Wprowadzenie
Liberalizm nie zginął na barykadach, lecz „rozszedł się w szwach”. Jego fundamenty – indywidualizm, uniwersalizm i wiara w postęp – okazały się półprawdami, które dziś paraliżują Zachód. Według Johna Graya liberalizm przestał być projektem cywilizacyjnym, stając się jedynie terapią przeciwko strachowi przed ciemnością. Artykuł analizuje zmierzch liberalnych iluzji, narodziny cyfrowego feudalizmu oraz proponuje model „skromnego Lewiatana” dla Polski – państwa, które chroni obywateli, zamiast próbować ich zbawiać.
Nowi Lewiatanowie i dogmaty świeckiej religii
Na gruzach starego porządku wyrośli „nowi Lewiatanowie”. Rosja to kleptoteokracja, która w terrorze i sakralizacji przemocy odnalazła narzędzia kontroli. Chiny z kolei budują cyfrowy despotyzm, realizując projekt Panoptykonu poprzez system kredytu społecznego. To „sztuczne stany natury”, w których władza produkuje lęk, by skuteczniej zarządzać społeczeństwem.
Zachód tymczasem osuwa się w miękki despotyzm ideologii woke. Gray demaskuje ją jako świecką parodię chrześcijaństwa. Posiada ona własny grzech pierworodny (uprzedzenie), kapłanów (aktywiści DEI) oraz inkwizycję polującą na heretyków w mediach społecznościowych. Status ofiary stał się walutą kariery dla „nadmiarowych elit”, co pozwala ignorować realne problemy: nierówności klasowe i zapaść usług publicznych. To regres do wojny o język, w której strach przed pomyłką paraliżuje debatę publiczną.
Nowy feudalizm i lęk przed śmiercią
Współczesny krajobraz społeczno-ekonomiczny to nowy feudalizm. Dane stały się nową ziemią, a obywatele karmią algorytmy korporacji niczym chłopi pańszczyźniani. U podłoża tej uległości leży antropologiczny lęk przed śmiercią (Thanatos). Ludzie uciekają od nicości w objęcia „słów-widm” i radykalnych idei, co rządy wykorzystują do budowy systemów nadzoru. Technologia staje się nowym instrumentarium władzy, wymagającym od państwa twardej kontroli nad lokalizacją danych, transparentności algorytmów oraz prawa do audytu systemów cyfrowych.
Skromny Lewiatan: polski model państwa
Polska znajduje się w kleszczach trzech wektorów zagrożeń: rosyjskiego cynizmu, chińskiego nadzoru i zachodniej neurozy. Ratunkiem jest odmetafizycznienie państwa i budowa „skromnego Lewiatana”. Państwo nie może być kościołem; jego zadaniem jest utrzymanie rozejmu między zwaśnionymi plemionami, a nie narzucanie jednej wizji sensu życia.
Skuteczny aparat państwowy musi opierać się na krótkich łańcuchach odpowiedzialności i nowoczesnej administracji. Autor postuluje jawność decyzji w czasie rzeczywistym, sprawne sądy administracyjne oraz kulturę dopuszczalnej herezji w instytucjach. Tylko tolerowanie poglądów sprzecznych z oficjalną narracją chroni uniwersytety i media przed skostnieniem. Sprawność państwa powinny mierzyć nudne, ale twarde wskaźniki: czas reakcji na bodziec, koszt jednostkowy usług oraz indeks pluralizmu.
Podsumowanie
Prawdziwy porządek to uznanie, że człowiek nosi w sobie pęd do destrukcji, a historia nie gwarantuje szczęśliwych zakończeń. Musimy nauczyć się trudnej sztuki tolerowania herezji, zanim każdy spór moralny skończy się w prokuraturze. Polska potrzebuje Lewiatana bez aureoli – sprawnego strażnika, który zamiast obiecywać zbawienie, zapewni obywatelom przestrzeń do życia po swojemu. Czy zdołamy odrzucić wielkie frazy na rzecz rzetelnego, instytucjonalnego rzemiosła, zanim nieograniczona wolność ostatecznie przeistoczy się w nieograniczony despotyzm?