# Zniesienie kary za odsprzedaż biletów z zyskiem

> Petycja Fundacji Dobre Państwo. Strona: https://dobrepanstwo.org/petycje/spekulacja-art-133
> Licencja: CC BY 4.0. Cytowanie: Fundacja Dobre Państwo, „Zniesienie kary za odsprzedaż biletów z zyskiem”, dobrepanstwo.org.

Petycja postuluje wykreślenie z Kodeksu wykroczeń art. 133, który karze aresztem, ograniczeniem wolności lub grzywną za kupno i sprzedaż z zyskiem biletów na imprezy artystyczne, rozrywkowe i sportowe. Fundacja wskazuje, że przepis pochodzi z czasów niedoborów, karze nawet za symboliczny narzut, a realnym problemem są boty i masowy wykup, któremu lepiej zapobiegają bilety imienne i limity.

- Temat: Konsumenci i technologie
- Czego dotyczy: Kodeks wykroczeń, art. 133
- Do kogo: Sejm, Senat, Prezydent RP
- Stan: Komisja Sejmu nie uwzględniła żądania (10 października 2024)

## Gdzie trafiła i co się stało

- 5 marca 2024, Sejm, BKSP-155-X-134/24: Komisja do Spraw Petycji: nie uwzględniła żądania (źródło: sejm.gov.pl, odczyt 10.10.2026)
- 5 marca 2024, Senat, P11-39/24: Komisja Petycji Senatu nie podjęła dalszych prac (postulat nieuwzględniony) (źródło: senat.gov.pl, odczyt 10.10.2026)
- 20 września 2024, Prezydent RP: Prezydent nie prowadzi rejestru petycji; odpowiedzi nie odnotowano (źródło: rejestr Fundacji (data prezentaty))
- 6 stycznia 2025, Senat: wysłane według rejestru Fundacji; w rejestrze Senatu brak numeru (źródło: rejestr Fundacji)
- 7 stycznia 2025, Prezydent RP: Prezydent nie prowadzi rejestru petycji; odpowiedzi nie odnotowano (źródło: rejestr Fundacji (data prezentaty))
- 7 stycznia 2025, Sejm, BKSP-155-X-396/25: Komisja do Spraw Petycji: pozostawiła petycję bez rozpatrzenia (art. 12) (źródło: sejm.gov.pl, odczyt 10.10.2026)

## Pełny tekst petycji

**PETYCJA**

Na podstawie art. 63 Konstytucji RP i art. 2 art. 2 ust. 3 Ustawy o petycjach wnoszę petycję o podjęcie działań w celu wniesienia pod obrady Sejmu RP projektu ustawy o zmianie ustawy z 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (tj. Dz.U.2023.2119), która to zmiana polegać by miała na wykreśleniu art. 133 w następującym brzmieniu:

***art. 133 \[Spekulacja biletami\]***

***§ 1. Kto nabywa w celu odsprzedaży z zyskiem bilety wstępu na imprezy artystyczne, rozrywkowe lub sportowe albo kto bilety takie sprzedaje z zyskiem, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.***

***§ 2. Usiłowanie oraz podżeganie i pomocnictwo są karalne.***

**UZASADNIENIE**

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w latach 70-tych, kiedy w sklepach czasem brakowało cukru, za to wystarczało milicjantów wlepiających mandaty za sprzedaż goździków bez zezwolenia. W takim klimacie, zapewniającym zresztą zaskakująco wysokie spożycie melisy narodził się w Kodeksie wykroczeń art. 133, czyli „polowanie na koniki”. Przepis mówi, że jak ktoś sprzedaje bilet z zyskiem, to jest zbrodniczym spekulantem i grozi mu areszt albo kara grzywny. Brzmi malowniczo? Pewnie tak, gdybyśmy wciąż chodzili w klapkach ortopedycznych i spędzali urlop na polu namiotowym przy dźwiękach radia tranzystorowego.

Mamy XXI wiek. Zrzuciliśmy gumofilce, a jednak ów relikt, dumnie nazywany art. 133 ciągle czai się w kodeksie. I choć realne problemy polegają raczej na botach, które masowo wykupują bilety (a nie na ludku w prochowcu handlującym na rogu ulicy), to nasz „konikowy” przepis nic sobie z tego nie robi. Możesz więc narazić się na karę, nawet jeśli po prostu chciałeś odzyskać koszty zakupu biletu na spektakl, bo okazało się, że ciocia Basia w ostatniej chwili się rozchorowała. Koniec świata powiedziałby pewnie nowoczesny Polak, zerkając do internetu, który w PRL-u przecież nie istniał.

Dlaczego to wciąż obowiązuje? Zapewne przez zwykłe przeoczenie. Ustawodawca nie znosi pustki, ale za to czasem zapomina posprzątać w szafie. A w tej szafie zalegają stare przepisy z czasów, gdy papier toaletowy był równie deficytowy jak dziś bilety na topowy koncert. Z tą różnicą, że teraz problemem są sprytne algorytmy, które kupują bilety zanim my zdążymy wymruczeć numer PESEL.

Co na to współczesność? W dobie personalizowanych biletów i walki z botami (nazywanymi czasem grinchbotami, bo kradną ludziom Boże Narodzenie koncertowe) doskonale wiemy, że sprzedawanie wejściówek w celach zarobkowych może być uregulowane bez odgrzebywania siekiery z epoki PRL. Dyrektywa Omnibus i branżowe regulacje (np. PZPN) pozwalają organizatorom imprez blokować nieuczciwe zakupy. Maszyna kupuje 1000 biletów? Proszę bardzo, systemowo anulujemy 999 z nich. Albo w ogóle nie dopuścimy do takiej transakcji. Efekt? Ochrona prawdziwego kibica i to bez wsadzania do aresztu kogokolwiek, kto chciał tylko zarobić symboliczną złotówkę.

Po co jeszcze się trzymamy tego przepisu? Czasem słyszy się, że art. 133 KW ma prewencyjnie odstraszać cwaniaczków. Ale w praktyce to tak, jakbyśmy próbowali odgonić stado mechanicznych słoni patykiem. Bo realni „spece” od sprzedawania biletów z kosmiczną marżą działają w firmach i na platformach, których Kodeks wykroczeń i tak nie obejmuje (dotyczy osób fizycznych, brzydząc się prywatną działalnością gospodarczą). Tymczasem zwykły Kowalski, który przez przypadek sprzedał komuś dwa bilety na mecz z narzutem w wysokości dwukrotnego batonika, może zapłacić mandat (w teorii nawet i 5000 zł!).

Konieczne jest odświeżenie przepisów, tak jak się wietrzy szafę po zimie. Niech to będzie kodeks na miarę naszych czasów, a nie epoka, w której szczytem szyku był turystyczny zestaw do gotowania wody. Sprawa dotyczy realnego rynku i realnych emocji, gdy ktoś (niestety) odbiera nam szansę na spektakl życia, bo system biletowy został ograny przez elektronicznego spryciarza z czeluści Internetu.

Wyobraźmy sobie Pawła, miłośnika koncertów. Z zapałem ustawił się w wirtualnej kolejce po bilety na wielkie muzyczne wydarzenie. W końcu zdobył trzy wejściówki jedną dla siebie, dwie dla przyjaciół. Wszystko pięknie, ale dzień przed koncertem przyjaciele ni stąd, ni zowąd rezygnują (to pewnie przez nagłą modę na morsowanie, bo zatoki im siadły). Paweł prosi znajomego, by może kupił od niego bilety, żeby nie przepadły. Znajomy się zgadza, ale… daje mu dwa złote więcej, żeby było ci łatwiej.

Nieszczęsna złotówkowa nadwyżka sprawi, że nasz cichy fan rocka jest de iure spekulantem! Artykuł 133 Kodeksu wykroczeń zaczyna się skradać. Absurd i groteska? W dodatku Paweł ogląda w telewizji reportaż o firmach z zagranicy, które kupiły tysiące biletów, a polskie prawo w zasadzie nie potrafi ich dopaść, bo to nie są osoby fizyczne, tylko przebiegłe podmioty gospodarcze.

Sytuacja jak z komedii, ale niekoniecznie do śmiechu. Dlatego postulujemy raczej nowoczesne narzędzia, by chronić uczestników imprez, a nie rozpętywać polowanie na drobnych „koników”. W końcu lepiej jest budować mądre systemy, niż udawać, że karceniem ludzi za dwuzłotowy zysk zaprowadzimy porządek w kosmosie sprzedaży.

Uchylenie lub głęboka nowelizacja art. 133 KW jest potrzebna jak wiosenne słońce po długiej zimie. Współczesne realia wymagają skutecznych narzędzi technologicznych do walki z masowym wykupem i nieuczciwym obrotem biletami. Na pojedynczych „koników” warto spojrzeć racjonalnie, zamiast straszyć ich karą więzienia rodem z lat 70.

W efekcie więcej wolności w korzystaniu z rynku biletowego, mniej stresu dla zwykłego widza czy kibica i mniej archaizmów w polskim prawie. Bo, umówmy się, stare przepisy są trochę jak stare getry, raz na jakiś czas wypada sprawdzić, czy na pewno są jeszcze na nasze czasy.

Czasy PRL – Polski Ludowej, Premiera Piotra Jaroszewicza, rozczulają niektórych, by innym nadal przypominać się traumą koszmarów za dnia i w nocy. Mimo upływu 35 lat, w Polsce wolnej od Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, elity polityczne kultywują przepisy, którymi szykanowano ludzi. Jesteśmy w Unii Europejskiej, ale ciągle z reżymowym prawem. Nadal tropimy spekulantów, którzy są przyczyną niedoborów? Do więzienia za gospodarczą inicjatywę. Kiedyś ręce podniesione na socjalizm i ustrój odrąbywano i skute - zamykano w więzieniach. Były i wyroki śmierci wykonane na spekulantach. Za spekulację mięsem, za handel skórami. Tak ma być w wolnej Polsce?

Politycy, parlamentarzyści opamiętajcie się, proszę. Przestańcie prześladować suwerena. Dostrzeżcie druty kolczaste wokół idei zaufania Państwa do obywatela. Komu są nadal potrzebne regulaminy z obozu pracy? Czy ktokolwiek jeszcze da wiarę skandowaniu, że to w interesie konsumentów spekulantów biletami Państwo musi zamykać do więzień?

Instrukcyjnie. Anachroniczny Kodeks wykroczeń obowiązuje ludzi, Osoby dorosłe, które ukończyły 17 rok życia, zatem jeszcze niepełnoletnie. „Konikiem” nie może być podmiot gospodarczy inny, aniżeli człowiek samozatrudniony bądź świadczący pracę w niekodeksowej formie. Spółka może, bo na szczęście podmioty zbiorowe karze się tylko za przestępstwa albo przestępstwa skarbowe. Karze surowo, bo aresztem, ograniczeniem wolności albo grzywną do 5000 zł.

Ścigana jest wyłącznie dochodowe sprzedawanie biletów na imprezy artystyczne, rozrywkowe i sportowe. Jak światle stwierdza doktryna:

*„Nawet zysk \[ze sprzedaży biletu\] na poziomie symbolicznej "złotówki" może być już potraktowany jako odsprzedaż w celu osiągnięcia zysku.*

*\[...\] Ustawodawca nie uregulował kwestii osiągnięcia zysku "w naturze". W praktyce jednak mogłaby zaistnieć taka sytuacja, kiedy bilet na imprezę byłby odsprzedany, ale formą rozliczeniową byłyby nie środki pieniężne, lecz np. dobra niematerialne.” (za: E. Prandota-Prandecka, M. Sieradzka, Odpowiedzialność z kodeksu wykroczeń za czyny przeciwko interesom konsumentów, NKPK 2008, nr 22, s. 239-254.)*

Możliwe jest więc nie tylko ściganie za „symboliczną złotówkę” narzutu, ale i za korzyści niematerialne. Któż w ramach wymiany uprzejmości nie przyjąłby biletu na koncert, któż by się nie odwdzięczył?

Ale da się bez kary zarabiać na sprzedaży biletów na wiece partyjne, konwencje wyborcze, wręczanie nagród działaczom i za transport by podziwiać odsłonięcie pomnika współczesnego czynownika.

Wyobraźcie sobie, że bilet można sprzedać baz marży, lecz w transakcji wzajemnej – użyjecie aparatu państwa by gnębić przedsiębiorczość, a i tak wyłącznie tę ludzką, bo firmowej nie dosięgniecie. Opamiętajcie się – warto.

Przepis art. 133 KW powstał w zupełnie innych realiach gospodarczych, w czasach PRL, kiedy na rynku panowały niedobory towarów, a państwo prowadziło politykę reglamentacji (kartki, przydziały). Karać miano wówczas „spekulantów” zarabiających na brakujących dobrach (w tym także na biletach).

Odsprzedaż z zyskiem uchodziła za poważne wykroczenie, ponieważ postrzegano je jako uderzenie w sprawiedliwą dystrybucję dóbr i jeden z elementów walki z wyzyskiem socjalistycznego ustroju.

Dziś, po ponad 50 latach, ta sama regulacja (art. 133 KW) wciąż funkcjonuje, choć rzeczywistość społeczna i gospodarcza jest diametralnie inna.

Dyrektywa Omnibus (wdrożona w styczniu 2023 r.) stanowi, że zakazane jest odsprzedawanie biletów (konsumentom) nabytych uprzednio z wykorzystaniem oprogramowania obchodzącego limity czy środki kontroli pierwotnych sprzedawców. Jest to środek wymierzony w tzw. boty zakupowe (masowe wykupywanie biletów przez automaty). Natomiast polski art. 133 KW penalizuje każdą sprzedaż z zyskiem, niezależnie od sposobu nabycia.

Współcześnie organizatorzy wydarzeń (PZPN, promotorzy koncertów) mają możliwość wdrożenia systemów personalizacji biletów czy limitowania sprzedaży w oparciu o numery PESEL. Dzięki temu skutecznie utrudniają masowy wykup biletów przez „koników”.

Anachroniczny przepis powstał w erze centralnego planowania i niedoborów towarów. Obecnie działa wolny rynek, a w wielu branżach odsprzedaż i rynki wtórne są normalnym zjawiskiem (np. handel używanymi samochodami, ubraniami, nieruchomościami). Absurdalna penalizacja drobnego zysku powoduje, że praktycznie każda sprzedaż z minimalnym narzutem jest kryminalizowana (choć w formie wykroczenia). To zniechęca do prostych transakcji konsumenckich, np. odsprzedaży biletu z niewielkim zarobkiem lub chociażby z próbą odzyskania kosztów (kiedy ktoś kupił bilet, ale nie może pójść).

Organizatorzy mają techniczne możliwości kontroli (personalizacja, ograniczanie liczby biletów na osobę, bilety imienne). Te działania są często bardziej efektywne niż archaiczny zakaz o charakterze karnym.

Utrzymywanie przepisów, które budzą powszechne zdziwienie i niemal nie są egzekwowane, skutkuje erozją zaufania obywateli do regulacji i do ustawodawcy.

Postulujemyę zniesienie wykroczeniowego charakteru odsprzedaży biletów z zyskiem. Dzisiejsze problemy z tzw. spekulacją biletami wynikają głównie z masowych zakupów za pomocą botów, a nie z drobnej działalności pojedynczych osób.

Przepis art. 133 Kodeksu wykroczeń w swojej obecnej formie jest reliktem przeszłości, który nie odpowiada współczesnym realiom gospodarczym i prawnym. W dobie zaawansowanej technologii oraz wolnego rynku penalizacja każdej odsprzedaży biletów z minimalnym zyskiem trąci absurdem i nie rozwiązuje faktycznego problemu (czyli masowych zakupów za pomocą botów lub przez zorganizowane grupy, które następnie odsprzedają bilety na innych platformach).

Zamiast archaicznego przepisu należałoby zastosować:

1.  Nowoczesne rozwiązania organizacyjne i techniczne (imienne bilety, limity, systemy weryfikacji).

2.  Ustawowe zakazy odsprzedaży biletów nabytych w sposób nieuczciwy lub z obejściem ograniczeń technicznych.

3.  Egzekwowanie prawa tam, gdzie rzeczywiście szkodzi się konsumentom na masową skalę (np. wprowadzając ich w błąd lub zawyżając ceny wielokrotnie ponad nominalną wartość).

Utrzymywanie art. 133 KW w dotychczasowym brzmieniu rodzi wątpliwości co do racjonalności i adekwatności reakcji karnej, zwłaszcza że rzeczywisty problem tkwi w mechanizmach rynkowych, nieuczciwych praktykach technologicznych, a nie w okazjonalnych transakcjach osób fizycznych.

Zniesienie bądź głęboka nowelizacja art. 133 KW jest wskazana. Współczesne metody walki ze „spekulacją biletami” powinny koncentrować się na zapobieganiu masowym, nieuczciwym wykupom (boty, platformy pseudoodsprzedaży), a nie na ściganiu pojedynczych osób chcących odsprzedać bilet z symbolicznym zyskiem (lub nawet po cenie nominalnej, ale z minimalną „dopłatą”). Dzięki temu prawo nie będzie instrumentem represji rodem z innej epoki, lecz racjonalnym narzędziem służącym do ochrony konsumentów i rzetelnego obrotu gospodarczego.

Minął ponad rok od przejęcia władzy, okres prób, analiz i raportów dobiegł końca. Nadszedł moment na konkretne decyzje legislacyjne, zwłaszcza że wkrótce głos rozstrzygający nie będzie należał do Prezydenta Andrzeja Dudy, a argumenty o rzekomej blokadzie podpisu ustawy tracą moc.

Ustawa o petycjach z całą mocą zobowiązuje organy władzy do szybkiego i merytorycznego rozpatrywania głosu społecznego, tymczasem upowszechnia się praktyka pozorowania. Petycje giną w czeluściach urzędów, a terminy, jakże hojnie określone w ustawie na zaledwie trzy miesiące, rozciągają się w nieskończoność. Zważcie proszę o obowiązku niezwłoczności publikacji treści petycji, zwyczajowo przyjmowanej na dwa tygodnie od złożenia. Władza ma szanować prawo i suwerena.

Dosyć złudzeń o rzekomej niemożności. Reforma państwa i konstrukcji prawa to obowiązek tych, którzy rządzą i nie uchyla się od niego nikt, kto naprawdę dba o dobro Polski. Przywoływanie argumentu o presji partyjnych liderów i zakulisowych decyzjach jedynie uwłacza godności tych, którzy objęli mandaty z woli narodu.

Macie pełnię instrumentów i uprawnień, więc rządźcie odpowiedzialnie albo powiedzcie jasno, że wolicie pozostawić sprawy po staremu. Jednak nie zapominajcie, że to Wy składaliście narodowi uroczyste deklaracje, a naród, kierując się rozsądkiem i wolą wspólnego dobra, może w następnych wyborach zweryfikować, czy umiecie sprostać powierzonej Wam misji.

## Dokumenty urzędowe (kopie)

- [Opinia Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Sejmu, BKSP-155-X-134/24](https://dobrepanstwo.org/pdfs/petycje/dokumenty/spekulacja-art-133/sejm-opinia-beos-sejm-134-24.pdf)
- [Materiał Senatu do petycji, P11-39/24](https://dobrepanstwo.org/pdfs/petycje/dokumenty/spekulacja-art-133/senat-material-p11-39-24.pdf)
- [Petycja w Senacie (skan zanonimizowany przez Senat), P11-39/24](https://dobrepanstwo.org/pdfs/petycje/dokumenty/spekulacja-art-133/senat-petycja-zanonimizowana-p11-39-24.pdf)
