Instytucje polityczne kreują nierówności społeczne
Thomas Piketty przekonuje, że nierówność nie jest stanem naturalnym, lecz wynikiem konkretnych decyzji instytucjonalnych i ideologicznych. „Wielka redystrybucja” (1914–1980) udowodniła, że poprzez progresywne podatki i państwo opiekuńcze można realnie zmniejszyć przepaść majątkową. Artykuł analizuje, jak ten historyczny sukces przekuć w projekt demokratycznego socjalizmu na XXI wiek. Dowiesz się, dlaczego współczesna ekonomia musi uwzględnić sprawiedliwość globalną, wyzwania sztucznej inteligencji oraz konieczność demontażu absolutnego prawa własności.
Socjalizacja bogactwa i demokratyczny socjalizm
Nierówność to skondensowana historia ideologii i prawa. Socjalizacja bogactwa nie oznacza nacjonalizacji, lecz ograniczenie absolutnej władzy właściciela na rzecz pracowników i obywateli. Filary nowego ustroju to współzarządzanie przedsiębiorstwami (minimum 50% głosów dla pracowników) oraz radykalnie progresywne podatki majątkowe i spadkowe. Piketty łączy liberalną ideę równej godności z socjalistyczną redystrybucją, wykazując, że bez systemowych korekt wolny rynek jedynie reprodukuje historyczną przemoc kolonialną i klasową. Demokratyczny socjalizm jest więc logiczną konsekwencją konsekwentnego liberalizmu.
Sprawiedliwość globalna i AI jako dobro wspólne
Sprawiedliwość wymaga wyjścia poza państwo narodowe. Kraje Północy są dłużnikami Południa z tytułu eksploatacji kolonialnej i kosztów klimatycznych, co uzasadnia reparacje oraz globalny podatek majątkowy. Modele redystrybucji różnią się regionalnie: od rentierskiej Zatoki Perskiej, przez erozję usług w USA, po dojrzały, lecz kruchy model UE. Nowym wyzwaniem jest sztuczna inteligencja. Bez socjalizacji wiedzy AI stanie się narzędziem technofeudalizmu, pogłębiając nierówności. Rozwiązaniem jest traktowanie infrastruktury cyfrowej jako globalnego dobra wspólnego, finansowanego z zysków korporacji technologicznych.
Krytyka redystrybucji a historyczna innowacyjność
Krytycy, jak Willem Buiter, ostrzegają przed spadkiem inwestycji i ucieczką kapitału. Jednak historia USA i Europy (lata 40.–70.) pokazuje, że podatki rzędu 80–90% nie hamują innowacyjności, lecz towarzyszą złotej erze wzrostu. Demokratyczny socjalizm różni się od „kapitalizmu interesariuszy” tym, że domaga się realnego przesunięcia władzy, a nie tylko moralnych deklaracji elit. W nowym paradygmacie kluczowa jest godność i uznanie – każda instytucja musi być uzasadniona w otwartym dyskursie wobec tych, których dotyczy. Tylko systemowa zmiana architektury finansowej uniemożliwi arbitraż podatkowy najbogatszych.
Redystrybucja jako warunek przetrwania
W obliczu kryzysu klimatycznego i dominacji algorytmów, redystrybucja staje się warunkiem przetrwania cywilizacji. Jeśli nie przeprowadzimy jej poprzez instytucje, podatki i transfery, dokona się ona siłą – przez konflikty o zasoby i przymusowe migracje. Wybór nie dotyczy tego, czy zmieniać świat, ale czy zrobimy to świadomie i sprawiedliwie. Równość to ciągły ruch, który musi być wytwarzany przez idee i walkę o symetrię między faktami a ludzkim doświadczeniem. Nierówność jest zawsze decyzją, a nigdy nieuchronnym losem.