Wprowadzenie
W polskiej kulturze prawnej funkcjonuje zbiór głęboko zakorzenionych mitów dotyczących wykładni prawa. Te iluzje, wynikające z historycznych wpływów pozytywizmu i formalizmu, rodzą tęsknotę za automatyzmem i pewnością w interpretacji. Artykuł dekonstruuje te mity, pokazując ich negatywny wpływ na jakość debaty, zaufanie do instytucji i edukację prawniczą. Ujawnia, dlaczego odejście od naiwnego literalizmu na rzecz wielowymiarowej interpretacji jest warunkiem sprawiedliwego systemu prawnego.
Mity wykładni: historyczne i filozoficzne źródła
Mitologizacja wykładni to przekonanie, że prawo jest samowystarczalną maszyną, a jego interpretacja to proces techniczny. Źródłem tego myślenia jest XIX-wieczny pozytywizm prawniczy, który marzył o idealnie jasnych i kompletnych kodeksach. Na tym gruncie wyrósł formalizm biurokratyczny – wygodna strategia unikania odpowiedzialności za decyzje poprzez chowanie się za „literalnym brzmieniem” przepisu. W efekcie edukacja prawnicza zamiast uczyć krytycznego myślenia, często tresuje w mechanicznym powielaniu ustaw.
Polskie podejście kontrastuje z innymi tradycjami. Niemiecka doktryna od dawna dysponuje pluralistycznymi narzędziami (wykładnia językowa, systemowa, celowościowa). Z kolei w amerykańskiej otwarcie dyskutuje się o wartościach i politycznym wymiarze interpretacji, demaskując iluzję neutralności.
Mity obiektywności: zderzenie z twórczością
Najbardziej szkodliwy jest mit, że wykładnia to jedynie odtworzenie gotowego sensu. Ignoruje on fakt, że interpretator zawsze dokonuje wyboru między możliwymi znaczeniami. Ukrywanie tego pod pozorem obiektywizmu zdejmuje z sędziów i urzędników twórczą odpowiedzialność za decyzje. Zamiast jawnie argumentować swoje wybory, mogą oni przerzucać ją na ustawodawcę. To prowadzi do braku transparentności w stosowaniu prawa.
Z iluzją odtwórczości wiąże się mit, że „jasny przepis nie wymaga wykładni” (clara non sunt interpretanda). Jest to niebezpieczne, gdyż „jasność” jest cechą względną, zależną od kontekstu. Nawet pozornie proste normy w zderzeniu z nietypową sytuacją wymagają głębokiej analizy celu i funkcji przepisu.
Wielowymiarowość wykładni: ponad analizą językową
Wbrew mitowi ograniczającemu wykładnię do sędziów, dokonuje jej każdy, kto stosuje prawo: od urzędnika skarbowego po obywatela czytającego umowę. Fałszywa jest również teza o jej neutralności. Każdy interpretator wnosi do procesu swoje wartości, co widać przy wykładni klauzul generalnych jak „dobro dziecka”. Celem nie jest niemożliwa do osiągnięcia neutralność światopoglądowa, lecz racjonalne i transparentne uzasadnienie decyzji.
Wykładnia nie jest też procesem jednowymiarowym. Redukowanie jej do analizy językowej to błąd. Prawidłowa interpretacja jest wielowymiarowa – musi uwzględniać kontekst systemowy, cel regulacji i jej społeczne funkcje. Ma ona jednak swoje granice. Gdy problemu nie da się rozwiązać przez interpretację, konieczna staje się interwencja ustawodawcy.
Podsumowanie
Dekonstrukcja mitów o wykładni prawa ma kluczowe znaczenie praktyczne i polityczne. Uświadamia, że stosowanie prawa to akt rozumienia wymagający odpowiedzialności, solidnego uzasadnienia i otwartości. W świecie, gdzie prawo staje się areną sporów ideologicznych, wyzwolenie się od iluzji pewności i automatyzmu jest obowiązkiem dojrzałej kultury prawnej. Tylko jawnie twórcza i rzetelnie uzasadniona wykładnia pozwala budować zaufanie do państwa i jego instytucji.