Wprowadzenie: Świat po duchowej liposukcji
Współczesność często definiujemy przez profanum – sferę doświadczenia, z której „odessano” świętość. To rzeczywistość czysto funkcjonalna, gdzie przestrzeń jest płaska, a czas odmierza jedynie zegar. Jednak całkowicie świecka egzystencja okazuje się psychologicznym fantomem. Choć tradycyjne religie tracą wpływ, potrzeba sensu pozostaje nieusuwalna. Z tego artykułu dowiesz się, jak sacrum migruje do polityki, technologii i konsumpcji, przybierając nowe, zaskakujące formy.
Eliade i Otto: Fenomenologia i desakralizacja
Dla Mircei Eliadego różnica między sacrum a profanum jest fundamentalna. Przestrzeń sakralna posiada punkt centralny (axis mundi), który porządkuje świat, podczas gdy przestrzeń profaniczna jest jednorodna i pozbawiona głębi. Podobnie czas święty (in illo tempore) to cykliczny powrót do mitycznego początku, przeciwstawiony linearnemu, „zużywającemu się” czasowi świeckiemu. Desakralizacja sprawia, że świat staje się ontologicznie rzadki, a przyroda zmienia się w zasób.
Rudolf Otto uzupełnia tę wizję pojęciem numinosum. To doświadczenie „całkowicie innego”, któremu towarzyszy mysterium tremendum et fascinans – splot paraliżującej trwogi i magnetycznego zachwytu. Choć współczesny człowiek usuwa te pojęcia ze słownika, sacrum przetrwało w „świętych resztkach”: rytuałach porannej kawy czy sentymentalnych miejscach, które zachowują strukturę hierofanii.
Religia obywatelska i rytuały władzy
Świętość nie znika, lecz zmienia adresy, przenosząc się do sfery publicznej. Robert Bellah wskazuje na istnienie religii obywatelskiej – systemu symboli i rytuałów (hymny, konstytucje), które spajają państwo bez odwoływania się do konkretnego Kościoła. Z kolei Carl Schmitt w swojej teologii politycznej dowodzi, że suwerenność narodowa powiela sakralną matrycę: suweren decydujący o stanie wyjątkowym zajmuje miejsce Boga w porządku prawnym.
Wspólnotę budują także rytuały przejścia. Arnold van Gennep i Victor Turner opisali stan liminalności – moment „pomiędzy”, w którym zawieszone są role społeczne, co pozwala na narodziny communitas, czyli wspólnoty absolutnej równości. Krytycy Eliadego, jak Clifford Geertz, zauważają jednak, że sacrum nie zawsze jest uniwersalnym objawieniem. Często jest to efekt żmudnej pracy symbolicznej, która nadaje sens lokalnym strukturom społecznym.
Algorytmy i symulacja: Nowa oś świata
W dobie ponowoczesności sacrum ulega transformacji w technofanię. Jean Baudrillard ostrzegał, że żyjemy w świecie symulakrów, gdzie znaki nie odsyłają już do rzeczywistości, lecz ją wymazują. W tej hiperrzeczywistości funkcje sakralne przejmuje technologia. Algorytmy stają się niewidzialną liturgią decydującą o widzialności bytu, a centra danych pełnią rolę nowej axis mundi, utrzymującej świat w ruchu.
Kultura konsumpcyjna tworzy własne mikroliturgie: premiery produktów stają się nabożeństwami, a urządzenia – relikwiami. Współczesnym fundamentem wspólnoty moralnej staje się zachwyt (awe). To świeckie doświadczenie „ogromu” – przeżywane na stadionach czy podczas wielkich protestów – pozwala jednostce poczuć się częścią czegoś większego. Tak rozumiane sacrum nie jest przeżytkiem, lecz uniwersalną strukturą sensu, która dziś zamiast kadzidłem, pachnie ozonem serwerowni.
Podsumowanie: Nieusuwalne pytanie o centrum
Proces odczarowania świata nie jest końcem świętości, lecz jej przetasowaniem. Sacrum migruje do ekologii, technologii i polityki, ponieważ ludzka psychika nie toleruje aksjologicznej próżni. Można zburzyć świątynię, ale nie można zburzyć pytania o sens i orientację w chaosie. Dzisiejsze świeckie hierofanie dowodzą, że wspólnotę wciąż wytwarza nie tylko dogmat, ale przede wszystkim wspólna zdolność do bycia poruszonym przez to, co przekracza codzienne profanum.