Wprowadzenie
Richard M. Weaver, klasyk amerykańskiego konserwatyzmu, twierdził, że Zachód wszedł w fazę głębokiej choroby przez nominalizm. To odrzucenie realności pojęć ogólnych sprawiło, że prawda rozpuściła się w retoryce użyteczności, a cywilizacja utraciła swoje metafizyczne centrum. Artykuł analizuje, jak ta filozoficzna decyzja doprowadziła do powstania „Wielkiego Stereoptikonu” i jak w dobie sztucznej inteligencji możemy odzyskać fundamenty sensu. Czytelnik dowie się, dlaczego precyzyjne definicje, własność prywatna i cnota pobożności są kluczowe dla ocalenia wolności przed dyktaturą algorytmicznego komfortu.
Nominalizm i Wielki Stereoptikon: Źródła upadku
Nominalizm, zapoczątkowany przez Wilhelma Ockhama, zredukował uniwersalia do pustych etykiet, co otworzyło drogę dla materializmu i behawioryzmu. Skutkiem tego procesu jest Wielki Stereoptikon – medialna machina projekcji obrazów, która dziś, pod postacią mediów społecznościowych, niszczy hierarchię wartości i promuje psychikę zepsutego dziecka. Taki człowiek, nastawiony na natychmiastową gratyfikację, nie potrafi myśleć w kategoriach celu, lecz jedynie impulsu.
W polskiej debacie publicznej odrzucenie uniwersaliów paraliżuje dialog, zamieniając idee w doraźne slogany polityczne. Gdy słowa tracą stałą treść, sprawiedliwość ustępuje miejsca egalitaryzmowi, który traktuje każdą różnicę jako formę krzywdy. Weaver ostrzega, że świat bez definicji to nieuchronna anarchia myśli, która zawsze kończy się brutalnością i dominacją silniejszych nad słabszymi.
Własność prywatna i filary odnowy kultury
Weaver wskazuje własność prywatną jako „ostatnie prawo metafizyczne”, które hartuje wolę i chroni prywatność przed wszechobecnością państwa. Odnowa kultury wymaga powrotu do trzech filarów: dualizmu (rozróżnienia materii od transcendencji), potęgi słowa (odzyskania logiki i precyzji języka) oraz cnoty pietas. Pobożność ta jest dyscypliną woli wyrażoną przez szacunek dla natury, innych osób oraz dziedzictwa przeszłości.
Szczególnym zagrożeniem dla wolności jest komfort bycia obsługiwanym. Weaver zauważa, że wolność nie ginie z hukiem, lecz w ciszy, gdy obywatele oddają podmiotowość w zamian za miękką poduszkę usług publicznych. Prawdziwa proprietas (własność) rozprasza władzę i zmusza do odpowiedzialności, stanowiąc jedyne skuteczne antidotum na pokusy etatyzmu i manipulacje Wielkiego Stereoptikonu.
AGI i spór o uniwersalia: Etyka w świecie maszyn
Rozwój AI i AGI to technologiczna kulminacja nominalizmu. W jaskini platońskiej sztuczna inteligencja staje się mistrzem cieni, operującym na statystycznych korelacjach danych bez dostępu do realnych idei. Tradycje religijne podkreślają, że maszynom brak wcielonego rozumu (tomizm), autonomii moralnej (Kant) oraz „serca-umysłu” (xin) czy intencji (niyya). AI widzi fakty, ale nie rozumie prawdy, co czyni ją narzędziem czystego behawioryzmu.
Spór o uniwersalia powraca jako fundament etyki maszyn. Aby AI nie stała się narzędziem totalnej dehumanizacji, jej architektura musi zostać zakotwiczona w hierarchii i rozróżnieniu. Implementacja Weaverowskich filarów wymaga nadania systemom priorytetu celu (telos) nad surowymi danymi. Bez uznania wartości transcendentnych, człowiek upodobni się do maszyny, rezygnując z własnej wyjątkowości na rzecz algorytmicznej skuteczności.
Podsumowanie
Czy w świecie algorytmów i generatywnych modeli językowych zdołamy ocalić to, co czyni nas ludźmi? Czy potrafimy oprzeć się pokusie komfortu, którą oferuje nam cyfrowy ekwiwalent raju? Albo przypomnimy sobie, że dobro, prawda i piękno istnieją naprawdę, i tym samym ocalimy odmienność człowieka, albo damy się uwieść nominalistycznej maszynie. Wtedy staniemy się tym, czym ona już jest: cieniem bez centrum. Nasza relacja do uniwersaliów pozostaje ostatnim bastionem ludzkiej podmiotowości.