Wprowadzenie
Książka Narodziny wszystkiego Davida Graebera i Davida Wengrowa to radykalna próba przeformułowania historii ludzkości. Autorzy odrzucają ewolucjonistyczny mit, według którego społeczeństwa nieuchronnie zmierzają od prostych grup do hierarchicznych państw. Zamiast linearnego postępu, proponują wizję dziejów jako laboratorium społecznych eksperymentów. Kluczem do zrozumienia tej perspektywy są dwie triady: trzy formy dominacji oraz trzy fundamentalne wolności, które przez tysiąclecia kształtowały ludzką sprawczość w dynamicznym polu napięć.
Ewolucjonizm i trzy wolności: fundamenty ładu bezpaństwowego
Autorzy odrzucają model ewolucjonistyczny, ponieważ odbiera on ludziom podmiotowość, sugerując, że hierarchia jest nieuchronną ceną za złożoność cywilizacyjną. Tymczasem historia to przestrzeń świadomych wyborów. Fundamentem dawnych społeczności były trzy wolności: przemieszczania się, nieposłuszeństwa oraz kreowania relacji społecznych.
Mobilność pozwalała unikać tyranii – możliwość odejścia była najskuteczniejszym zabezpieczeniem przed opresją i centralizacją. Wolność nieposłuszeństwa, obserwowana np. u Huronów, oznaczała brak aparatu przymusu; władza wodzów opierała się na perswazji, a nie karach. Najważniejsza była jednak plastyczność struktur – zdolność do świadomego eksperymentowania z organizacją życia, co udowadniają megastanowiska na Ukrainie, gdzie wielkie grupy funkcjonowały bez trwałych hierarchii, często zmieniając model zarządzania zależnie od pory roku.
Przemoc, biurokracja i charyzma: triada dominacji
Mechanizmy władzy opierają się na trzech filarach. Pierwszym jest suwerenność, czyli monopol na przemoc. Historycznie była ona jednak krucha – zasięg władcy kończył się tam, gdzie jego wzrok, a legitymizację budowano przez rytuał. Drugi filar to biurokracja i kontrola informacji. Choć systemy ewidencji służyły początkowo wzajemnej pomocy, państwa takie jak Imperium Inków przekształciły je w narzędzia nadzoru i czynienia społeczeństwa „czytelnym” dla rządzących.
Trzecim elementem jest charyzma osobista, widoczna w kulturach heroicznych (np. u Olmeków), gdzie władza była emanacją spektaklu i odwagi. Współczesne państwo nowoczesne stanowi fuzję tych trzech form: łączy monopol na siłę, biurokratyczną ewidencję oraz charyzmatyczny teatr polityczny. Dziś ta dominacja mutuje w stronę algorytmów, gdzie nadzór cyfrowy i modele predykcyjne zastępują fizyczną obecność urzędnika, tworząc nową formę panoptyzmu, w której kontrola odbywa się w czasie rzeczywistym.
Hobbes, Rousseau i tradycja anarchistyczna
Graeber i Wengrow podważają mity Hobbesa (wojna wszystkich ze wszystkimi) i Locke’a (naturalność własności prywatnej). Dowodzą, że stan natury był sferą wolności praktycznej, a nie lęku czy walki o zasoby. Nawet Rousseau, choć doceniał egalitaryzm, błądził, zakładając nieuchronność cywilizacyjnego upadku i konieczność odgórnej „woli powszechnej”.
Tezy książki rezonują z tradycją anarchistyczną (Kropotkin), wskazując, że wzajemna pomoc i samoorganizacja są immanentnymi cechami ludzkości. Archeologia dowodzi, że ludzie nie potrzebują państwa, by tworzyć stabilne wspólnoty. Historia nie musi być postrzegana jako jednokierunkowa droga do „żelaznej klatki” biurokracji, lecz jako zbiór otwartych możliwości, które wciąż czekają na odzyskanie.
Wyobraźnia społeczna: klucz do zmiany struktur
Podsumowując, obecny model państwa nie jest nieuniknionym finałem ewolucji. Megastanowiska czy osada Çatalhöyük pokazują, że wielkie wspólnoty mogą trwać bez hierarchii własnościowych, a materialny egalitaryzm może współistnieć ze złożonymi strukturami społecznymi. Największą przeszkodą w odzyskaniu wolności jest uwiąd wyobraźni społecznej – przekonanie, że nie potrafimy już żyć inaczej.
Odzyskanie sprawstwa wymaga uświadomienia sobie, że wolność nie jest luksusem późnej nowoczesności, lecz pierwotną zdolnością człowieka do tworzenia alternatyw wobec każdej formy dominacji. Jak sugerują autorzy, to od naszej zdolności do wyobrażenia sobie nowych form relacji zależy przyszłość polityczna wspólnoty.