Wprowadzenie
Wzrost PKB stał się współczesnym rytuałem władzy, jednak coraz częściej rozmija się on z biograficznym doświadczeniem obywateli. Joseph Stiglitz alarmuje: ten rozdźwięk to nie błąd techniczny, lecz źródło erozji zaufania do państwa. Artykuł demaskuje iluzję, w której wskaźniki produkcji automatycznie oznaczają poprawę jakości życia. Dowiesz się, dlaczego tradycyjna statystyka jest ślepa na najbogatszych, jak zaufanie społeczne wpływa na efektywność gospodarki oraz dlaczego unijne instytucje unikają mierzenia subiektywnego poczucia szczęścia.
PKB i metodologia DINA: dlaczego statystyka produkcji pomija jakość życia?
PKB mierzy rynkową produkcję, a nie dobrostan. Jest ślepy na pracę domową, stan ekologii czy sprawiedliwość podziału. Tradycyjne miary, jak współczynnik Giniego, maskują kluczowe nierówności horyzontalne (między grupami etnicznymi czy płciami) oraz brak mobilności społecznej. Statystyki cierpią też na zjawisko „brakujących bogatych” – ankiety nie wychwytują miliarderów, których majątek ukryty jest w zyskach kapitałowych i rajach podatkowych.
Rozwiązaniem są Dystrybucyjne Rachunki Narodowe (DINA). Ta metodologia integruje dane podatkowe z makroekonomicznymi, zmuszając je do „rozmowy” w jednym języku. Dzięki DINA wiemy, że w USA dolna połowa społeczeństwa niemal nie partycypuje we wzroście, podczas gdy we Francji owoce rozwoju są dzielone bardziej egalitarnie. To narzędzie demaskuje uśrednione statystyki i pozwala zarządzać ryzykiem systemowym.
Zaufanie i bezpieczeństwo ekonomiczne jako fundamenty rozwoju
Zaufanie to „smar” systemu, który drastycznie redukuje koszty transakcyjne. Stiglitz odróżnia zaufanie racjonalne (oparte na instytucjach) od moralnego (normy społeczne). Brak zaufania do sądów czy policji tworzy próżnię, którą wypełniają struktury mafijne. Równie istotne jest bezpieczeństwo ekonomiczne, mierzone przez bufory finansowe. Wiele rodzin z klasy średniej żyje w stanie „kruchej stabilizacji”, nie posiadając oszczędności na przetrwanie kwartału bez dochodu.
Model „PKB implikuje dobrobyt” jest logicznie błędny. Wzrost produkcji (P) nie oznacza automatycznie wzrostu mediany dochodów (Q) ani stabilnych nierówności (R). Globalny biznes zaczyna to rozumieć, wdrażając miary dystrybucyjne do raportowania ESG. Wskaźniki zaufania i bezpieczeństwa stają się twardymi parametrami finansowymi, określającymi premię za ryzyko polityczne i stabilność popytu.
Eudajmonia i paradoks wzrostu: poza granice twardych danych
Raport Stiglitza dekonstruuje pojęcie szczęścia na trzy wymiary: ocenę życia (refleksyjny osąd biografii), dobrostan doświadczeniowy (emocje tu i teraz) oraz eudajmonię (poczucie sensu i celu). Okazuje się, że wzrost gospodarczy ma znikomy wpływ na codzienne nastroje, a eudajmonia może być wysoka nawet w trudnych warunkach, jeśli jednostka realizuje wartościowe cele.
Dlaczego instytucje UE i media unikają tych miar? Dominuje technokratyczny paradygmat rynku, w którym „miękkie” dane o emocjach są niewygodne politycznie. Cherry-picking wskaźników makroekonomicznych pozwala ukryć społeczne koszty reform. Media, goniąc za uproszczeniem, wolą raportować wzrost PKB o 3% niż skomplikowany spadek zaufania społecznego, co pogłębia rozdźwięk między oficjalną narracją sukcesu a realnym poczuciem niepewności obywateli.
Podsumowanie
Czy w świecie, gdzie statystyki rozmijają się z biografiami, a wzrost gospodarczy bywa maską nierówności, potrafimy odnaleźć język, który odda złożoność ludzkiego doświadczenia? Musimy stworzyć system miar, który nie tylko rejestruje postęp, ale także mierzy jego cenę. Prawda o naszym dobrobycie kryje się nie w suchych liczbach, lecz w opowieściach o zaufaniu, bezpieczeństwie i sensie życia, które tak łatwo zagubić w labiryncie wskaźników produkcji.