Wprowadzenie: Młodość jako zadanie, a nie przywilej
Młodość w kulturze Zachodu stała się rodzajem świeckiej religii, napędzanej przez marketing i lęk przed przemijaniem. Artykuł dekonstruuje ten mit, analizując młodość nie jako biologiczną zasługę, lecz jako fundamentalne zadanie etyczne i społeczne. Przyjrzymy się filozoficznym ujęciom Leszka Kołakowskiego, socjologicznym koncepcjom pokolenia oraz barierom, jakie polska partiokracja stawia przed młodymi ludźmi. Dowiesz się, jak przekształcić energię „niezakończenia” w narzędzie realnej zmiany społecznej.
Kołakowski: młodość jako sprzeciw wobec sklerozy idei
Dla Leszka Kołakowskiego istotą młodości jest rzeczywistość niezakończenia – stan, w którym wszystko pozostaje otwarte i niewybrane. Filozof przestrzega przed traktowaniem młodości jako trofeum; to raczej dar biologii, który wiąże się z „nieuchronną głupotą” – brakiem paraliżu analitycznego, co pozwala popychać historię naprzód. Ten brak cynizmu jest kluczowy dla odnowy idei.
Globalne modele młodości różnią się znacząco: Zachód stawia na autonomię i bunt, podczas gdy Azja Wschodnia widzi w niej czas surowego uczniostwa i dyscypliny. Afrykańska filozofia Ubuntu („jestem, bo jesteśmy”) przypomina, że młodość to ogniwo w wielopokoleniowej wspólnocie. Wielkie religie – od judaizmu po buddyzm – są tu zgodne: młodość to nie wakacje od życia, lecz czas fundamentu duchowego i odpowiedzialności za własne czyny.
Psychosocjologia pokolenia: wspólnota losu i wartości
Socjologia (Karl Mannheim) definiuje pokolenie jako jednostkę pokoleniową połączoną wspólnym horyzontem historycznym i rynkowym. Z kolei psychologia (Erik Erikson) postrzega ten etap jako naturalny kryzys tożsamości – rozwojowe starcie między narzuconymi rolami a potrzebą autentyczności. To czas formowania się postaw, w którym brak doświadczenia bywa zaletą, chroniąc przed „zmęczeniem materiału” typowym dla dorosłych.
W tym kontekście głupota młodości okazuje się cenniejsza niż cynizm dorosłych. Podczas gdy starsi często grzęzną w rutynie i nepotyzmie, młodzi wnoszą energię zdolną uruchomić nowe ideologie. Kluczową rolą instytucji jest zapewnienie przestrzeni na błędy oraz edukację krytyczną, która zamiast tresury w posłuszeństwie, uczy samodzielnego myślenia i współpracy.
Rynek anti-aging: monetyzacja lęku przed przemijaniem
Współczesny system gospodarczy cynicznie przelicza młodość na „kapitał wizerunkowy”. Globalny rynek anti-aging, wart blisko 67 mld dolarów, żeruje na lęku przed utratą atrakcyjności. Tymczasem w Polsce młodzi zderzają się z brutalną partiokracją, która traktuje ich jak elektorat rezerwowy. Systemowe bariery, takie jak szkoła nastawiona na testy, wyzysk na rynku pracy (bezpłatne staże) oraz kryzys mieszkaniowy, zamieniają młodość w przedłużone dzieciństwo uwięzione w długach.
Aby odzyskać podmiotowość, młodzi potrzebują realnych narzędzi partycypacji: samorządów z prawdziwymi budżetami, uczelni reagujących na realne problemy oraz państwa opartego na przejrzystych regułach gry. Młodość nie potrzebuje ideologicznego parasola, lecz „chodnika bez dziur” – sprawiedliwych instytucji, które nie marnują ich energii na omijanie systemowych pułapek.
Podsumowanie: Młodość jako zadanie
Młodość nie jest skarbem do zakopania, lecz narzędziem do użycia – potrafi przeciąć więzy rutyny i utartych schematów. Gdy przestaje być bożkiem marketingu, staje się etycznym zobowiązaniem do uczenia się, praktykowania dobra i brania odpowiedzialności za jutro. Czy odważymy się oddać sprawczość w ręce tych, którzy dopiero uczą się jej używać, ufając, że ich świeżość przyniesie więcej dobra niż nasza ostrożność? Młodość to ruch, który zna swoje powody i dorasta, nie rezygnując z nienasyconej ciekawości świata.