Wprowadzenie
Artykuł analizuje transformację kapitalizmu w nową formację – technofeudalizm. Teza ta opiera się na założeniu, że rynki i zyski zostały wyparte przez cyfrowe lenna i rentę. Zamiast transparentnych reguł, o koordynacji działań decydują zamknięte algorytmiczne środowiska. Odwołując się do koncepcji Yanisa Varoufakisa, tekst dowodzi, że prywatyzacja internetu i reakcja na kryzys 2008 roku doprowadziły do powstania nowej struktury klasowej. Czytelnik dowie się, jak kapitał w chmurze zmienia fundamenty naszej gospodarki i dlaczego tradycyjne mechanizmy rynkowe przestały działać.
Technofeudalizm: prymat renty nad zyskiem
Główna różnica między klasycznym kapitalizmem a technofeudalizmem tkwi w mechanizmie akumulacji. W kapitalizmie motorem był zysk wypracowany na rynku; w nowym systemie dominuje renta pobierana przez właścicieli platform. Trzy filary kapitału w chmurze to: zintegrowany pakiet sprzętowo-programowy, algorytmiczna procedura przydziału widoczności oraz monetyzacja danych w czasie rzeczywistym.
System ten nie spełnia definicji wolnego rynku, ponieważ platformy stały się prywatnymi lennami. Właściciel infrastruktury (strażnik dostępu) jednostronnie ustala reguły gry, ceny i widoczność ofert. Fundamentem tej zmiany był kryzys z 2008 roku – gigantyczna płynność z banków centralnych, zamiast w realne inwestycje, została wpompowana w rozwój potęgi chmury, tworząc infrastrukturę nowej dominacji.
Chmuraliści i wasale: nowa hierarchia klasowa
Struktura społeczna technofeudalizmu dzieli się na trzy grupy. Na szczycie stoją chmuraliści – właściciele oprogramowania i mocy obliczeniowej. Poniżej znajdują się wasalni kapitaliści, którzy produkują dobra, ale muszą płacić rentę za dostęp do klientów. Podstawę piramidy stanowią chłopi pańszczyźniani w chmurze: miliardy użytkowników, których darmowa praca (dane, uwaga, treści) nieustannie zasila system.
Geopolityka tego układu opiera się na dualizmie. Model amerykański bazuje na unii interfejsów i standardów API, sterując popytem przez centralne węzły sieci. Model chiński jest zintegrowany z aparatem państwowym i cyfrową walutą banku centralnego. Europa reaguje na to próbami regulacji i ochrony danych, podczas gdy Globalne Południe doświadcza kolonizacji interfejsów – nowej formy ekstrakcji wartości bez inwestycji w lokalną infrastrukturę.
Technodemokracja i suwerenność danych
System ten wprowadza techniczny terror w białych rękawiczkach – dominację opartą na kontroli dostępu do interfejsów naszej świadomości. Liberalny porządek staje się fikcją, gdy reguły widoczności są potajemnie modyfikowane przez prywatne podmioty. Odpowiedzią Varoufakisa jest technodemokracja: model, w którym każdy pracownik ma jeden głos i jeden udział w firmie, a rynki kapitałowe zostają zastąpione publicznymi portfelami cyfrowymi.
Aby odzyskać suwerenność, konieczne są zmiany prawne: prawo do przenoszenia tożsamości między platformami oraz uznanie danych za własność użytkownika. Tradycyjne związki zawodowe muszą walczyć o instytucjonalne fundamenty, takie jak publiczne centra medialne i rady obywatelskie decydujące o dystrybucji renty cyfrowej. Demokratyzacja pieniądza poprzez dywidendę podstawową mogłaby realnie osłabić monopol chmuralistów, przywracając podmiotowość jednostce.
Podsumowanie
Życie w systemie lenn cyfrowych niesie ogromne koszty egzystencjalne: nasza uwaga i czas stają się surowcem, a tożsamość jest formatowana pod dyktando algorytmów. Prowadzi to do wyobcowania i utraty autonomii. Czy jesteśmy skazani na rolę cyfrowych pańszczyźnianych? Alternatywa wymaga politycznej odwagi, by przekształcić infrastrukturę dominacji w narzędzie emancypacji. Prawdziwa rewolucja zacznie się wtedy, gdy zamiast konsumować, zaczniemy współtworzyć reguły cyfrowej gry, budując przestrzeń wolną od arbitralnych decyzji algorytmów.