Ziemia: fundament globalnego kapitału
Ziemia przestała być tłem ekonomii, stając się jej głównym aktorem. Jako dobro skończone, nieruchome i niezniszczalne, stanowi blisko jedną trzecią światowego majątku. W krajach rozwiniętych jej udział w aktywach prywatnych wzrósł w tym stuleciu do 25%, co obala mit o dematerializacji gospodarki cyfrowej. Niniejszy artykuł analizuje mechanizm „pułapki gruntowej”, globalne modele zarządzania ziemią oraz specyficzną sytuację w Polsce, gdzie brak przejrzystości w majątku instytucji kościelnych tworzy lukę w kontroli państwa.
Pułapka gruntowa i monokultura zabezpieczeń
Współczesny system finansowy wpadł w pułapkę gruntową: banki, szukając bezpiecznych aktywów, uczyniły z ziemi główny fundament kredytowy. Monokultura zabezpieczeń sprawiła, że ponad 60% portfeli bankowych to hipoteki. Kredyt pompuje ceny ziemi, co pozwala na dalszą ekspansję długu, jednak spadek wartości aktywów wywołuje efekt lawinowy. Skandynawia i Japonia to przykłady, gdzie wysokie zadłużenie hipoteczne zagroziło stabilności systemu. Metropolie stają się areną finansjalizacji, gdzie grunt jest wehikułem spekulacji, a nie czynnikiem produkcji.
Rozwiązaniem mógłby być podatek LVT (Land Value Tax), postulowany przez georgizm. Zakłada on opodatkowanie renty gruntowej – zysku wynikającego z lokalizacji, a nie pracy właściciela. Choć idea ta przegrywa z oporem politycznym, jawne rejestry i podatek od wartości ziemi pozostają jedynymi drogami do sprawiedliwości podatkowej i ograniczenia spekulacji.
Azja Wschodnia: Hongkong i Singapur
Historia Azji Wschodniej pokazuje, że reforma rolna buduje stabilność polityczną. W Japonii i na Tajwanie wywłaszczenie latyfundystów na rzecz drobnych rolników rozbroiło społeczne bomby. Dziś dwa miasta-państwa prezentują skrajne modele: Hongkong utrzymuje państwową własność ziemi, ale finansuje budżet z drogich dzierżaw, co produkuje „mieszkania trumienne”. Singapur natomiast przejął grunty, by oferować obywatelom tanie mieszkania na 99-letni wynajem, skutecznie oddzielając prawo do dachu nad głową od spekulacyjnej renty.
Majątek Kościoła i brak inwentaryzacji w Polsce
W Polsce majątek Kościoła stanowi specyficzną formę pułapki gruntowej. Dzięki przywilejom, jak art. 70a (darowizny) czy art. 54 (brak pierwokupu państwa), kościelne osoby prawne gromadzą grunty o ogromnej wartości. Immunitet fiskalny i zwolnienia podatkowe sprawiają, że instytucje te czerpią rentę z ziemi, której wartość rośnie dzięki publicznym inwestycjom. Dopłaty unijne dodatkowo zasilają ten system, choć państwo nie kontroluje, kto faktycznie pobiera środki za grunty parafialne.
Kluczowym problemem jest brak inwentaryzacji – państwo nie zna pełnego bilansu nadań i zwrotów. W przeciwieństwie do Niemiec, gdzie funkcjonuje jawny podatek kościelny, polski model opiera się na niejawnych transferach majątkowych. Bez pełnej ewidencji opowieść o sprawiedliwej kompensacji krzywd historycznych pozostaje jedynie polityczną narracją, a nie faktem ekonomicznym.
Podsumowanie
Dopóki państwo będzie wolało nie wiedzieć, ile jest takich „parkingów sakralnych” w całym kraju, dopóty nierówności będą się pogłębiać, a potencjał ziemi jako dobra wspólnego pozostanie uśpiony. Czy odważymy się spojrzeć na ten krajobraz bez ideologicznych zasłon, by dostrzec w nim nie tylko sacrum, ale i ekonomiczną rzeczywistość? Przejrzystość własności i reforma renty gruntowej to nie tylko kwestie techniczne, ale fundamenty sprawiedliwego państwa prawa.