Wprowadzenie
Współczesna ekonomia odchodzi od chłodnej abstrakcji na rzecz analizy instytucji i napięć społecznych. Klasyczna przewaga komparatywna nie jest już postrzegana jako dar losu, lecz jako efekt celowej polityki państwa i inwestycji w kapitał ludzki. Sam otwarcie na handel nie gwarantuje sukcesu; wymaga ono strategii, która pozwoli realnie skorzystać z wymiany międzynarodowej. W niniejszym artykule przyjrzymy się, dlaczego tradycyjne modele zawodzą, jaką rolę pełni sprawne państwo oraz dlaczego musimy zredefiniować miary dobrobytu, wychodząc poza dyktaturę PKB.
Przewaga komparatywna i lepka gospodarka
Klasyczna teoria Davida Ricarda zakładała świat bez tarcia, gdzie zasoby i praca przemieszczają się natychmiastowo. Rzeczywistość opisuje jednak lepkość gospodarki – termin wprowadzony przez Banerjee i Duflo. Oznacza on opór materii społecznej: nieruchliwość zasobów oraz psychologiczny lęk przed zmianą. Gdy gospodarka jest „lepka”, mechanizmy rynkowe nie korygują się same, a koszty transformacji ponoszą konkretni ludzie.
Sytuację tę wyjaśnia twierdzenie Stolpera-Samuelsona. Dowodzi ono, że otwarcie granic faworyzuje zasób obfity, ale uderza w czynnik rzadki – w krajach bogatych jest nim często praca nisko wykwalifikowana. Skutkiem nie jest egalitarna utopia, lecz wzrost nierówności i regres zatrudnienia. W tym kontekście protekcjonizm nie jest błędem poznawczym, lecz emocjonalną reakcją na poczucie zdrady przez system, który obiecał korzyści, a przyniósł degradację całych grup społecznych.
Sprawny rząd i godność jako priorytet
W obliczu kryzysów dobry rząd musi pełnić rolę zręcznego nawigatora konfliktów społecznych. Jego fundamentem jest legitymizacja oraz zdolność do skutecznej interwencji tam, gdzie rynek zawodzi. Współczesne państwo nie może być bierne; musi aktywnie zarządzać pluralizmem interesów i tworzyć ramy dla sprawiedliwej redystrybucji szans. Przykładem są państwa skandynawskie, łączące elastyczność rynku z silnym bezpieczeństwem socjalnym.
Kluczową kategorią polityczną staje się godność ludzka. W świecie zdominowanym przez algorytmy i presję konkurencji, polityka społeczna musi wykraczać poza proste transfery pieniężne. Mądre rządzenie polega na przywracaniu podmiotowości osobom wykluczonym przez dezindustrializację. Godność to prawo do uznania, a jej ochrona jest niezbędna dla zachowania spójności wspólnoty i zaufania do instytucji demokratycznych.
PKB a paradygmat postwzrostu
Produkt Krajowy Brutto (PKB) stał się uniwersalną miarą sukcesu, mimo że ignoruje kluczowe aspekty życia. Jako miernik aktywności rynkowej, PKB jest ślepy na nierówności, pracę opiekuńczą oraz degradację środowiska. Wzrost statystyczny może maskować realny spadek jakości życia. Dlatego coraz głośniej mówi się o postwzroście – świadomej zmianie celu systemu z maksymalizacji konsumpcji na optymalizację realnych potrzeb i regenerację biosfery.
Miejsce PKB powinny zająć nowe wskaźniki jakości życia, takie jak HDI (Wskaźnik Rozwoju Społecznego), GPI czy ekonomia obwarzanka. Pozwalają one mierzyć postęp poprzez trwałość ekologiczną i sprawiedliwość społeczną. Ekonomia postwzrostu nie oznacza stagnacji, lecz rozwój oparty na głębi więzi społecznych i obfitości wartości nierynkowych. To przejście od gospodarki „więcej” do gospodarki „lepiej”.
Podsumowanie
Stoimy u progu fundamentalnej redefinicji pojęć ekonomicznych. Dotychczasowe dogmaty o samoregulującym się handlu i nieograniczonym wzroście PKB wyczerpały swoją użyteczność w obliczu kryzysu klimatycznego i społecznego. Nie wystarczy już dopisywać do systemu kolejnych wskaźników; trzeba na nowo przemyśleć jego fundamenty. Jak pisał Ivan Illich, społeczeństwa upadają, gdy tracą z oczu cel. A celem gospodarki nie leży w tym, by było więcej. Celem gospodarki jest, by było lepiej.