Wycena aktywów: etyczny fundament wyboru wartości
Wycena aktywów to nie tylko technika finansowa, lecz przede wszystkim zakamuflowana etyka. Decydując o cenie czasu i ryzyka, w milczeniu rozstrzygamy o randze dobrobytu ludzi, którzy jeszcze się nie narodzili. Christian Gollier opiera tę teorię na dwóch filarach: zasadzie bezstronności (zasłona ignorancji Rawlsa) oraz racjonalności formalnej. Takie podejście prowadzi do utylitaryzmu międzypokoleniowego, w którym dobrobyt społeczny jest sumą użyteczności wszystkich osób, niezależnie od tego, czy żyją dziś, czy przyjdą na świat za sto lat. Wycena staje się więc procedurą ustalania, jakie ceny są zgodne z wizją sprawiedliwego społeczeństwa.
Reguła Ramseya wyznacza próg dyskontowania
Kluczowym narzędziem w tym procesie jest reguła Ramseya, która uzależnia społeczną stopę dyskontową od awersji do nierówności oraz oczekiwanego wzrostu konsumpcji. Intuicja jest prosta: jeśli przyszłe pokolenia będą bogatsze, transfery w ich stronę pogłębiają nierówność, co uzasadnia wyższe dyskontowanie. Jednak w świecie pełnym niepewności procent składany napotyka moralne granice. Niepewność co do wzrostu i ryzyko katastrof sprawiają, że stopa dyskontowa powinna mieć strukturę malejącą. Im dłuższy horyzont czasowy, tym silniejszy staje się argument ostrożnościowy, sprowadzający stopy dla odległej przyszłości w okolice zera.
Dobra ekologiczne: niższe stopy dla rzadkich zasobów
Analiza ekonomiczna dóbr niematerialnych wymaga dodatkowego kroku. Dobra ekologiczne, takie jak stabilny klimat czy bioróżnorodność, stają się coraz rzadsze, co uzasadnia stosowanie dla nich niższych, a nawet ujemnych stóp dyskontowych. Wycenę projektów publicznych determinuje także społeczna beta, która mierzy korelację korzyści z ogólnym dobrobytem. Inwestycje o niskiej becie działają jak polisa ubezpieczeniowa – przynoszą zyski w "chudych latach", gdy konsumpcja jest niska. Ich wartość społeczna jest wyższa, co uzasadnia preferencyjne traktowanie w rachunku ekonomicznym.
Skandynawia vs. Niemcy: kulturowe modele wyceny czasu
Praktyczne zastosowanie tych teorii ukazuje różnice między modelami państw. Kraje skandynawskie promują etos długofalowej odpowiedzialności, stosując niskie stopy dla projektów klimatycznych. Z kolei Niemcy, wierne ordoliberalizmowi, kładą nacisk na rygor fiskalny i hamulec długu. Tymczasem krótkowzroczność rynków finansowych blokuje rzetelną wycenę czasu i skutków pozafinansowych. Inwestowanie ESG próbuje wypełnić tę lukę, zastępując zysk księgowy miarą uwzględniającą społeczny koszt węgla. Przeszkodą pozostaje jednak cykl wyborczy i iluzja fiskalna, skłaniająca polityków do faworyzowania doraźnych korzyści kosztem przyszłych pokoleń.
Zasłona ignorancji: zamiana nierówności w ryzyko
Stosując zasłonę ignorancji, decydent ocenia sprawiedliwość bez wiedzy o własnej pozycji społecznej, co przekształca problem dystrybucji w problem ryzyka egzystencjalnego. Potężną metaforą tej odpowiedzialności jest obligacja dziecka – instrument płatny za sto lat, którego dzisiejsza wartość precyzyjnie mierzy naszą troskę o potomnych. Musimy jednak uznać, że ryzyka egzystencjalne wyznaczają kres logiki utylitarnej. Nieodwracalna utrata bioróżnorodności może być etycznie niedopuszczalna, niezależnie od wyniku kalkulacji. Czy prawdziwa sztuka wyceny nie polega więc na umiejętności słuchania echa przyszłości w szeptach teraźniejszości? W ostatecznym rozrachunku wycena aktywów jest wyceną naszego własnego człowieczeństwa.