Wprowadzenie
Erik von Kuehnelt-Leddihn (K-L) postrzega „lewicę” nie jako szyld partyjny, lecz specyficzną strukturę umysłu. To mentalność oparta na triadzie: równości, tożsamości i totalnej władzy państwa. Artykuł analizuje, jak ten splot idei prowadzi do uniformizacji życia i ostatecznie do totalitaryzmu. Poznasz genealogiczną drogę tych koncepcji – od husyckich taborytów po nowoczesne „izmy”. Dowiesz się również, dlaczego K-L uznawał narodowy socjalizm za ruch lewicowy i jakie zagrożenia niesie demokracja pozbawiona liberalnych hamulców.
Lewica: psychologiczna struktura dążenia do jedni
Dla K-L lewica to antropologiczny impuls do znoszenia różnic. Jej paliwem jest resentyment – poczucie krzywdy wobec hierarchii, talentów czy zasług. Genealogia lewicowości sięga XV-wiecznych taborytów i jakobinów, którzy pod hasłem braterstwa niszczyli lokalne odrębności. Autor podkreśla, że resentyment napędza nowoczesne dążenia egalitarne, zmieniając je w walkę z każdą formą wybitności.
Kluczowe jest rozróżnienie: egalitaryzm szans vs. egalitaryzm wyników. Podczas gdy ten pierwszy poszerza wolność, drugi dąży do przymusowego wyrównania mety. W tej optyce lewicowość to nie program gospodarczy, lecz psychologiczna potrzeba jednolitości, która traktuje różnorodność jako przeszkodę w budowie idealnego społeczeństwa.
Tożsamość: fundament projektu totalnej uniformizacji
W myśli K-L tożsamość nie oznacza samookreślenia jednostki, lecz identytaryzm – projekt wtopienia „ja” w masowe „my”. Ten mechanizm, zwany nostryzmem, prowadzi do rozpuszczenia jednostki w masie. Każdy, kto wyłamuje się z kolektywu, staje się wrogiem. Historia pokazuje, że ta obsesja jednolitości prowadzi wprost do rasizmu i czystek etnicznych.
Najbardziej kontrowersyjną tezą autora jest zaliczenie narodowego socjalizmu i faszyzmu do ruchów lewicowych. K-L argumentuje, że były to plebejskie ruchy masowe, które dążyły do etnicznej jednolitości i wszechwładzy państwa. Choć współczesna nauka (np. Robert Paxton) sytuuje faszyzm na skrajnej prawicy, K-L wskazuje na ich wspólny, lewicowy mianownik: nienawiść do tradycyjnych elit i kult kolektywnego „ludu”.
Liberalizm: sztuka ograniczeń przeciwko woli większości
K-L podkreśla, że liberalizm to sztuka ograniczeń władzy, podczas gdy demokracja odpowiada jedynie na pytanie, kto rządzi. Demokracja bez liberalizmu staje się czystą arytmetyką, co stanowi prostą drogę do tyranii większości nad mniejszością. Gdy „wola ludu” staje się absolutem, pluralizm zostaje uznany za zdradę.
Grunt pod totalitaryzm przygotowuje relatywizm. Gdy znika wiara w obiektywną prawdę, państwo narzuca własną ideologię jako Religionsersatz – świecki substytut religii. Ideologia przejmuje wówczas funkcje sakralne, oferując masom poczucie sensu w zamian za całkowite posłuszeństwo. W tym systemie państwo staje się opatrznościowym reżyserem życia, kontrolującym obywatela „od kołyski po grób”.
Podsumowanie
Czy demokracja, uwolniona od liberalnych ograniczeń i zanurzona w relatywizmie, jest skazana na pożarcie samej siebie? Myśl Kuehnelt-Leddihna służy dziś jako alarm przed pokusą jednolitości. Gdy równość mutuje w ideologię wyrównywania, a tożsamość staje się uniformem, osobowość zanika, a różnorodność staje się przestępstwem.
Pytanie o przyszłość demokracji pozostaje otwarte. Odpowiedź zależy od naszej zdolności do zachowania równowagi między wolnością a odpowiedzialnością oraz od siły instytucji chroniących jednostkę przed dyktatem masy. Paradoksalnie, to właśnie kryzys tradycyjnych wartości może być największym wyzwaniem dla trwałości wolnego świata.