Wprowadzenie
Stephen D. King i Elżbieta Mączyńska demaskują iluzję nieuchronnego postępu. Powojenny ład, traktowany jako „raj” stabilnego wzrostu, okazuje się konstrukcją kruchą i zależną od woli politycznej. Artykuł analizuje, dlaczego globalizacja może zostać odwrócona, jak nierówności ekonomiczne niszczą zaufanie do instytucji oraz przed jakimi wyzwaniami stają zarządy korporacji w dobie permanentnego polikryzysu. Dowiesz się, dlaczego model państwa minimalnego zawiódł i jak może wyglądać globalizacja drugiej generacji.
Historyczna cykliczność: globalizacja jako proces odwracalny
Według Kinga globalizacja to zmienna polityczna, a nie dziejowa konieczność. Jej fundamentami były amerykańska hegemonia oraz filary ładu z Bretton Woods, które stabilizowały handel i finanse. Jednak trylemat polityki pieniężnej – niemożność pogodzenia pełnej mobilności kapitału, suwerennej polityki i stabilnego kursu – doprowadził do wewnętrznych sprzeczności systemu.
Kryzys 2008 roku obnażył, że globalna infrastruktura służyła głównie interesom wąskich elit. To moment demaskacji: okazało się, że instytucjonalne słabości i brak mechanizmów koordynacji po kryzysie spychają świat w stronę polityki „ubożenia sąsiada”. Globalizacja, pozbawiona normatywnych fundamentów, staje się procesem łatwo odwracalnym, co King ilustruje przykładem upadku cywilizacji Andaluzji.
Globalizacja niszczy kontrakt społeczny państw narodowych
Proces integracji narusza umowę społeczną, rozrywając więź między miejscem akumulacji kapitału a miejscem ponoszenia kosztów społecznych. Niewydolność państwa minimalnego sprawiła, że instytucje publiczne abdykowały z funkcji korekty dystrybucyjnej. Jak wskazuje Mączyńska, nierówności ekonomiczne rozsadzają system rynkowy, niszcząc masowy popyt i poczucie sprawiedliwości.
Prowadzi to do erozji zaufania do elit finansowych, które prywatyzują zyski, a nacjonalizują straty. W efekcie państwo narodowe przestaje być amortyzatorem ryzyk, a staje się źródłem ryzyka politycznego. Populizm i bunt przeciwko elitom z Davos to logiczna reakcja społeczeństw, które czują się wykluczone z korzyści płynących z globalnego handlu.
USA, UE i AI: strategie w świecie po utracie raju
Świat fragmentuje się na odmienne wizje rozwoju. USA łączą globalizację z hegemonią, UE zmaga się z niedokończoną architekturą strefy euro, a świat arabski próbuje przeskoczyć industrializację poprzez rentierstwo. Nowym czynnikiem zmiany jest sztuczna inteligencja, która poprzez automatyzację przyspiesza reshoring produkcji, niwelując przewagę taniej siły roboczej.
Dla zarządów korporacji oznacza to konieczność rewizji strategii. Należy porzucić prostą optymalizację kosztów na rzecz analizy legitymacji państwa do sprawowania władzy. Kluczowa staje się sprzeczność logiczna: nie da się utrzymać nieograniczonej mobilności kapitału przy jednoczesnym żądaniu stabilności społecznej. AI może pogłębić te pęknięcia lub stać się narzędziem nowej inkluzywności.
Podsumowanie: Globalizacja 2.0
Utrata raju nie musi oznaczać katastrofy, lecz szansę na nowy paradygmat współpracy. Globalizacja drugiej generacji powinna opierać się na sprawiedliwości dystrybutywnej, stabilności ekologicznej i realnej partycypacji zamiast fetyszu wzrostu PKB. Rachunek argumentów dobiegł końca, ale struktura pytania pozostaje nienaruszona.
Czy świadomość kruchości globalnego ładu pozwoli nam zbudować fundamenty trwalszego porozumienia, w którym zysk nie będzie jedyną miarą sukcesu? Przyszłość zależy od tego, czy elity gospodarcze uznają globalizację za kruche dobro wspólne wymagające ciągłego podtrzymywania i odpowiedzialności.