Wprowadzenie
Pułapka płynności to nie tylko techniczny defekt modeli makroekonomicznych, ale fundamentalna granica racjonalności sterowania gospodarką. Artykuł analizuje moment, w którym tradycyjne narzędzia banków centralnych tracą moc, a polityka pieniężna staje się bezsilna wobec rynkowego paraliżu. Czytelnik dowie się, jak rynek pracy i instytucje kształtują równowagę średniookresową oraz dlaczego współczesne wyzwania NBP i EBC wymagają wyjścia poza schematyczne myślenie o stopach procentowych.
Pułapka płynności: absolutny popyt na pieniądz i niemoc polityki
W tradycji keynesowskiej pułapka płynności opisuje stan, w którym nominalna stopa procentowa spada do poziomu bliskiego zeru. W tych warunkach popyt na pieniądz staje się nieskończenie elastyczny – podmioty gospodarcze, nie widząc kosztu alternatywnego, gromadzą gotówkę, zamiast inwestować. Krzywa LM przyjmuje wówczas formę horyzontalną, co oznacza, że zwiększanie podaży pieniądza nie obniża już jego ceny.
Istotę problemu oddaje metafora konia przy wodopoju: bank może dostarczyć tani kapitał, ale nie zmusi firm do „picia”, czyli realnej aktywności. Logiczna zagadka ekspansji monetarnej wyjaśnia ten paradoks – jeśli wzrost ilości pieniądza nie przekłada się na produkcję, to znaczy, że mechanizm transmisji został przerwany na poziomie stóp, których nie da się już bardziej obniżyć. To granica funkcjonalna modelu, w której tradycyjna stymulacja popytu przestaje działać.
Rynek pracy i model AS–AD: mechanizm powrotu do równowagi
Gdy polityka popytowa zawodzi, kluczowy staje się rynek pracy. To tutaj, poprzez relacje wage setting (ustalanie płac nominalnych w oparciu o oczekiwania cenowe i siłę negocjacyjną) oraz price setting (ustalanie cen jako narzutu na koszty), wykuwa się realna równowaga. Naturalna stopa bezrobocia nie jest stałą fizyczną, lecz wynikiem instytucjonalnym – zależy od prawa pracy, zasiłków i struktury rynku.
Model AS–AD służy jako procedura rekonstrukcji tej równowagi, łącząc popyt z dyscypliną podaży. Paul Krugman sugeruje, że w pułapce płynności bank centralny musi „wiarygodnie obiecać nieodpowiedzialność”, czyli wykreować oczekiwania przyszłej inflacji, by pobudzić wydatki. Z kolei Hyman Minsky wskazuje, że pułapka bywa kryzysem bilansowym: gdy priorytetem jest spłata długów, nawet zerowe stopy nie zachęcą do ryzyka. W gospodarce otwartej sytuację komplikuje parytet stóp procentowych, który wiąże krajową politykę z globalnymi przepływami kapitału i kursem walutowym.
NBP vs EBC: suwerenność i wyzwania instytucjonalne
Po 2004 roku Narodowy Bank Polski przyjął rolę instytucji granicznej, łącząc suwerenność monetarną z integracją unijną. Strategia bezpośredniego celu inflacyjnego (BCI) stała się kotwicą dla oczekiwań, stabilizując gospodarkę mimo zewnętrznych szoków. Dzięki płynnemu kursowi złotego, NBP mógł działać jako amortyzator, co potwierdził brak recesji po 2008 roku i reakcja na pandemię poprzez skup aktywów.
Istnieje jednak ontologiczna różnica między NBP a Europejskim Bankiem Centralnym. NBP to bank państwa narodowego, natomiast EBC to „bank bez państwa”, zarządzający wspólnym pieniądzem dla zróżnicowanych gospodarek bez wspólnego zaplecza fiskalnego. Dla EBC pułapka płynności jest wyzwaniem egzystencjalnym – stabilność cen musi tam zastępować brak jedności politycznej, co w warunkach paraliżu stóp procentowych drastycznie ogranicza pole manewru i zmusza do ryzykownych działań niestandardowych.
Podsumowanie
Pułapka płynności dowodzi, że ekonomia nie jest mechanizmem, lecz złożonym systemem społecznym. Gdy tradycyjne instrumenty zawodzą, rozwiązanie leży w strukturze podaży i reformach instytucjonalnych. Czy w świecie niskich stóp i kryzysów bilansowych gospodarka może trwale dryfować w stronę uśpienia? A może to moment, by ekonomia spotkała się z etyką, szukając nowych modeli rozwoju, w których tani pieniądz nie będzie już jedynym substytutem produktywności?