Wprowadzenie
Współczesny populizm nie jest anomalią kulturową, lecz politycznym skutkiem systemowej niepewności. Lorenza Antonucci dowodzi, że kryzys demokracji wynika z rozpadu bezpieczeństwa socjalnego. Czytelnicy poznają mechanizmy, w których państwo typu workfare zastępuje ochronę dyscyplinowaniem, co napędza radykalizację nastrojów. Artykuł wyjaśnia, dlaczego PKB nie mierzy realnego bólu społecznego i jak walka o godną pracę definiuje przyszłość Europy.
Niepewność jako paliwo populizmu
Populizm wyrasta z niepewności zatrudnienia i finansów, a nie z „buntu przegranych”. Tradycyjne wskaźniki, jak PKB, ignorują gorączkę w zakładach pracy, gdzie stabilny etat często oznacza brak autonomii i uznania. To właśnie work insecurity, a nie regres kulturowy, tworzy grunt pod radykalizm. Gdy państwo przestaje chronić, obywatele szukają winnych w grupach położonych obok lub poniżej, co nazywamy populizmem horyzontalnym.
Workfare i polityka zasługiwania
Przejście do modelu workfare state oznacza prywatyzację ryzyka. Państwo nie chroni już obywatela, lecz poddaje go testowi zasługiwania, uzależniając wsparcie od produktywności. Mainstreamowa polityka, promując aktywizację zamiast bezpieczeństwa, tworzy próżnię. Prawica skutecznie ją wypełnia, oferując welfare chauvinism – ochronę ograniczoną do „swoich”. Lewica przegrywa, bo wymaga od wyborców trudniejszego intelektualnie ruchu: wskazania elit jako źródła problemów, zamiast łatwego ataku na „nieproduktywnych”.
Architektura gniewu i przyszłość Europy
Prawicowy populizm wygrywa, bo kanalizuje lęk w sposób zrozumiały, nie kwestionując merytokracji. Lewica, by odzyskać mandat, musi przestać traktować living wage jako jałmużnę, a zacząć jako fundament ustrojowy. Spór o ochronę pracowników platformowych i regulację długu to nowa linia frontu. Bez odzyskania publicznej kontroli nad ryzykiem, europejski ład społeczny pozostanie kruchy, a demokracja będzie jedynie administrować gniewem, zamiast go wygaszać.
Podsumowanie
Demokracja przegrywa z brakiem odwagi, by nazwać bezpieczeństwo materialne dobrem nienegocjowalnym. Jeśli nie przestaniemy traktować obywateli jako zasobów w służbie rynku, populizm będzie dalej zbierał żniwo. Czy jesteśmy gotowi na powrót do państwa, które gwarantuje stabilność jako prawo, a nie nagrodę za rynkową przydatność? Odpowiedź na to pytanie zadecyduje o trwałości europejskiego projektu.