Wprowadzenie
Dlaczego jedne kraje opływają w dostatki, a inne trwają w nędzy? Tradycyjne odpowiedzi wskazują na klimat, kulturę lub błędy rządzących. Jednak analiza Fundacji Dobre Państwo dowodzi, że kluczem są instytucje. Artykuł wyjaśnia, jak reguły gry politycznej i gospodarczej determinują losy narodów. Dowiesz się, dlaczego inkluzywność jest fundamentem wzrostu, a systemy oparte na wyzysku zawsze trafiają na szklany sufit. To podróż od historycznej Wenecji po wyzwania ery sztucznej inteligencji.
Geografia, kultura i podział władzy
Hipotezy geograficzna, kulturowa oraz ignorancji elit są niewystarczające, ponieważ nie tłumaczą drastycznych różnic między regionami o tym samym klimacie (jak obie Koree). Kultura zaufania jest skutkiem, a nie przyczyną sprawnego państwa, zaś elity biednych krajów rzadko działają z niewiedzy – ich decyzje są politycznie racjonalne dla utrzymania władzy. Kluczową różnicą jest podział na instytucje włączające i ekstrakcyjne.
Włączające instytucje polityczne opierają się na pluralizmie i ograniczeniu władzy, co umożliwia powstanie własności prywatnej i równych szans. Z kolei instytucje ekstrakcyjne koncentrują siłę w rękach nielicznych, by przejmować bogactwo ogółu. Fundamentem trwałego rozwoju jest twórcza destrukcja – proces Schumpetera, w którym innowacje wypierają stare struktury. W systemach ekstrakcyjnych elity blokują postęp, bojąc się utraty kontroli, co sprawia, że ich wzrost (jak w ZSRR) jest skazany na wyczerpanie z powodu braku innowacji.
Błędne koło i punkty zwrotne
Systemy ekstrakcyjne tworzą błędne koło: elity wykorzystują państwo do bogacenia się, co daje im środki na dalszą opresję. Nawet rewolucje często wpadają w pułapkę żelaznego prawa oligarchii, gdzie nowi władcy jedynie przejmują stare mechanizmy wyzysku. Przykładem odwrócenia rozwoju jest Wenecja, która upadła, gdy elity zablokowały konkurencję (Serrata), by chronić własne monopole.
Przełamanie tych schematów jest możliwe w punktach zwrotnych – momentach kryzysów (jak czarna śmierć) lub nowych szans handlowych. Jeśli w takim momencie istnieje choćby zalążek pluralizmu, może powstać szeroka koalicja wymuszająca zmiany. Dziś różnice te widać w paradygmatach regionalnych: USA walczą o pluralizm z potęgą korporacji, UE stawia na gęstą sieć norm prawnych, a świat arabski zmaga się z rentą surowcową i klientelizmem.
Sztuczna inteligencja i przyszłość wolności
Współczesnym wyzwaniem jest sztuczna inteligencja, która może stać się narzędziem nowej ekstrakcji danych i kontroli. Globalny kapitał coraz częściej wybiera państwo prawa, traktując instytucje włączające jako magnes dla inwestycji i polisę ubezpieczeniową. Choć paradygmat instytucjonalny bywa krytykowany za pomijanie sukcesów technokratycznych (Chiny) czy kosztów ekologicznych, jego sedno pozostaje nienaruszone.
Aby zapobiec dominacji cyfrowych oligarchii, konieczna jest demokratyzacja technologii i budowa ponadnarodowych regulacji. Teoria instytucjonalna to w istocie teoria wolności: dowodzi, że bez pluralizmu nie ma trwałego dobrobytu. Tylko systemy otwarte na innowacje i chroniące jednostkę przed arbitralną dominacją są w stanie przetrwać w długim terminie.
Podsumowanie
Wolność nie jest dana raz na zawsze, lecz stale zagrożona przez pokusę władzy i monopolu. Prawdziwym wyzwaniem jest nie tylko tworzenie instytucji włączających, ale i nieustanne kwestionowanie ich własnych założeń, by zapobiec stwardnieniu w nowe formy opresji. Trwały wzrost wymaga pluralizmu, w którym elity nie są w stanie zmonopolizować przyszłości. Czy potrafimy zbudować świat, w którym twórcza destrukcja nie prowadzi do nierówności, lecz do powszechnego dobrobytu?