Pułapka technologiczna: lęk przed zmianą status quo
Carl Benedikt Frey definiuje pułapkę technologiczną jako powtarzalny mechanizm polityczny: gdy postęp przestaje podnosić dochody większości, społeczeństwo zyskuje motywację, by go zablokować. Nie jest to spór o maszyny, lecz o podział kosztów między starą a nową strukturą zatrudnienia. Artykuł analizuje, dlaczego bez sprawiedliwej dystrybucji owoców wzrostu, innowacje stają się zarzewiem konfliktów ustrojowych. Czytelnik dowie się, jak historyczne lekcje, takie jak pauza Engelsa, pomagają zrozumieć dzisiejsze wyzwania związane ze sztuczną inteligencją.
Technologie wspierające vs. zastępujące: los pracownika
Kluczem do zrozumienia wpływu innowacji jest podział na technologie wspierające, które podnoszą produktywność ludzi, oraz technologie zastępujące, które unieważniają nabyte umiejętności. To rozróżnienie decyduje o legitymizacji ładu gospodarczego. Według prawa Amary, mamy skłonność do przeceniania wpływu technologii w krótkim okresie, co rodzi szybkie rozczarowanie, gdy koszty pojawiają się przed korzyściami.
Historia pokazuje, że postęp nie zawsze służy ogółowi. Pauza Engelsa w XIX-wiecznej Brytanii to okres, gdy produkcja rosła o 46%, a płace realne zaledwie o 12%. To rozsprzęglenie produktywności i wynagrodzeń jest paliwem dla populizmów. Dopiero Wielkie Zrównanie w XX wieku, oparte na silnych instytucjach, edukacji i uzwiązkowieniu, stworzyło stabilną klasę średnią, czyniąc technologię komplementarną wobec pracy.
AI łamie paradoks Polanyiego: automatyzacja niszczy środek drabiny płacowej
Współczesna automatyzacja drastycznie zmienia strukturę zatrudnienia, prowadząc do polaryzacji rynku pracy. Maszyny przejmują zadania rutynowe, co powoduje zanik „środka” drabiny dochodowej i wzrost liczby miejsc pracy na skrajnych biegunach. Przez lata barierą był paradoks Polanyiego („wiemy więcej, niż potrafimy powiedzieć”), jednak uczenie maszynowe omija problem artykulacji reguł, „zjadając dane” i automatyzując wiedzę milczącą.
Równocześnie upada paradoks Moraveca, który zakładał, że maszyny łatwo radzą sobie z logiką, ale zawodzą w percepcji. Dziś AI wkracza w sfery dotąd zarezerwowane dla ludzi, co rodzi ryzyko nowej pauzy Engelsa w sektorze usług i biurowości. Gdy technologia przestaje być narzędziem w ręku pracownika, a staje się narzędziem przeciwko niemu, rośnie opór wobec postępu, przybierający formę żądań dławiących regulacji.
Reformy Freya i polaryzacja geograficzna: prawo decyduje o zyskach
Frey argumentuje, że samo przekwalifikowanie (reskilling) to niewystarczająca tarcza, gdyż nauka generuje wysokie koszty i ryzyko dla jednostki. Proponuje systemowe amortyzatory wstrząsów: ubezpieczenia płac, indywidualne konta edukacyjne oraz bony relokacyjne. Kluczowa jest też walka z polaryzacją geograficzną – restrykcyjne prawo budowlane w bogatych metropoliach działa jak mur, odcinając mieszkańców biedniejszych regionów od zysków z innowacji.
To prawo i instytucje decydują o dystrybucyjnym profilu technologii. Stoimy przed wyborem między adaptacją instytucjonalną (podziałem renty technologicznej) a autorytarną akceleracją, która ignoruje koszty społeczne. Deregulacja licencji zawodowych i ograniczenie klauzul o zakazie konkurencji mogą udrożnić rynek pracy, ale tylko w pakiecie z ochroną dochodów, by uniknąć prekaryzacji.
Praca w dobie AI: fundament godności i statusu
Praca pozostaje głównym nośnikiem statusu i sprawstwa, dlatego Frey sceptycznie ocenia dochód podstawowy (UBI), który stabilizuje konsumpcję, ale nie buduje więzi społecznych. Największym ryzykiem epoki AI nie jest inteligencja maszyn, lecz tępotą instytucji, które mogą nie udźwignąć ciężaru sprawiedliwej dystrybucji zysków. Czy potrafimy wyobrazić sobie przyszłość, w której technologia służy wszystkim, a nie tylko nielicznym? Odpowiedź zależy od odwagi w kształtowaniu prawa, które nadąży za mocą, którą sami stworzyliśmy.