Wprowadzenie
ESG (Environmental, Social, Governance) to zjawisko o podwójnej naturze: z jednej strony techniczne narzędzie oceny ryzyka pozafinansowego, z drugiej – potężna architektura wpływu kształtująca decyzje korporacyjne. Artykuł analizuje, jak system promowany przez globalne elity wykracza poza transparentne raportowanie, stając się formą miękkiej polityzacji biznesu. Czytelnik dowie się, jak koalicje inwestorów wpływają na alokację kapitału, potencjalnie naruszając zasady powiernicze i omijając procesy demokratyczne w imię "kapitalizmu interesariuszy".
ESG: Architektura techniczna i ramy instytucjonalne
W wymiarze technicznym ESG to zbiór metryk służących do oceny wpływu przedsiębiorstw. Jednak w sensie instytucjonalnym to misterna sieć nacisku, w której fundusze pasywne monopolizują ład korporacyjny. Oś ideowego sporu wyznaczają Klaus Schwab, promujący odpowiedzialność wobec wszystkich interesariuszy, oraz Milton Friedman, broniący prymatu zysku w granicach prawa. Krytycy, jak Vivek Ramaswamy, wskazują na zjawisko greensmugglingu – przemycania agend politycznych do funduszy bez wyraźnego mandatu inwestorów.
Mechanizm ten pozwala gigantom finansowym wykorzystywać prawa głosu (proxy voting) do forsowania celów pozafinansowych, co pokazał przypadek ExxonMobil. W przeciwieństwie do greenwashingu, który jest jedynie marketingową fasadą, greensmuggling stanowi realne narzędzie władzy nad kapitałem, zmieniając strukturę zarządów wbrew woli części akcjonariuszy.
Vivek Ramaswamy: ESG jako ideologiczny kartel
Według Ramaswamy’ego inicjatywy takie jak Climate Action 100+ działają niczym quasi-kartel, który poprzez skoordynowaną presję ogranicza podaż kapitału dla wybranych sektorów. Choć amerykańscy regulatorzy początkowo sprzyjali tym trendom, sytuacja dynamicznie się zmienia – w 2025 roku SEC wycofała się z obrony rygorystycznych reguł klimatycznych pod wpływem fali pozwów. Chaos normatywny zwiększa koszty prawne i podważa stabilność rynków.
Dane empiryczne studzą entuzjazm: wiara, że ESG zawsze redukuje koszt kapitału i premiuje wyniki, została zweryfikowana przez wzrost stóp procentowych i odpływ środków z funduszy etycznych w latach 2023–2024. Upadek giełdy FTX, która mimo braku realnego nadzoru otrzymywała wysokie noty scoringowe, obnażył fikcję rankingów opartych na narracji zamiast na twardych instytucjach. ESG często poprawia retorykę, ale niekoniecznie przepływy pieniężne.
Gwałtowna transformacja a fundamenty gospodarki
Wdrażanie ESG generuje realne koszty społeczne. Przykładem jest gwałtowna transformacja na Sri Lance, gdzie zakaz nawozów doprowadził do zapaści rolnictwa. Na poziomie korporacyjnym ESG podważa fundamenty klasycznej zasady powierniczej, zastępując neutralną maksymalizację zysku nieostrą macierzą celów. Sprzyja to zjawisku izomorfizmu instytucjonalnego, czyli bezrefleksyjnemu kopiowaniu raportów przez firmy chcące uzyskać legitymację rynkową.
Interesujący kontrapunkt stanowi afrykańska filozofia Ubuntu. W przeciwieństwie do zachodniego modelu opartego na biurokratycznych tabelach ratingowych, Ubuntu buduje odpowiedzialność na organicznych relacjach i wzajemności wspólnotowej. Pokazuje to, że etyka w biznesie może wyrastać z lokalnego kontekstu, a nie tylko z odgórnie narzuconych, globalnych standardów raportowania.
Podsumowanie
ESG jawi się jako zjawisko zawieszone między mobilizacją kapitału a bańką reputacyjną. Z jednej strony może realnie kierować środki ku wyzwaniom cywilizacyjnym, z drugiej – grozi erozją demokracji poprzez oddanie władzy w ręce samozwańczych regulatorów. Czy w pogoni za etycznym kapitałem nie zgubimy podstawowych zasad transparentności? Być może zamiast uniwersalnych wskaźników, powinniśmy budować odpowiedzialność w oparciu o relacje i lokalne konteksty, wzorem afrykańskiego Ubuntu, unikając pułapki "maszyny bezodpowiedzialności".