Reżim nierówności: polityczna struktura podziału
Nierówność nie jest przypadkowym skutkiem wzrostu gospodarczego, lecz wynikiem świadomych wyborów instytucjonalnych. Reżim nierówności to spójny system instytucji, przekonań i nawyków, który legitymizuje prawo jednych do dysponowania pracą i biografiami innych. W ujęciu strukturalnym jest on głęboko osadzony w przedrefleksyjnej tkance wspólnoty, wytyczając granice tego, co dopuszczalne w sferze własności i władzy. Artykuł analizuje, jak te schematy ewoluowały od społeczeństw stanowych po współczesną partiokrację, oraz wskazuje, dlaczego własność stała się ideologiczną tarczą elit paraliżującą redystrybucję.
Triada stanowa i sakralizacja prawa własności
Historyczny ład trójfunkcyjny opierał się na triadzie: oratores (modlący się), bellatores (walczący) i laboratores (pracujący). Funkcje te stanowiły kod konstytucyjny epoki, gdzie szlachta i duchowieństwo czerpały renty w zamian za bezpieczeństwo militarne i obietnicę zbawienia. Rewolucja Francuska, choć zniosła przywileje stanowe, dokonała sakralizacji prawa własności, wynosząc je do rangi nienaruszalnego prawa naturalnego. Lęk przed podważeniem dawnych tytułów sprawił, że nowy porządek stał się fundamentem dla reżimu własnościowego XIX wieku.
Najbardziej brutalnym przejawem tego systemu było rozciągnięcie zasady własności na osoby. W atlantyckim systemie plantacyjnym człowiek stał się ruchomością, którą można było ubezpieczyć lub zastawić. Nawet po abolicji, logika systemu nakazała wypłacić sowite odszkodowania właścicielom za utratę „mienia”, podczas gdy wyzwoleni nie otrzymali żadnego wsparcia, co utrwaliło strukturalną przemoc i skrajną koncentrację majątku okresu belle époque.
Faza egalitarna kontra hiperkapitalizm
Okres 1950–1970 w Europie i USA to faza egalitarna, w której nierówności realnie spadały. Wspierały ją mechanizmy takie jak wysoka progresja podatkowa, publiczna edukacja i systemy ubezpieczeń społecznych, które amortyzowały ryzyka życiowe. Jednak od lat 80. XX wieku obserwujemy powrót do ekstremalnej koncentracji majątku – hiperkapitalizmu. Obecnie w USA najbogatszy decyl kontroluje blisko trzy czwarte prywatnego bogactwa, co przekłada się na nierówny wpływ na klimat i stabilność globalną.
Współczesne modele korekty kapitalizmu oferują alternatywne ścieżki. Model skandynawski opiera się na głębokiej kompresji płac i rozbudowanej redystrybucji, podczas gdy niemiecka korekta rynkowa kładzie nacisk na system współzarządzania i reprezentację pracowników w radach nadzorczych. Oba podejścia dowodzą, że ograniczenie arbitralności kapitału jest możliwe bez destrukcji dynamiki innowacyjnej gospodarki, o ile istnieje silny kompromis społeczny.
Lewica bramińska i mechanizmy partiokracji
Współczesny konflikt polityczny uległ transformacji: dawny podział klasowy zastąpił spór między lewicą bramińską (elitą wykształconą) a prawicą kupiecką (beneficjentami kapitału). W tej konfiguracji dolne 50% społeczeństwa traci realną reprezentację, co wykorzystuje natywizm. Ruchy te budują narrację o „globalistycznych elitach” i „prawdziwych obywatelach”, zręcznie zamieniając fundamentalny konflikt o strukturę własności na spory tożsamościowe i kulturowe.
Koncentracja majątku buduje fundament partiokracji, w której partie stają się wehikułami dla konkurujących frakcji kapitału. Zjawisko oligarchicznego przechwycenia sprawia, że darowizny, lobbing i kontrola nad mediami skutecznie zawężają pole dopuszczalnej polityki. Gdy kapitał kolonizuje język debaty publicznej, pojęcia takie jak „odpowiedzialność fiskalna” stają się narzędziami ochrony rent majątkowych, a system demokratyczny dryfuje w stronę oligarchii mimo zachowania procedur wyborczych.
Równość zdolności i aporie teorii
Alternatywą dla obecnego kryzysu jest wizja reżimu równości zdolności. Zakłada ona temporalizację własności (np. poprzez progresywne podatki spadkowe), globalną koordynację fiskalną oraz demokratyzację wnętrza korporacji. Celem nie jest uniformizacja, lecz – jak wskazuje Amartya Sen – zapewnienie każdemu realnego dostępu do możliwości życia, które ma powód cenić. Pozwala to uniknąć dynastycznego krzepnięcia fortun i stabilizuje otoczenie instytucjonalne.
Należy jednak dostrzec aporie tej teorii: ryzyko niedocenienia roli technologii AI w budowaniu nowych asymetrii oraz napięcie między globalnym przepływem kapitału a narodowym charakterem instytucji. Czy w świecie, gdzie kapitał płynie globalnie, a troski o redystrybucję wciąż tkwią w narodowych granicach, jesteśmy skazani na wieczną walkę z nierównościami? Być może to właśnie w tym napięciu kryje się szansa na nową umowę społeczną i stworzenie globalnych ram dla lokalnej sprawiedliwości.