie spadnie, bylebyście zaprzestali prac nad problemem i dali spokój koleżeństwu z resortów. Czuć pot i zanosi się na kolejny nie rozwiązywalny kłopot.

Minął ponad rok od przejęcia władzy, okres prób, analiz i raportów dobiegł końca. Nadszedł moment na konkretne decyzje legislacyjne, zwłaszcza że wkrótce głos rozstrzygający nie będzie należał do Prezydenta Andrzeja Dudy, a argumenty o rzekomej blokadzie podpisu ustawy tracą moc.

Twierdzicie, że troszczycie się o państwo i że służba publiczna jest nadrzędnym celem każdej partii. Jeśli tak, to przestańcie pozorować działania i pamiętajcie, że własna godność i poczucie odpowiedzialności za Rzeczpospolitą nakazują Wam realizować przyrzeczenia, nie zaś ukrywać się za procedurami czy zrzucać ciężar koncepcji oraz analiz na petytorów.

Ustawa o petycjach z całą mocą zobowiązuje organy władzy do szybkiego i merytorycznego rozpatrywania głosu społecznego, tymczasem upowszechnia się praktyka pozorowania. Petycje giną w czeluściach urzędów, a terminy, jakże hojnie określone w ustawie na zaledwie trzy miesiące, rozciągają się w nieskończoność. Zważcie proszę o obowiązku niezwłoczności publikacji treści petycji, zwyczajowo przyjmowanej na dwa tygodnie od złożenia. Władza ma szanować prawo i suwerena.

Nie jest rolą obywatela tworzyć analizy i projekty ustaw, od tego są rządzący, którzy pobierają środki z pieniędzy publicznych. Gdy więc obywatele sygnalizują problem, oczekują decyzji bądź jasnego, otwartego głosowania, w którym władza weźmie odpowiedzialność za utrzymanie status quo lub za przeprowadzenie zmian.

Dosyć złudzeń o rzekomej niemożności. Reforma państwa i konstrukcji prawa to obowiązek tych, którzy rządzą, i nie uchyla się od niego nikt, kto naprawdę dba o dobro Polski. Przywoływanie argumentu o presji partyjnych liderów i zakulisowych decyzjach jedynie uwłacza godności tych, którzy objęli mandaty z woli narodu.

Zatem porzućmy pozoranctwo. Zapowiedzi i obietnice wyborcze powinny wreszcie przełożyć się na realne decyzje, czy to w kwestiach rozdziału Kościoła i państwa, realizacji ustawy o petycjach, czy rzetelnej reformy sądów i mediów. Obywatel nie oczekuje kolejnego zestawu wymówek, lecz mądrości, odwagi, godnego sprawowania władzy i patriotyzmu przekutego w czyny.

Macie pełnię instrumentów i uprawnień, więc rządźcie odpowiedzialnie albo powiedzcie jasno, że wolicie pozostawić sprawy po staremu. Jednak nie zapominajcie, że to Wy składaliście narodowi uroczyste deklaracje, a naród, kierując się rozsądkiem i wolą wspólnego dobra, może w następnych wyborach zweryfikować, czy umiecie sprostać powierzonej Wam misji.

## Dokumenty urzędowe (kopie)

- [Opinia Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Sejmu, BKSP-155-X-186/24](https://dobrepanstwo.org/pdfs/petycje/dokumenty/odor/sejm-opinia-beos-sejm-186-24.pdf)
- [Petycja w Senacie (skan zanonimizowany przez Senat), P11-66/24](https://dobrepanstwo.org/pdfs/petycje/dokumenty/odor/senat-petycja-zanonimizowana-p11-66-24.pdf)
