Wprowadzenie
Kryzysy finansowe nie są dziełem przypadku, lecz wynikiem powtarzalnego cyklu. Model Lindy Yueh opisuje tę dynamikę przez trzy fazy: euforię, wiarygodność oraz następstwa. Zrozumienie tych mechanizmów pozwala dostrzec, jak systematyczna nadprodukcja optymizmu prowadzi do załamań, które testują fundamenty państwa. Artykuł analizuje, dlaczego instytucje publiczne muszą interweniować, by powstrzymać panikę, oraz jak różne modele gospodarcze – od Izraela po Polskę – radzą sobie z ekonomiczną traumą.
Linda Yueh: euforia jako ślepota na ryzyko
Faza euforii charakteryzuje się wypaczeniem racjonalności: przyszłość staje się jedynie optymistyczną ekstrapolacją teraźniejszości. Następuje oderwanie cen aktywów od realnej produktywności, a efekt podążania za tłumem degraduje indywidualną ocenę ryzyka. Dług przestaje być ograniczeniem, stając się narzędziem do potęgowania zysków. Gdy bańka pęka, wiarygodność instytucji hamuje panikę rynkową. Kluczowa jest tu spójność norm prawnych i zasobów – tam, gdzie państwo zawodzi, jak w Japonii podczas „straconej dekady”, brak restrukturyzacji „banków zombie” prowadzi do stagnacji.
Skuteczna reakcja państwa niesie jednak skutek uboczny: ratowanie rynków generuje ryzyko kolejnej bańki poprzez tzw. pokusę nadużycia. Inwestorzy, wierząc w państwową siatkę bezpieczeństwa, chętniej podejmują nadmierne ryzyko w kolejnym cyklu. W tym kontekście elastyczny kurs walutowy amortyzuje szoki, pozwalając gospodarce na płynniejszą adaptację do zewnętrznych wstrząsów.
Bańka dot-com vs. 2008: od akcji do hipotek
Kryzysy różnią się strukturą. Bańka internetowa dotyczyła rynku akcji i miała charakter „twórczej destrukcji”. Natomiast kryzys 2008 roku był amplifikacją ryzyk poprzez sekurytyzację hipotek i bankowość cienia, co zamroziło globalny system. W Europie ujawniła się pętla zagłady, w której zadłużone rządy i banki wzajemnie ciągnęły się na dno. Faza następstw to ekonomia pamięci: system uczy się na błędach (jak Azja gromadząca rezerwy po 1997 r.) lub je wypiera.
Modele kapitalizmu determinują odporność na wstrząsy. Izrael i Francja to dwa bieguny: izraelska kultura venture capital zakłada ryzyko i upadek jako element gry, podczas gdy francuski etatyzm szuka stabilności w instytucjach publicznych. Obecnie globalny system finansowy wchodzi w erę permanentnych szoków, gdzie kryzysy są traktowane jako zjawiska sezonowe, wymagające ciągłej gotowości instytucjonalnej.
Euforia konwergencji: polska pogoń za Zachodem
Polska doświadczyła euforii konwergencji – wiary, że wzrost po wejściu do UE jest automatyczny, co napędziło m.in. boom na kredyty frankowe. Jednak podczas globalnego krachu 2008 r. to popyt wewnętrzny chronił Polskę przed recesją, czyniąc ją „zieloną wyspą”. Sukces ten wzmocnił wiarygodność państwa, ale też wygenerował nadmierny optymizm.
Pandemia COVID-19 testuje wiarygodność NBP i rządu poprzez bezprecedensowe tarcze fiskalne. Choć uratowały one rynek pracy, spóźniona reakcja na dwucyfrową inflację nadwyrężyła zaufanie do polityki pieniężnej. Obecnie narastają ryzyka fiskalne: wzrost wydatków sztywnych na obronność i socjal przy wysokim deficycie może stać się zarzewiem kolejnego testu wiarygodności dla polskiej gospodarki.
Wiarygodność normatywna buduje zaufanie do rynku
Sama sprawność techniczna w gaszeniu pożarów to za mało. Aby system był stabilny, niezbędna jest wiarygodność normatywna – społeczne przekonanie, że koszty kryzysu są rozdzielane sprawiedliwie. Bez etycznego fundamentu interwencje państwa będą postrzegane jako ratowanie elit kosztem ogółu, co podkopuje legitymizację gospodarki rynkowej. Prawdziwa odporność wymaga więc nie tylko sprawnych banków centralnych, ale przede wszystkim zaufania społecznego.