Wprowadzenie
Współczesna transplantologia, choć ratuje życie, wywołuje fundamentalne pytania o granice naszej cywilizacji. Artykuł analizuje to zjawisko przez pryzmat myśli Bogusława Wolniewicza i Stanisława Lema, kwestionując moralną neutralność medycznych procedur. Czy powszechna akceptacja przeszczepów to postęp, czy może symptom głębokiego przesunięcia aksjologicznego? Dowiesz się, jak technologia redefiniuje pojęcie sacrum, w jaki sposób język maskuje uprzedmiotowienie ciała oraz dlaczego zanik tradycyjnych rytuałów śmierci może zagrażać spójności wspólnoty.
Neokanibalizm: utylitarna konsumpcja ciał i zniesienie tabu
Bogusław Wolniewicz wprowadził prowokacyjne pojęcie neokanibalizmu, by opisać praktykę pobierania organów od zmarłych. Według filozofa, transplantologia jest funkcjonalnie tożsama z dawnym ludożerstwem – w obu przypadkach chodzi o wzmocnienie jednego życia kosztem materii cielesnej drugiego. Różnica sprowadza się jedynie do formy: spożycie zastąpiono wszczepieniem. Taka perspektywa uderza w archaiczne tabu nietykalności zwłok, które dotąd stanowiły sferę sacrum.
W ujęciu antropologicznym sacrum to domena wyłączona z użytku nie ze względu na jej bezużyteczność, lecz dlatego, że jej instrumentalizacja rani ludzką godność. Podejście to różni się globalnie: podczas gdy Zachód traktuje ciało jako zasób, w Japonii sintoistyczna koncepcja integralności duszy tworzy silne bariery kulturowe przed naruszaniem zwłok. Transplantacja detronizuje ciało z pozycji świętości, czyniąc z niego element technologicznego obiegu.
Technologia anektuje sacrum: ciało jako surowiec
Stanisław Lem ostrzegał, że technika wchodzi w obszary rezerwowane dotąd dla religii i natury, stając się namiastką transcendencji. W tym procesie następuje reifikacja (uprzedmiotowienie) ludzkich szczątków – ciało przestaje być śladem osoby, a staje się „materiałem biologicznym”. Aby oswoić tę skrajność, medycyna posługuje się eufemizmami: zamiast o „wycięciu fragmentu zwłok”, mówi się o „pobraniu narządu od dawcy”.
Taki język maskuje moralne implikacje procedur i prowadzi do sytuacji, w której prymat funkcji nad formą staje się normą. Lem podkreślał, że zmiana świata technicznego nieuchronnie zmienia samego człowieka i jego skalę wartości. Istnieje ryzyko, że niekontrolowany postęp wygeneruje nihilizm aksjologiczny, w którym wszystko, co technicznie wykonalne, zostanie uznane za moralnie dopuszczalne, a człowiek zacznie postrzegać samego siebie wyłącznie jako zasób do wykorzystania.
Państwo i zanik rytuałów: mechanizm erozji norm
Współczesne państwo występuje jako depozytariusz sensów, narzucając ramy prawne takie jak zgoda domniemana. W tym modelu ciało zmarłego staje się zasobem publicznym, chyba że obywatel za życia zgłosił weto. Jest to przeciwieństwo zgody wyraźnej, która silniej chroni autonomię jednostki. Wolniewicz wskazuje tu na mechanizm erozji norm: wielkie zmiany cywilizacyjne dokonują się „małymi krokami”, od transfuzji po transplantację mózgu, stopniowo znieczulając naszą wrażliwość.
Jednocześnie obserwujemy zanik tradycyjnych rytuałów śmierci, co według Émile’a Durkheima niszczy spójność wspólnoty. Zamiast obrzędów przejścia, otrzymujemy chłodne procedury medyczne, tworzące próżnię rytualną. Ciało, zamiast wrócić do ziemi, trafia do obiegu technologicznego. Zadaniem państwa powinno być zatem nie tylko regulowanie medycyny, ale też ochrona godności zwłok i rytuałów, które nadają śmierci ludzki wymiar i chronią nas przed duchową pustką.
Podsumowanie
Czy oddając ciało na rzecz nauki i medycyny, nie oddajemy po cichu części naszej duszy? W sterylnych salach operacyjnych dokonuje się cicha rewolucja, która może przynieść uzdrowienie, ale i zatracenie. Pytanie brzmi, czy w pogoni za życiem nie zgubimy tego, co czyni nas ludźmi, a śmierć – przejściem, a nie tylko utratą? Musimy pamiętać, że ciało nie jest wyłącznie materią, a wspólnota istnieje także po to, by ocalić wspólny sens, którego technika nie jest w stanie dostarczyć.