Wprowadzenie
Bogusław Wolniewicz proponuje „teologię diabła” nie jako folklor, lecz opis realnych mechanizmów świata. Zrozumienie natury zła jest kluczowe dla przetrwania cywilizacji. Czytelnik pozna definicję miłości zła oraz dowie się, dlaczego optymizm antropologiczny bywa niebezpieczny. Artykuł analizuje, jak filozofia, od Kanta po Lema, próbuje uchwycić istotę bezinteresownej destrukcji.
Wolniewicz: definicja realna diabła jako negacji
Wolniewicz definiuje diabła jako miłość zła. Nie jest to metafora, lecz twarda propozycja ontologiczna. Składają się na nią okrucieństwo i zła radość: czynna chęć wyrządzenia szkody oraz bierna rozkosz z cudzego cierpienia. Wolniewicz odrzuca Augustyna i jego wizję zła jako braku dobra. Twierdzi, że zło to aktywna, pozytywna siła wpisana w konstytucję życia.
Myśl ta wyrasta z fundamentów zła radykalnego u Kanta oraz schopenhauerowskiej koncepcji bezinteresownej złośliwości. Autor postuluje stworzenie świeckiej teologii diabła, by badać mechanizmy, które sprawiają, że niszczycielskie skłonności przechodzą w czyn. Zło nie jest błędem rozumu, lecz suwerennym wyborem woli.
Epifanie zła: historyczne punkty zwrotne mordu
Zło objawia się poprzez epifanie – momenty, gdy destrukcja staje się czysta i pozbawiona utylitarnego uzasadnienia. Przykłady takie jak Katyń czy obozy koncentracyjne pokazują, że zło nie zawsze służy zyskowi. W debacie Wolniewicz vs Arendt filozof podkreśla, że zło to instynkt, a nie tylko biurokratyczna bezmyślność. Systemy Lema dopełniają ten obraz, opisując mechaniczną produkcję okrucieństwa przez wadliwe struktury.
Refleksja ta ma głębokie cywilizacyjne korzenie. Grecja widziała zło w pysze (hybris), Indie w niewiedzy, a Persja w kosmicznym dualizmie. Wolniewicz stoi bliżej diteizmu – uznania zła za realny byt. Odpowiedzialność władcza polega na rozpoznawaniu tych sił i budowaniu instytucjonalnych barier, zanim zło zaleje przestrzeń publiczną.
Pejoryzm vs melioryzm: spór o naturę człowieka
Współczesna polityka opiera się na starciu dwóch wizji. Melioryzm wierzy w postęp i naturalną dobroć, podczas gdy pejoryzm zakłada nieusuwalność zła. Optymizm Rousseau jest tu uznany za fundament niebezpieczny, gdyż zdejmuje z jednostki winę, przenosząc ją na „system”. Wolniewicz dowodzi, że to pesymizm antropologiczny powinien być podstawą ładu społecznego. Instytucje muszą być tamami przeciw ludzkiej skłonności do destrukcji.
Grunt pod epifanie przygotowuje język i odczłowieczanie przeciwnika. Gdy słowa odbierają godność, przemoc staje się formalnością. Dziś zła radość w mediach społecznościowych przybiera formę „lajkowania” cudzego upokorzenia. To nowoczesna maska okrucieństwa, która normalizuje bezinteresowną nieżyczliwość w skali masowej.
Podsumowanie
W epoce techniki zło staje się policzalne, ale nie mniej groźne. Czy potrafimy przeciwstawić się „miłości zła” ukrytej w procedurach i algorytmach? Im bardziej rozumiemy mechanizmy zła, tym większa odpowiedzialność spoczywa na nas, by nie stać się jego nieświadomymi wykonawcami. Refleksja Wolniewicza przypomina, że walka ze złem zaczyna się od odwagi nazwania go po imieniu.