Wprowadzenie
Współczesna kultura to nieustanna walka o uwagę. Wygrywają w niej media, które oferują maksymalną intensywność bodźców przy minimalnym wysiłku, jak scrollowane feedy czy TikTok. Nasz mózg, nastawiony na natychmiastowe nagrody, preferuje szybki impuls wizualny nad odroczoną gratyfikację z lektury. W logice kapitalizmu platformowego pismo przegrywa, bo jest zbyt wolne. Artykuł wyjaśnia, czym jest era po piśmie, jak działa napędzająca ją ekonomia uwagi i jakie niesie to konsekwencje dla społeczeństwa, kultury i polityki.
Era po piśmie: Narodziny ekonomii uwagi
Era postpiśmienna to czas, w którym bezpośrednie przeżycie staje się ważniejsze od tekstu. Tę zmianę napędzają nowe modele ekonomiczne. Shoshana Zuboff opisuje kapitalizm inwigilacyjny, gdzie dane o naszych emocjach i reakcjach są najcenniejszym surowcem. Inni badacze mówią o kapitalizmie afektywnym – rynku, na którym handluje się już nie informacją, lecz wpływem na nastroje.
Fundamentem tych zjawisk jest ekonomia uwagi. Zgodnie z zasadą Herberta Simona, „bogactwo informacji tworzy ubóstwo uwagi”. W świecie nadmiaru danych to nie dostęp do wiedzy, lecz nasza zdolność do skupienia stała się najcenniejszym i ograniczonym zasobem. Cyfrowe imperia nie konkurują więc o jakość treści, lecz toczą wojnę o każdą sekundę naszego spojrzenia.
Konsekwencje dla kultury i społeczeństwa
Platformy cyfrowe, aby maksymalizować zyski, manipulują naszą uwagą. Ich algorytmy promują treści skrajne, kontrowersyjne i nasycone emocjami, ponieważ to one najdłużej utrzymują nasze zaangażowanie. Prowadzi to do fragmentacji świadomości i rozpadu wspólnego pola debaty publicznej. Instytucje zbudowane na logice pisma – jak szkoła, uniwersytet czy tradycyjne media – przeżywają głęboki kryzys, nie mogąc konkurować z siłą cyfrowych bodźców.
W efekcie edukacja staje się spektaklem walczącym o skupienie ucznia, a sztuka i nauka ulegają transformacji. Długie formy wymagające kontemplacji ustępują miejsca memom, infografikom i serialom. Pismo nie znika, lecz zostaje zmarginalizowane, stając się narzędziem elit, podobnym do łaciny w średniowieczu.
Globalne oblicza i przyszłość cywilizacji przeżyć
Konsekwencje filozoficzne są fundamentalne: prawda staje się performatywna – istnieje to, co przyciąga uwagę. Wolność to zdolność do ochrony własnego skupienia. Różne cywilizacje adaptują te zmiany inaczej: Zachód zmaga się z polaryzacją, Chiny centralnie zarządzają uwagą jako zasobem, a Rosja traktuje ją jako pole bitwy informacyjnej. Pojawia się też sztuka transferu bezpośredniego – technologia dostarczająca przeżycia wprost do zmysłów, co rodzi nowe wyzwania etyczne związane z manipulacją.
Przyszłość cywilizacji może rozwinąć się w dwóch kierunkach. Albo staniemy się społeczeństwem podwójnym, z masami zanurzonymi w kulturze przeżyć i elitarnymi enklawami pisma, albo nauczymy się zarządzać uwagą, tworząc kulturę opartą na empatii. Myśliciele od Arendt po Zuboff ostrzegają, że stawką jest nasza podmiotowość i zdolność do racjonalnego dialogu.
Podsumowanie
Wkraczamy w epokę przymiotników. Jakości stają się ważniejsze niż rzeczy, a przeżycia cenniejsze niż narracje. To kluczowe przesunięcie cywilizacyjne, w którym polityka staje się sztuką orkiestracji emocji, gospodarka rynkiem afektów, a tożsamość katalogiem ulotnych doznań. W tym nowym świecie od logosu przechodzimy do pathosu, od czytania do zanurzania się. Kluczowe pytanie brzmi: jak żyć w świecie, w którym rzeczy są tylko pretekstem do intensywności?