Wprowadzenie
Artykuł analizuje zmierzch neoliberalnego ładu, który po dekadach dominacji zaczął tracić hegemonię w obliczu kryzysów i społecznych protestów. Autor, inspirując się Garym Gerstle’em, przedstawia neoliberalizm nie tylko jako zbiór polityk, ale jako głęboko zinternalizowany sposób widzenia świata, który z czasem uległ erozji. Analizie poddane są ruchy protestu, takie jak Tea Party, Occupy Wall Street i Black Lives Matter, które kwestionują fundamenty neoliberalnej umowy społecznej. Autor bada, jak kryzys finansowy z 2008 roku i pandemia COVID-19 przyspieszyły ten proces, demaskując iluzje samoregulujących się rynków i ujawniając nierówności. Artykuł analizuje transformacje w Izraelu i Francji, pokazując różne ścieżki adaptacji do nowej rzeczywistości. Teza artykułu głosi, że znajdujemy się w okresie interregnum, gdzie stary porządek traci legitymację, a nowy dopiero się kształtuje, otwierając przestrzeń dla refleksji nad przyszłością kapitalizmu i roli państwa.
Porządek polityczny: od Nowego Ładu do neoliberalizmu Clintona
Według Gary’ego Gerstle’a porządek polityczny to coś więcej niż ideologia – to wspólny dla elit i mas sposób widzenia świata, który wyznacza granice tego, co racjonalne. Pierwszym takim ładem był Nowy Ład, ukształtowany po Wielkim Kryzysie. Opierał się on na przekonaniu, że kapitalizm wymaga państwowej korekty, regulacji finansów i kompromisu między pracą a kapitałem, co dodatkowo wzmacniała zimnowojenna rywalizacja.
Neoliberalizm wyłonił się jako odpowiedź na stagflację lat 70. Jego istotą nie był prosty powrót do wolnego rynku, lecz strategia obudowania rynku. Polegała ona na tworzeniu instytucjonalnych barier (np. niezależnych banków centralnych i traktatów handlowych), które miały chronić gospodarkę przed demokratycznymi roszczeniami redystrybucyjnymi. Pełną hegemonię system ten osiągnął dzięki Billowi Clintonowi, który jako demokratyczny prezydent zaakceptował globalizację (NAFTA) i dyscyplinę budżetową, czyniąc neoliberalizm bezspornym tłem polityki.
Kryzys 2008 i populistyczne uderzenie w status quo
Kryzys 2008 roku stał się punktem zwrotnym, demaskując kruchość systemu i pychę elit. Ratowanie banków przy jednoczesnym braku ochrony dłużników zniszczyło legitymację ładu. Sprzeciw wyartykułowały ruchy społeczne: Tea Party (bunt przeciw państwu i dłużnikom), Occupy Wall Street (powrót języka klasowego i walki z oligarchią) oraz Black Lives Matter, które uderzyło w neoliberalne „państwo karne” i systemowy rasizm.
Pęknięcie porządku symbolizują Donald Trump i Bernie Sanders – obaj przełamali tabu, wprowadzając krytykę globalizacji i wolnego handlu do głównego nurtu. Naukową „sekcję zwłok” systemu przeprowadzili m.in. Joseph Stiglitz, wskazując na asymetrię globalnych instytucji, oraz Thomas Piketty, który udowodnił, że rynki naturalnie prowadzą do koncentracji bogactwa. Z kolei Dani Rodrik sformułował trylemat, w którym pełna globalizacja jest nie do pogodzenia z suwerennością i głęboką demokracją.
Biznes w epoce nieładu: trzy scenariusze i republikanizm planetarny
Pandemia COVID-19 ostatecznie zawiesiła dogmat „małego państwa”, wymuszając potężne interwencje fiskalne i zmianę priorytetów banków centralnych. Lokalne warianty adaptacji, jak izraelska hybryda technologii i bezpieczeństwa czy francuski dyryżyzm w sektorach strategicznych, pokazują odwrót od czystej globalizacji. Współczesny biznes musi mierzyć się ze slowbalizacją, stawiając na odporność (nearshoring) zamiast samej efektywności kosztowej.
Czy neoliberalizm definitywnie się kończy, czy jedynie mutuje w stronę „kapitalizmu oblężonego”? Gerstle i inni badacze kreślą trzy scenariusze: korektę systemową, dystopijną termooligarchię lub republikanizm planetarny. Ta ostatnia wizja zakłada podporządkowanie gospodarki granicom ekologicznym, równej godności politycznej i minimalnej solidarności materialnej. To wyzwanie dla biznesu, by uznać racjonalność ekonomiczną za podzbiór szerszej racjonalności społecznej.
Podsumowanie
Czy w obliczu erozji neoliberalnego paradygmatu odważymy się na nowo zdefiniować racjonalność ekonomiczną, podporządkowując ją szerszym celom społecznym i ekologicznym? A może skażemy się na dryf ku nowym formom oligarchii, w których bogactwo oddzielone od dobrobytu pogłębi przepaść między nielicznymi beneficjentami a resztą świata? Odpowiedź na to pytanie zadecyduje, czy upadek neoliberalizmu stanie się początkiem bardziej sprawiedliwego i zrównoważonego porządku, czy jedynie preludium do kolejnego kryzysu cywilizacyjnego.