Wprowadzenie: Miara ratująca wspólnotę
Fanatyzm to zjawisko wyraźne, lecz trudne do zdefiniowania. Słownik wskazuje na bezkrytyczną wiarę i nietolerancję, jednak w praktyce fanatyzm objawia się przede wszystkim jako utrata miary. Niniejszy artykuł analizuje, jak odróżnić uzasadniony heroizm od niebezpiecznej histerii. Dowiesz się, dlaczego zaangażowanie musi być proporcjonalne do racji oraz jaką rolę w ochronie wolności odgrywają instytucje państwowe. Zrozumienie tych mechanizmów jest kluczowe dla budowy Dobrego Państwa, które potrafi chronić pluralizm i studzić niszczące emocje.
Formuła Wolniewicza i etyka złotego środka
Bogusław Wolniewicz zaproponował matematyczną miarę zaangażowania: A ≈ D · R. Zgodnie z nią siła działania (A) powinna odpowiadać wadze dobra (D) i sile racji (R). Fanatyzm zaczyna się tam, gdzie ta proporcja pęka. Wyróżniamy fanatyzm gromady, oparty na plemiennej ksenofobii i "guście", oraz fanatyzm idei, będący monomanią dążącą do jednego, absolutnego celu bez względu na koszty.
Już Arystoteles wskazywał, że cnota to dzielność etyczna, czyli umiejętność odnajdywania złotego środka określonego przez rozum. Z kolei Tadeusz Kotarbiński przestrzegał przed metodami rewolucyjnymi, które z natury niosą gwałt i terror. Prawdziwy heroizm różni się od fanatyzmu tym, że zachowuje świadomość ryzyka i wielości dóbr, zamiast ślepo dążyć do "raju na ziemi" za pomocą przemocy.
Paradoks tolerancji i paraliż instytucji
Tolerancja nie jest obojętnością ani cynizmem, który dba jedynie o własne interesy pod maską zdrowego rozsądku. To precyzyjna technika współistnienia różnych wartości. Karl Popper sformułował paradoks tolerancji: nieograniczona tolerancja prowadzi do jej zaniku, jeśli społeczeństwo nie broni się przed agresywną nietolerancją. Obrona reguł wolności jest obowiązkiem, zwłaszcza gdy przeciwnik odrzuca racjonalny spór i wybiera argument siły.
W życiu publicznym przeszkodą jest gromadka polityczna, która lojalność plemienną stawia ponad prawdę i boi się "zdrady środowiska" bardziej niż błędu rozumu. Gdy politycy absolutyzują jedno dobro (np. bezpieczeństwo), poświęcając inne (prywatność), rozbijają wspólnotę obywatelską. Taka ideokracja sprawia, że państwo przestaje być wspólnym domem, a staje się narzędziem dominacji jednej grupy nad resztą społeczeństwa.
Instytucje miary i rola młodego pokolenia
Stabilność demokracji zależy od instytucji miary, takich jak sądy i trybunały. Ich zadaniem jest studzenie zapału polityków i strzeżenie proporcji w sytuacjach konfliktu dóbr. Chronią one obywateli przed miękkim despotyzmem Tocqueville’a – paternalistyczną władzą, która pod pozorem opieki przejmuje dusze i ogranicza samodzielność jednostki. Decydenci potrzebują "narzędziownika miary", by każda ustawa była wynikiem ważenia racji, a nie partyjnego amoku.
Fundamentem odnowy państwa jest młode pokolenie. To Wy możecie przywrócić Polsce równowagę, odrzucając plemienne bastiony na rzecz rozumnego pluralizmu. Stanisław Lem ostrzegał, że uszczęśliwianie ludzi według jednego wzoru jest najgorszą formą tyranii. Państwo nie powinno być folwarkiem, lecz instrumentem wspólnego życia, w którym szanuje się fakt, że świat wartości jest z natury polifoniczny i skomplikowany.
Podsumowanie: W poszukiwaniu proporcji
Czy w świecie zdominowanym przez ideologiczne pożary zdołamy odnaleźć Arystotelesowski umiar? Budowa wspólnoty wymaga odrzucenia śmiertelnych uproszczeń fanatyzmu na rzecz żmudnej sztuki ważenia racji i dóbr. Tolerancja, rozumiana jako świadomość granic przymusu, pozostaje jedyną drogą do zachowania wolności. Wyzwanie polega na tym, by nie tracić skali, gdy rosną emocje, i budować państwo, które jest wspólnym domem miar, a nie areną dla fanatycznych skrajności.