Wprowadzenie
Współczesny kapitalizm opiera się na fundamentalnej asymetrii: publicznym ryzyku i prywatnej nagrodzie. Artykuł analizuje tezę Mariany Mazzucato, według której to państwo, a nie sektor prywatny, jest głównym motorem innowacji. Dowiesz się, jak technologie ukryte w iPhonie czy nowoczesna farmacja AI korzystają z publicznych funduszy oraz dlaczego obecny model gospodarczy jest wewnętrznie sprzeczny. Tekst wskazuje na konieczność redefinicji roli państwa – z pasywnego regulatora w aktywnego współudziałowca sukcesu.
Mazzucato: państwo jako inwestor pierwszego wyboru
Główna teza Mariany Mazzucato demaskuje mit o niezdarnym biurokracie. Państwo to przedsiębiorca-ryzykant, który podejmuje decyzje w warunkach niepewności knightowskiej. Różni się ona od zwykłego ryzyka rynkowego tym, że sukcesu nie da się matematycznie oszacować. Sektor prywatny wkracza dopiero wtedy, gdy niepewność zostaje oswojona i zredukowana do mierzalnych wskaźników.
Doskonałym przykładem jest iPhone. Jego kluczowe komponenty – Internet, GPS, ekrany dotykowe czy algorytmy Siri – powstały dzięki wieloletnim badaniom finansowanym przez agencje państwowe (np. DARPA). Apple wykazało się geniuszem integracji, ale "surfowało" na fali technologii stworzonej za publiczne pieniądze. Krytycy Mazzucato wskazują na ryzyko biurokracji i polityczne motywy inwestycji, jednak bez państwowego fundamentu prywatny geniusz nie miałby pola do działania.
Farmacja i AI: asymetria zysków i uspołecznienie ryzyka
Sektor farmaceutyczny jaskrawo ilustruje problem prywatyzacji zysków przy uspołecznieniu kosztów. Obecnie sztuczna inteligencja (AI) redefiniuje standardy procesów R&D, obiecując automatyzację i obniżenie kosztów badań. Choć globalny biznes widzi w AI katalizator produktywności, system ten uczy się na otwartej infrastrukturze: publicznych bazach danych medycznych i dekadach badań podstawowych.
Michał Kalecki diagnozował, że elity polityczne obawiają się interwencji państwa, gdyż podważa ona ich władzę społeczną. Z kolei Elżbieta Mączyńska podkreśla, że cyfrowy kapitalizm potrzebuje bezpieczników (np. gotówki czy strategii cywilizacyjnej), by chronić podmiotowość obywateli. Bez nich AI w farmacji stanie się jedynie narzędziem optymalizacji zysków dla największych graczy, pogłębiając systemową niesprawiedliwość.
Modele przyszłości: od misji do otwartej infrastruktury
Podejście do ryzyka różni się regionalnie. USA hojnie finansuje innowacje, ale rezygnuje z udziału w zyskach. Unia Europejska hamowana jest przez rygory fiskalne, a kraje arabskie wykorzystują fundusze majątkowe do dywersyfikacji gospodarki. Współczesny dyskurs o innowacjach zawiera jednak logiczną sprzeczność: oczekuje się długofalowej stabilności (N), jednocześnie odcinając państwo od zysków (R), co prowadzi do chronicznego niedofinansowania nauki.
Rozwiązaniem może być model misyjny, gdzie państwo definiuje cele społeczne i zastrzega sobie udział w sukcesie komercyjnym. Alternatywą jest traktowanie danych medycznych jako dobra wspólnego w ramach otwartej infrastruktury. Wymaga to jednak redefinicji własności intelektualnej – np. przez licencje obowiązkowe na leki stworzone dzięki publicznym grantom. Obecny system patentowy często staje się hamulcem rozwoju, zamiast go stymulować.
Podsumowanie
W dobie AI i kryzysów klimatycznych potrzebujemy postawy profetycznego realizmu. To zimna analiza faktów: system odmawiający państwu dywidendy z ryzyka w końcu zbankrutuje. Czy w świecie, gdzie innowacje napędzane są publicznym wysiłkiem, a korzyści płyną do nielicznych, nie stajemy się zakładnikami własnego sukcesu? Nadszedł czas, by przemyśleć architekturę kapitalizmu i sprawiedliwie podzielić owoce postępu, zanim narastające nierówności wymuszą gwałtowny kompromis.