Wprowadzenie
Konflikt izraelsko-palestyński to nie „odwieczna wojna religijna”, lecz nowoczesny spór o terytorium, granice i suwerenność. Jego korzenie tkwią w XIX-wiecznych nacjonalizmach oraz upadku imperiów, które w jednej przestrzeni zamknęły sprzeczne aspiracje dwóch społeczności. Artykuł analizuje ewolucję tego starcia – od reform osmańskich, przez brytyjski mandat, aż po współczesny dylemat między ideą dwóch państw a „jednopaństwową rzeczywistością”. Zrozumienie tej dynamiki wymaga dekonstrukcji mitów i analizy twardych faktów geograficznych oraz prawnych.
XIX-wieczny nacjonalizm i brytyjskie paradoksy
Nowoczesne korzenie sporu sięgają zderzenia syjonizmu z rodzącym się nacjonalizmem arabskim. Ruch syjonistyczny rozwijał się dwutorowo: syjonizm polityczny Herzla dążył do uznania międzynarodowego, podczas gdy syjonizm pracy skupiał się na „faktach dokonanych” – wykupie ziemi i budowie osiedli. Proces ten ułatwiły osmańskie reformy Tanzimatu, które poprzez centralizację i rejestrację gruntów doprowadziły do koncentracji własności w rękach możnych rodów, otwierając furtkę dla agencji syjonistycznych.
Po I wojnie światowej Brytyjczycy stworzyli architekturę „podwójnego zobowiązania”. Z jednej strony obiecali Arabom własne królestwo (korespondencja Husajn–McMahon), z drugiej – zadeklarowali wsparcie dla żydowskiego „domu narodowego” (Deklaracja Balfoura). Ten mandatowy eksperyment, legitymizujący osadnictwo przy jednoczesnym braku arabskiej reprezentacji politycznej, stał się polem minowym, które wybuchło w 1948 roku.
Wojny 1948 i 1967: Granice pamięci i strategii
Wojna o niepodległość z 1948 roku utrwaliła dwa sprzeczne kody pamięci: izraelski Atzmaut (zwycięstwo nad widmem zagłady) oraz palestyńską Nakbę (katastrofę i exodus 750 tys. ludzi). Wyznaczona wówczas Zielona Linia nie była traktatową granicą, lecz tymczasową linią demarkacyjną, która do dziś definiuje status prawny terytoriów. Wojna sześciodniowa z 1967 roku drastycznie zmieniła układ sił, oddając pod kontrolę Izraela Zachodni Brzeg, Gazę i Jerozolimę Wschodnią.
Rada Bezpieczeństwa ONZ sformułowała wówczas Rezolucję 242 opartą na zasadzie „ziemia za pokój”. Jednak brak precyzji w tekście oraz arabska polityka „trzech nie” (brak uznania, negocjacji i pokoju) stworzyły próżnię dyplomatyczną. W tej przestrzeni narodziła się przemoc strukturalna – systemowa redukcja zdolności Palestyńczyków do samostanowienia poprzez administrację i demografię.
Struktury okupacji i teoria bolesnego impasu
Izraelska kontrola po 1967 roku opiera się na trzech filarach: administracyjnym (system zezwoleń), osadniczym (tworzenie faktów przestrzennych) oraz ekonomicznym (uzależnienie rynku palestyńskiego). Porozumienia z Oslo, zamiast trwałego pokoju, stworzyły „architekturę frustracji” – podzieliły terytorium na strefy A, B i C, co przy jednoczesnej ekspansji osiedli uniemożliwiło powstanie spójnego państwa palestyńskiego.
Według Williama Zartmana realne negocjacje wymagają „wzajemnie bolesnego impasu” – momentu, w którym obie strony uznają dalszą eskalację za nieopłacalną. Tymczasem koncepcja pokoju pozytywnego Johana Galtunga przypomina, że sam brak walk to za mało; konieczne jest usunięcie niesprawiedliwości wbudowanych w instytucje. Obecnie Strefa Gazy, dotknięta zapaścią infrastruktury, staje się tragicznym testem dla IV Konwencji Genewskiej i międzynarodowych norm ochrony ludności cywilnej.
Podsumowanie
Izrael stoi dziś przed binarnym dylematem: jak pozostać państwem żydowskim i demokratycznym w obliczu nieodwracalnych zmian demograficznych i terytorialnych. Czy po dekadach konfliktu jesteśmy skazani na „nieszczęśliwą koegzystencję”, jak twierdził Amos Oz? Być może w tym pragmatycznym podejściu, pozbawionym romantyzmu, tkwi jedyna szansa na trwały pokój. Historia uczy jednak, że gdy reguły humanitarne stają się opcjonalne, cierpi nie tylko region, ale cała architektura porządku międzynarodowego. Pytanie o przyszłość dwóch państw pozostaje otwarte, choć rzeczywistość coraz częściej dyktuje inne scenariusze.