Paradoks rynków i Ruchir Sharma: obserwacja ulicy weryfikuje PKB
Dyskurs o rynkach wschodzących to paradoksalna mieszanka fatalizmu i euforii. Z jednej strony dominuje mit o nieuchronnym sukcesie Wschodu, z drugiej – analiza historyczna dowodzi, że trwały wzrost jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. Ruchir Sharma demaskuje te iluzje, wprowadzając metodę ekonomicznej fenomenologii podróży. Zamiast ufać wyłącznie wskaźnikom PKB, Sharma zaleca obserwację konkretnych realiów: kolejek w portach, dynamiki w kawiarniach czy stylu życia elit. Czytelnik dowie się z tego artykułu, dlaczego popularne akronimy zawiodły i jak jakość instytucji determinuje przetrwanie państwa w dobie globalnych wstrząsów.
BRIC i mania rynkowa: fundamenty vs. tania płynność
Akronim BRIC przestał być narzędziem analitycznym, stając się zaklęciem performatywnym, które miało przyciągać kapitał bez względu na realia. W fazie manii inwestorzy popełnili fundamentalny błąd logiczny: uznali wzrost endogeniczny (wynikający z reform) za pewnik, ignorując fakt, że boom był napędzany przez globalną płynność. Tani pieniądz z USA „uniósł wszystkie statki”, maskując słabość lokalnych struktur. Inwestorzy ekstrapolowali trendy liniowo, wierząc w niekończący się sukces, podczas gdy wiele państw zdało egzamin ze wzrostu jedynie dzięki „ściągafce” w postaci niskich stóp procentowych. Gdy łatwy pieniądz odpłynął, ujawnił, kto mylił łaskę rynku z własną cnotą.
Modele narodowe i ewolucja badań: od Meksyku po filtry cywilizacyjne
Analiza konkretnych przypadków obnaża strukturalne bariery rozwoju. Model meksykański to przykład gospodarki zablokowanej mobilności, gdzie prywatne monopole hamują konkurencję. Brazylia cierpi na przerost wydatków socjalnych przy niedoborze inwestycji, stanowiąc antytezę Chin, które z kolei borykają się z patologiczną nadinwestycją. W Rosji gospodarka jest zakładnikiem władzy politycznej, a w Indiach barierą pozostaje kapitalizm kumoterski. Myśl ekonomiczna ewoluowała od prostych hipotez geograficznych, przez instytucjonalizm, aż po analizę cykli kredytowych. Różne kręgi cywilizacyjne filtrują te procesy inaczej: świat arabski przez pryzmat renty surowcowej, USA jako pole ekspansji, a UE jako projekt konwergencji i integracji.
AI, kolonializm danych i nowa mapa inwestycji
Sztuczna inteligencja radykalnie zmienia tradycyjny model przewagi komparatywnej, dewaluując znaczenie taniej siły roboczej. Pojawia się ryzyko kolonializmu danych: peryferia stają się dostawcami surowca informacyjnego, podczas gdy wartość akumulowana jest w technologicznych centrach. Globalny biznes antycypuje nową mapę inwestycji opartą na fragmentaryzacji, nearshoringu i zielonej transformacji. Choć Sharma trafnie punktuje iluzje, krytycy zarzucają mu niedocenianie aktywnej roli państwa i pomijanie problemu nierówności majątkowych. W nowej rzeczywistości to nie tempo wzrostu, lecz rezyliencja instytucjonalna – zdolność do korygowania błędów i odporność na szoki – staje się kluczem do sukcesu.
Podsumowanie: odporność ważniejsza od PKB
Czy w świecie, gdzie technologia wzmacnia nierówności, rynki wschodzące znajdą odwagę, by zrewidować swoje kontrakty społeczne? Zamiast ślepo gonić za kolejną iluzją wzrostu, państwa te muszą postawić na głębokie reformy włączające szerokie warstwy społeczeństwa. Era magicznych akronimów się skończyła. Przyszłość należy do breakout nations, które potrafią budować solidne instytucje i odrzucić schlebiające opowieści o własnej wyjątkowości. Czy rynki te odważą się na autentyczną innowację ustrojową, czy pozostaną jedynie poligonem dla globalnego kapitału?