Wprowadzenie: Pieniądz jako system nerwowy gospodarki
Georg Simmel postrzegał pieniądz jako relację społeczną i „liturgię” – akt wiary w ciągłość świata. Współcześnie George Gilder redefiniuje ten koncept, korzystając z teorii informacji Claude’a Shannona. W tym ujęciu pieniądz przestaje być towarem, a staje się kanałem informacyjnym, przez który gospodarka uczy się i alokuje zasoby. Zrozumienie pieniądza jako nośnika informacji i czasu pozwala dostrzec, dlaczego stabilność monetarna jest fundamentem wolności i wzrostu, a jej brak prowadzi do paraliżu poznawczego całego systemu rynkowego.
Teoria Shannona i stabilny kanał monetarny
Według teorii informacji, wartość przekazu zależy od jego nieprzewidywalności (entropii). Aby jednak sygnał – czyli rynkowa innowacja – był czytelny, musi płynąć przez niskoentropijny, stabilny kanał. W gospodarce tym kanałem jest pieniądz. Jeśli sam nośnik staje się zmienny i nieprzewidywalny, generuje „szum”, który zagłusza istotne dane rynkowe.
Stabilny pieniądz warunkuje wzrost, ponieważ gospodarka to przede wszystkim system epistemiczny – proces akumulacji wiedzy poprzez eksperymenty przedsiębiorców. Niestabilna miara fałszuje wyniki tych testów, uniemożliwiając odróżnienie sukcesu od porażki. Tylko czysty kanał monetarny pozwala na trafną koordynację działań w czasie.
Pieniądz fiducjarny i czas jako ostateczna miara
Gilder stawia druzgocącą diagnozę pieniądzowi fiducjarnemu. Banki centralne, stosując politykę luzowania ilościowego (QE) i zerowych stóp procentowych (ZIRP), generują informacyjny szum. Manipulacja stopą procentową to fałszowanie kosztu czasu – jedynego zasobu, którego nie da się sfałszować ani zmagazynować. Gdy miara czasu staje się płynna, kapitał ucieka w sektory pasywne, jak nieruchomości czy dług publiczny, zamiast finansować innowacje.
W tej optyce złoto i bitcoin jawią się jako formy pieniądza o niskiej entropii. Ich podaż nie zależy od arbitralnych decyzji politycznych, lecz od obiektywnych ograniczeń (fizycznych lub matematycznych). Dzięki temu mogą służyć jako uczciwa miara wartości, zakotwiczona w nieodwracalnym upływie czasu.
Od wiedzy rozproszonej do cyfrowej reglamentacji
System cen, jak wskazywał Hayek, koordynuje wiedzę rozproszoną. Pieniądz jest tu językiem; jeśli zostanie zredukowany do dekretu, mowa zamienia się w komendę. Karl Polanyi ostrzegał, że pieniądz to „towar fikcyjny” – byt społeczny, który nie powinien podlegać czystej logice rynkowej ani politycznej samowoli. Dzisiejszym zagrożeniem jest CBDC (cyfrowy pieniądz banku centralnego).
Wprowadzenie pieniądza programowalnego może zmienić środek płatniczy w narzędzie inwigilacji i reglamentacji. Taki system pozwala na arbitralne ograniczanie ważności środków lub ich przeznaczenia, co niszczy neutralność pieniądza. Bez uczciwej miary mechanizm twórczej destrukcji Schumpetera ulega erozji – zamiast innowacji promuje się bezpieczną replikację, a niestabilność skraca horyzont inwestycyjny przedsiębiorców do kolejnego posiedzenia władz monetarnych.
Podsumowanie: Pieniądz jako wspólnotowy rytuał
Pieniądz w swej istocie jest wspólnotowym rytuałem zaufania i prawem do owoców cudzego czasu. Nie jest jedynie narzędziem prywatnego posiadania, lecz społecznym rurociągiem kapitału, który wymaga sprawiedliwej i niezmiennej miary. Ewolucja w stronę systemów cyfrowych stawia nas przed pytaniem: czy pieniądz pozostanie wolnym kanałem informacji, czy stanie się narzędziem panoptycznej regulacji zachowań?
Staje się rytuałem. A my, całe społeczeństwo, jesteśmy kapłanami tej zmiennej liturgii, czy tego chcemy, czy nie. Pytanie nie brzmi więc, czy nadejdzie nowy pieniądz, bo on już tu jest. Prawdziwe pytanie brzmi: czy mamy jeszcze czas, by go zrozumieć, zanim stanie się jedynym czasem, jaki nam pozostał.