Wprowadzenie
Czy kapitalizm narodził się z chciwości? Według Alberta Hirschmana był to raczej projekt ustrojowy mający okiełznać destrukcyjne namiętności. Nowoczesność zastąpiła gwałtowną żądzę władzy i chwały „spokojnym” interesem, tworząc fundament pod przewidywalny porządek rynkowy. Dziś, w dobie sztucznej inteligencji (AGI), ta ewolucja osiąga punkt krytyczny. Zrozumienie mechanizmu przejścia od afektów do kalkulacji pozwala zapytać: czy w świecie zdominowanym przez beznamiętne algorytmy przetrwa jeszcze miejsce na ludzką naturę?
Hirschman i Smith: Interes jako hamulec namiętności
Hirschman definiuje przejście od namiętności do interesu jako próbę neutralizacji gwałtownych pasji. W XVII wieku uznano, że moralne apele zawodzą, więc należy przeciwstawić jedną namiętność drugiej. Tak narodził się interes – „oświecona miłość własna”, która łączy energię pragnienia z chłodną kalkulacją. Miał on uczynić zachowania ludzkie przewidywalnymi, co było niezbędne dla rozwoju handlu.
Adam Smith zakończył ten klasyczny spór, dokonując radykalnej redukcji. Uznał, że dążenie do bogactwa nie jest przeciwwagą dla namiętności, lecz ich narzędziem – gromadzimy majątek, by zaspokoić próżność i zyskać uznanie. Tym samym interes ekonomiczny wchłonął inne dążenia, a kapitalizm stracił swoją polityczną funkcję tarczy chroniącej przed despotyzmem, stając się czystym mechanizmem maksymalizacji zysku.
Monteskiusz, Ferguson i Tocqueville: Pułapki stabilności
Wizja stabilności miała dwie drogi. Monteskiusz wierzył w doux commerce – łagodny handel, który studzi polityczne żądze. Sir James Steuart widział w gospodarce „delikatny zegarek”, który ogranicza samowolę władcy, bo gwałtowne ruchy niszczą system. Jednak Adam Ferguson i Alexis de Tocqueville dostrzegli mroczną stronę tego ładu: erozję cnót obywatelskich. Obywatel skupiony wyłącznie na pomnażaniu fortuny staje się zakładnikiem własnego komfortu.
To prowadzi do miękkiego despotyzmu – sytuacji, w której społeczeństwo oddaje wolność w zamian za stabilność finansową. Ferguson skierowałby dziś przestrogę do prezesów banków: polityka czyniąca z ludzi „zakładników bilansu” zabija ducha publicznego. Gdy gospodarka staje się zbyt krucha, by znieść konflikt, każda próba reformy jest tłumiona w imię „spokoju rynków”, co zamienia demokrację w administrowane poddaństwo.
Od Izraela po AGI: Nowa definicja racjonalności
Współczesne modele kapitalizmu różnią się podejściem do afektów. Izrael świadomie mobilizuje namiętność ryzyka i etos „chucpy”, podczas gdy Francja instytucjonalizuje interes jako rację stanu. Jednocześnie ekonomia behawioralna przywraca prymat namiętności, dowodząc, że strach i poczucie sprawiedliwości realnie kształtują rynki. Na tym tle AGI jawi się jako jedyny prawdziwie beznamiętny podmiot w historii – czyste wcielenie interesu bez psychologicznych „resztek”.
Interes AGI nie jest cechą charakteru, lecz architekturą systemową. Aby był zbieżny z dobrem wspólnym, musimy zaprojektować go jako złożoną wiązkę bodźców, obejmującą prawo i etykę, a nie tylko zysk. Modele podmiotowości prawnej (np. modularna osobowość) mają ułatwić audyt tych systemów. Należy jednak pamiętać o granicach narracji Hirschmana: interes maszyny jest w całości zaprojektowany przez nas. Wyzwaniem pozostaje, by ludzkie namiętności – gniew czy lojalność – nie zostały całkowicie wyparte przez algorytmiczną optymalizację.
Podsumowanie
W świecie, gdzie algorytmy przejmują stery ekonomii, a ludzka emocjonalność staje się anachronizmem, rodzi się pytanie: czy oddaliśmy zbyt wiele w imię racjonalności? Czy w poszukiwaniu stabilności i przewidywalności nie straciliśmy czegoś bezcennego – iskry człowieczeństwa, która napędzała postęp i nadawała sens naszym działaniom? A może przyszłość należy do symbiozy rozumu i namiętności, gdzie algorytmy służą ludzkim celom, a nie odwrotnie?