Wprowadzenie
Demokracja liberalna nie jest systemem zawieszonym w próżni. Choć współczesna teoria polityczna kładzie nacisk na procedury i neutralność państwa, jej trwałość zależy od mitu braterstwa i tożsamości kulturowej. Bez silnej identyfikacji ze wspólną narracją, ustrój ten staje się bezbronny w obliczu kryzysów. Czy wspólnota wolnych obywateli może przetrwać, gdy jedynym spoiwem pozostaje chłodna, racjonalna kalkulacja? Doświadczenie historyczne uczy, że państwo potrzebuje czegoś więcej niż tylko kontraktu – wymaga homonoi, czyli głębokiej zgody co do wspólnoty losu.
Republika proceduralna vs. wspólnota aksjologiczna
W dobie globalizacji tradycyjne wspólnoty ustępują miejsca republikom proceduralnym. Są to państwa, które rezygnują z projektowania wspólnej tożsamości na rzecz ochrony mniejszości i formalnej równości. Jean-Marie Guéhenno ostrzega, że brak wspólnej osi wartości zmienia politykę w arenę niekończących się konfliktów, których nie da się rozstrzygnąć z braku "wspólnej miary".
Fundamentem stabilności, jak w przypadku USA, staje się często religia obywatelska. Amerykański model łączy oświeceniowy racjonalizm z sakralizacją konstytucji, tworząc inkluzywny naród polityczny. Kluczową rolę odgrywa tu kłamstwo szlachetne – mit założycielski, który nie jest oszustwem, lecz niezbędną opowieścią pozwalającą jednostkom wznieść się ponad egoizm na rzecz dobra wspólnego.
Oświecenie: francuski radykalizm vs. amerykański ład
Dziedzictwo Oświecenia jest dwubiegunowe. Model francuski, oparty na wierze w abstrakcyjny rozum, dążył do radykalnego wyburzenia starego świata. Skutkiem tego była spirala przemocy i jakobiński terror, który François Furet uznał za matrycę nowoczesnych totalitaryzmów. Z kolei model amerykański postawił na ciągłość instytucji i mechanizmy checks and balances, chroniące przed tyranią większości.
Konserwatywna krytyka, od Edmunda Burke’a po Michaela Oakeshotta, wskazuje na błąd racjonalizmu politycznego. Burke ostrzegał, że odcięcie "nici Ariadny" łączącej pokolenia prowadzi do utraty orientacji. Oakeshott dodawał, że polityka to praktyka, a nie teoria zastosowana – próba mechanicznego projektowania społeczeństwa zawsze kończy się przymusem.
Kryzys rozumu i wyzwania nowoczesności
Współczesna myśl konserwatywna diagnozuje głęboki kryzys kultury zachodniej. Roger Scruton opisuje zjawisko oikofobii – odrzucenia własnego dziedzictwa na rzecz abstrakcyjnego uniwersalizmu. Z kolei Joseph Ratzinger ostrzega przed dyktaturą relatywizmu, w której rozum zostaje zredukowany do narzędzia technicznego, tracąc zdolność do wartościowania celów. Bez "poszerzenia rozumu" o wymiar etyczny, nowoczesność staje się samowywrotna.
W tle tych procesów Ernst Jünger dostrzegał totalną mobilizację, gdzie technika zmienia człowieka w tryb maszyny, a Carl Schmitt przypominał, że istotą polityczności jest podział na wroga i przyjaciela. W tym starciu kluczową rolę pełni uniwersytet jako depozytariusz ciągłości kultury. Jeśli akademia porzuci misję przekazywania pamięci, liberalna procedura pozostanie jedynie pustą grą sił.
Podsumowanie
Postmodernistyczna obsesja demaskacji mitów sprowadza je do rangi oszustw, co nie czyni wspólnoty dojrzalszą, lecz zmienia ją w fragment rynku. Jedynym spoiwem staje się wtedy strach przed wzajemną przemocą. Rozsądna polityka nie musi mitów ubóstwiać, lecz musi je pielęgnować z troską, z jaką dba się o język. Nie po to, by był on precyzyjny geometrycznie, lecz by pozostawał nośny – zdolny utrzymać ciężar wspólnego życia. Mit braterstwa pozostaje warunkiem sine qua non nowoczesnej wspólnoty, wprowadzając element bezinteresownej lojalności, który przekracza chłodną logikę interesu.