Robert J. Gordon i koniec wyjątkowego stulecia

🇬🇧 English
Robert J. Gordon i koniec wyjątkowego stulecia

Wprowadzenie: Czy postęp jest nieuchronny?

Czy postęp to prawo natury, czy tylko historyczny przypadek? Robert J. Gordon w swojej analizie dowodzi, że era gwałtownego wzrostu dobrobytu była zjawiskiem jednorazowym. Artykuł poddaje w wątpliwość przekonanie o nieustannym rozwoju, wskazując na ułomność miernika PKB i narastające bariery strukturalne. Dowiesz się, dlaczego innowacje cyfrowe mogą nie powtórzyć sukcesu kanalizacji oraz jakie „wiatry przeciwne” hamują dziś realny awans społeczny większości obywateli.

Wyjątkowe stulecie i złudzenie liniowego wzrostu

Gordon definiuje lata 1870–1970 jako wyjątkowe stulecie. Był to unikalny czas przejścia od warunków niemal średniowiecznych do sieciowego domu – wyposażonego w wodę, prąd i telefon. Ta rewolucja infrastrukturalna była jednorazowa; nie da się drugi raz odkryć ognia. Błędem ekstrapolacji jest zakładanie, że skoro wtedy tempo wzrostu było wysokie, to musi takie pozostać w przyszłości.

PKB to ułomny miernik, który nie oddaje realnej poprawy jakości życia, jak spadek nieużyteczności pracy (fizycznego trudu) czy wzrost bezpieczeństwa. Nawet postęp w medycynie po 1970 roku ma inną charakterystykę ekonomiczną: jest droższy i mniej efektywny, bo skupia się na chorobach starości, a nie na masowym ratowaniu dzieci, co dawniej skokowo podnosiło produktywność.

Cztery wiatry przeciwne: bariery dla realnego dobrobytu

Współczesny wzrost hamują cztery potężne siły. Nierówności dochodowe działają jak filtr: PKB może rosnąć, ale owoce trafiają do najbogatszych, co widać w drastycznym rozjeździe między średnią a medianą dochodów. Edukacja, niegdyś paliwo gospodarki, wyhamowała przez koszty i nasycenie rynku, stając się „wiatrem przeciwnym” dla produktywności.

Demografia i starzenie się społeczeństw to mechaniczny hamulec – mniejsza liczba pracujących musi utrzymać rosnącą grupę beneficjentów. Ostatnim czynnikiem jest wiatr fiskalny. Dług publiczny wymusza redystrybucję wsteczną: przyszłe podatki i cięcia świadczeń systematycznie uszczuplają dochód rozporządzalny gospodarstw domowych. Dla biznesu to ryzyko systemowe – brak społecznej legitymacji dla wzrostu, który nie przekłada się na płace.

AI i kryzys kapitalizmu: czy wydajność da się jeszcze dzielić?

Nadzieją na przełamanie pesymizmu Gordona jest sztuczna inteligencja. Technooptymiści wskazują na krzywą J: początkowa stagnacja wynika z konieczności reorganizacji procesów, po której następuje gwałtowny skok wydajności. Jednak Gordon ostrzega, że sama technologia nie usunie instytucjonalnych klinów wbitych między produkcję a dystrybucję.

Kluczowe pytanie brzmi: czy nowoczesny kapitalizm potrafi jeszcze zamieniać wzrost wydajności w powszechny awans materialny? Istnieje ryzyko, że AI stanie się jedynie narzędziem konwersji wzrostu w dywidendę właścicielską, oferując masom w zamian jedynie tanią, cyfrową rozrywkę zamiast egzystencjalnego bezpieczeństwa.

Podsumowanie: Postęp to nie tylko statystyka

Analiza Gordona to wezwanie do oddzielenia wzrostu od dobrobytu. Prawdziwy postęp nie polega na nieustannym zwiększaniu PKB, lecz na sprawiedliwym podziale owoców pracy i zdolności gospodarki do poprawy losu medianowego obywatela. Czy w pogoni za cyfrową doskonałością nie tracimy z oczu fundamentalnych aspektów ludzkiego dobrostanu? Być może nadszedł czas, by zamiast na wskaźnikach, skupić się na naprawie zerwanej więzi między wydajnością a społecznym awansem.

Często zadawane pytania

Dlaczego lata 1870–1970 Robert J. Gordon nazywa „wyjątkowym stuleciem”?
Ponieważ w tym czasie nastąpił jednorazowy skok cywilizacyjny dzięki fundamentalnym technologiom (woda, prąd, telefon), których nie da się odkryć ani wdrożyć po raz drugi.
Jakie są główne „wiatry przeciwne” hamujące współczesny wzrost gospodarczy?
Gordon wymienia przede wszystkim rosnące nierówności dochodowe, problemy systemu edukacji, starzenie się społeczeństwa (demografię) oraz rosnący dług publiczny (fiskus).
Dlaczego PKB jest zdradliwą miarą dobrobytu według autora?
PKB mierzy tylko rynkowy przepływ wartości, pomijając kluczowe dla jakości życia aspekty bezcenne, jak spadek śmiertelności, wzrost bezpieczeństwa czy skrócenie czasu pracy.
Czy sztuczna inteligencja zniweluje różnice w kompetencjach pracowników?
Tekst sugeruje sceptycyzm: AI może działać jako multiplikator, który zwiększa wydajność głównie osób już posiadających wysokie kompetencje, co może pogłębić nierówności.
Jak nierówności wpływają na odczuwanie wzrostu gospodarczego przez społeczeństwo?
Nierówności działają jak klin, sprawiając, że owoce wzrostu PKB trafiają głównie do najzamożniejszych, przez co realny dochód rozporządzalny mediany społeczeństwa stoi w miejscu.

Powiązane pytania

Tagi: Robert J. Gordon wyjątkowe stulecie wiatry przeciwne PKB per capita dochód rozporządzalny mediana dochodów nierówności społeczne demografia dług publiczny innowacje technologiczne produktywność automatyzacja ekonomia dobrobytu postęp cywilizacyjny statystyka ekonomiczna