Wprowadzenie
Udręczenie nie jest jedynie przypisem do życia, lecz jego twardym rdzeniem. Współcześnie cierpienie przestało być wyłącznie prywatnym dramatem, stając się zjawiskiem systemowym, politycznym i ekonomicznym. Niniejszy artykuł dekonstruuje mechanizmy „infrastruktury udręczenia” i szuka odpowiedzi w filozofii oraz tradycjach duchowych. Czytelnik dowie się, jak odróżnić utylitarną kalkulację od etyki godności oraz czym jest obywatelska teodycea – projekt państwa, które nie odwraca wzroku od bólu swoich obywateli.
Kołakowski vs Russell: sens cierpienia a utylitaryzm
Spór o naturę bólu otwiera konfrontacja dwóch postaw. Bertrand Russell, reprezentujący utylitaryzm, sugerował logiczną eliminację cierpienia wraz z cierpiącymi. Leszek Kołakowski odrzuca tę „księgowość”, twierdząc, że człowiek nie żyje według bilansów, lecz zapiera się i trwa mimo bólu. W ujęciu antropologicznym udręczenie to „bycie miażdżonym przez rzeczywistość” – moment, gdy pęka sieć społecznych znaczeń. Różne tradycje religijne próbują nadać temu sens: judaizm przez bezwzględną wartość jednostki, islam przez etykę cierpliwości (sabr), a chrześcijaństwo przez solidarność z niewinnym bólem. Buddyzm z kolei oferuje mapę dukkha, ucząc rozpoznawania przyczyn frustracji istnienia. W tym kontekście humor i ironia stają się mechanizmami obronnymi, które pozwalają zachować dystans wobec pustej arytmetyki nieszczęścia.
Społeczeństwo osiągnięć: autoagresja i plaga wypalenia
Współczesne pokolenie młodych ludzi mierzy się z bezprecedensowym kryzysem dobrostanu, potęgowanym przez pandemię i kryzys klimatyczny. Statystyki są alarmujące: 148-procentowy wzrost prób samobójczych wśród nieletnich to sygnał alarmowy. Nauki społeczne diagnozują tu społeczeństwo osiągnięć, w którym – według Byung-Chul Hana – dyscyplinę zastąpiła autoagresja i przymus samowyzysku. Udręczenie staje się problemem strukturalnym: Zygmunt Bauman wskazywał na systemową produkcję „ludzi-odpadów”, a prekariat doświadcza alienacji wynikającej z niestabilności pracy. Istnieją jednak głębokie różnice kulturowe: podczas gdy Zachód medykalizuje ból jako prywatny problem techniczny, kultury afrykańskie postrzegają go jako doświadczenie wspólnotowe („nasza choroba”), wymagające odbudowy więzi społecznych, a nie tylko farmakologii.
Obywatelska teodycea: jawność, sprawiedliwość i wspólnota
Udręczenie bywa cynicznie instrumentalizowane: populizm karmi się poczuciem krzywdy, a kapitalizm monetyzuje lęk i zazdrość przez algorytmy mediów społecznościowych. Odpowiedzią powinna być obywatelska teodycea oparta na trzech filarach: transparentności instytucji, prymacie godności nad użytecznością oraz polityce opartej na twardych danych. Jawność instytucji publicznych jest kluczowa, ponieważ pozwala dostrzec ból ukryty w statystykach i budżetach. Jednostki mogą stawiać opór poprzez higienę informacyjną, dbanie o relacje oraz odwagę do małych interwencji publicznych. Jak uczy rabi Tarfon: nie musimy kończyć dzieła naprawy świata, ale nie wolno nam go zaniechać. Solidarność instytucjonalna musi zastąpić „tanią księgowość bólu”, która traktuje człowieka jak koszt do zoptymalizowania.
Godność i obecność: etyczne fundamenty człowieczeństwa
Sztuka i literatura, jak zauważył Kołakowski, niemal w całości wyrastają z ludzkiego bólu, będąc formą „pracy żałoby” i infrastrukturą zdrowia psychicznego narodu. Prawdziwe człowieczeństwo wobec udręczenia opiera się na godności, solidarności i prawdomówności. Cierpienie nie musi być otchłanią; może stać się źródłem więzi, o ile nie pozwolimy mu przerodzić się w nienawiść. Czy w świecie, w którym ból stał się walutą, potrafimy odnaleźć wartość bezcenną? Odpowiedź kryje się w odważnym spojrzeniu udręczeniu w oczy i budowaniu wspólnot odpornych na cynizm, które zamiast wykluczać słabych, czynią z nich centrum swojej troski.