Wprowadzenie
Współczesne rentierstwo to nie postać z XIX-wiecznej powieści odcinająca kupony, lecz fundament dzisiejszej gospodarki. Brett Christophers w swojej analizie demaskuje systemowe przejście od kapitalizmu „robienia” do kapitalizmu „posiadania”. Artykuł wyjaśnia, jak rzadkość zasobów staje się narzędziem władzy, a państwo – zamiast wycofywać się z rynku – aktywnie projektuje warunki dla korporacyjnych monopoli. Dowiesz się, dlaczego zysk płynie dziś nie z innowacji, lecz z kontroli nad infrastrukturą, prawem i finansami, co fundamentalnie zmienia nasze rozumienie konkurencji.
Rentierstwo: od salonów do korporacyjnych monopoli
Współczesny rentier nie jest osobą fizyczną, lecz organizacją zdolną do trwałego domknięcia rzadkości i wytworzenia „wąskiego gardła”. Christophers definiuje rentę jako dochód z kontroli nad aktywem uznanym za rzadkie i skutecznie zabezpieczonym przed konkurencją. W tym ujęciu renta jest nie tylko formą przychodu, ale narzędziem społecznego przymusu. To przejście od etosu wytwarzania do logiki posiadania sprawia, że rentierstwo staje się racjonalnym optimum w systemie, gdzie prawo i finanse tworzą trwałe osłony dla wyłączności.
Kluczową rolę odgrywa tu państwo i prawo, które współtworzą mechanizm produkcji rzadkości. Popularny mit deregulacji jako wycofania się państwa zostaje obalony: państwo staje się architektem rzadkości. Poprzez selektywne luzowanie norm dla monetyzacji i jednoczesne zaostrzanie ochrony własności, instytucje publiczne gwarantują strumienie kapitału silniejszym graczom. Prywatyzacja i specyficzne przepisy sprawiają, że konkurencja staje się pojęciem czysto dekoracyjnym, a gospodarka zamienia się w system „bramek dostępu”.
Platformy, finanse i defensywna własność intelektualna
Współczesny system rentierski opiera się na triadzie zysku. Renta finansowa wynika z pośrednictwa w dostępie do pieniądza, renta z zasobów naturalnych z politycznych koncesji, a renta gruntowa z rzadkości przestrzeni. W dobie cyfrowej dołączają do nich renta platformowa i infrastrukturalna. Właściciele cyfrowego „gruntu” pobierają opłaty za dostęp lub prowizje od transakcji, nie musząc wytwarzać nowej wartości. Użytkownik zostaje „uwięziony” w sieciach o charakterze monopolu naturalnego, gdzie alternatywa jest ekonomicznie nieopłacalna.
Szczególnie destrukcyjna jest ewolucja własności intelektualnej. Zamiast stymulować innowacje, stała się ona narzędziem strategii defensywnej. Firmy skupiają wysiłki w kancelariach prawnych, a nie w laboratoriach, stosując „zazielenianie” patentów, by sztucznie przedłużać wyłączność. Finanse pełnią tu rolę „uniwersalnego rozpuszczalnika” – potrafią skapitalizować każdy przyszły strumień dochodu, czyniąc z rzadkości zbywalne aktywo. To prowadzi do stagnacji, gdyż przywilej zdejmuje z podmiotów presję doskonalenia produktów.
Przyszłość gospodarki i polityczne reakcje na rentierstwo
Krytycy teorii Christophersa sugerują, że renta to jedynie objaw stagnacji, a nie jej źródło. Autor odpowiada jednak, że to właśnie instytucjonalnie zabezpieczona wyłączność podtruwa przyszłość gospodarki, kanalizując kapitał w aktywa defensywne. Spór ten przenosi się na grunt polityczny, m.in. do Parlamentu Europejskiego. Frakcja EPP postrzega rentierstwo jako element stabilności własności, podczas gdy socjaldemokraci (S&D) krytykują je głównie przez pryzmat nierówności i redystrybucji nadzwyczajnych zysków.
Scenariusze przyszłości rysują obraz pogłębionej rentieryzacji, zwłaszcza w obszarze AI i chmury obliczeniowej, gdzie koszty wejścia są astronomiczne. Alternatywą jest instytucjonalna korekta systemu. Wymagałaby ona od państwa roli architekta otwartych ekosystemów, w których infrastruktura nie jest prywatną bramką do pobierania opłat. Kluczowe staje się przechwytywanie renty wytworzonej społecznie (np. z danych czy lokalizacji) i zwracanie jej wspólnocie, co mogłoby przywrócić związek między wysiłkiem a nagrodą w kapitalizmie.
Podsumowanie
Czy zatem dążenie do innowacji nie staje się jedynie wyrafunowaną formą poszukiwania nowych źródeł renty? W świecie, gdzie dostęp do zasobów i kontrola nad infrastrukturą decydują o przewadze, prawdziwym wyzwaniem staje się nie tylko tworzenie wartości, ale i sprawiedliwe dzielenie się nią. Analiza kapitalizmu rentierskiego pokazuje, że rzadkość nie jest stanem natury, lecz wynikiem politycznych decyzji. Czy uda nam się wyjść poza logikę wyłączności i zbudować gospodarkę, w której innowacja służy wszystkim, a nie tylko nielicznym?