Wprowadzenie
Artykuł dekonstruuje mit neutralności państwa w erze globalnego kapitalizmu, ukazując mechanizmy, za pomocą których interesy elity ekonomicznej kształtują politykę pod przykrywką wolnego rynku. Autor, opierając się na diagnozie Galbraitha, analizuje, jak państwo, zamiast być bezstronnym arbitrem, staje się drapieżnikiem, systematycznie zawłaszczającym dobra wspólne. Czytelnik dowie się, jak retoryka wolnorynkowa maskuje instrumentalne traktowanie aparatu państwowego przez prywatne kompleksy oraz jakie alternatywy oferują modele europejskie w obliczu nadchodzących kryzysów.
Galbraith: państwo drapieżników jako system grabieży
James K. Galbraith definiuje państwo drapieżników jako system przejęty przez zorganizowane interesy, w którym aparat publiczny służy prywatnemu transferowi bogactwa. W tej konfiguracji mit wolnego rynku maskuje interesy hegemonów, pełniąc funkcję liturgii legitymizacyjnej. Ujawnia się tu aporia USA: państwo nie może być jednocześnie neutralnym strażnikiem i graczem planującym wynik rynkowy dla własnych elit. Dominacja dolara pozwala Waszyngtonowi finansować dług i eksportować koszty niestabilności na resztę świata. Rewolucja Reagana utrwaliła ten porządek, wprowadzając nową liturgię władzy, gdzie oficjalne dogmaty o wolności służą ukryciu selektywnego interwencjonizmu państwowego.
Model amerykański vs. skandynawski: walka o dobrobyt
Fundamentalna różnica między systemami leży w ich logice operacyjnej. Podczas gdy model amerykański dąży do przejęcia państwa, model skandynawski realizuje „politykę przeciw rynkowi”, budując bezpieczeństwo socjalne. Niemiecki ordoliberalizm stanowi z kolei zaporę przed drapieżnictwem, chroniąc ramy konkurencji przed drenażem. Przykładem drapieżnej logiki jest prywatyzacja emerytur, traktowana jako próba wpięcia prywatnej turbiny w publiczny strumień składek. Galbraith podkreśla, że state capture to w USA już nie patologia, lecz systemowa norma. W takim układzie asymetria informacji i koncentracja władzy cementują dominację drapieżników, czyniąc obietnice samoregulacji rynkowej niewiarygodnymi.
Planowanie: fundament gospodarki technologicznej
W złożonym świecie planowanie jest nieuniknione – pytanie brzmi, czy będzie ono publiczne, czy prywatne. Obecne drapieżnictwo wyklucza interesy przyszłych pokoleń, gdyż rynek nie reprezentuje podmiotów pozbawionych siły nabywczej. Jednak nowoczesna polityka przemysłowa może stać się narzędziem suwerenności, jeśli państwo przyjmie rolę innowacyjnego inwestora. Globalny biznes stoi przed wyborem: drapieżna eksploatacja luk czy partnerstwo w transparentnym planowaniu. W obliczu fragmentacji ładu i kryzysu klimatycznego, tylko silne instytucje pozarynkowe mogą zagwarantować stabilną przyszłość i reprezentację dla tych, których rynkowa logika systemowo pomija.
Podsumowanie
W świecie, gdzie planowanie jest nieuniknione, a przyszłość staje się polem walki o zasoby, pytanie o to, kto i w jaki sposób kształtuje jutro, nabiera fundamentalnego znaczenia. Czy pozwolimy, by drapieżna logika dominowała, pogłębiając nierówności, czy też odważymy się na stworzenie inkluzywnego planowania, które uwzględni potrzeby przyszłych pokoleń i zagwarantuje im prawa obywatelskie? Odpowiedź na to pytanie zdefiniuje nie tylko kształt państwa, ale i przyszłość naszej cywilizacji. Przetrwają te podmioty, które zdołają przyjąć rolę uczestników publicznego ładu, a nie tylko jego drapieżnych beneficjentów.