Ordynacja: polityczne narzędzie kreowania wyników
System wyborczy nie jest neutralnym mechanizmem, lecz złożoną architekturą instytucjonalną, która narzuca aktorom politycznym określone wzory zachowań. Jarosław Flis w „Złudzeniach wyboru” dowodzi, że mechanika liczenia głosów nie tylko przekłada preferencje na mandaty, ale wręcz rzeźbi nasze obywatelskie decyzje. Zamiast klasycznego podziału na systemy większościowe i proporcjonalne, autor proponuje nową siatkę pojęciową opartą na trzech napięciach: między kolejnością a udziałem, proporcjonalnością a większością oraz ekspresją a strategią. Zrozumienie tych relacji pozwala dostrzec, jak głęboko techniczne aspekty ordynacji wpływają na poczucie sprawczości społeczeństwa.
Typologia Flisa: trzy wymiary rywalizacji partyjnej
Logika kolejności przypomina wyścig sportowy, gdzie liczy się wyłącznie względne miejsce, podczas gdy zasada udziału zakłada, że reprezentacja powinna proporcjonalnie odzwierciedlać wkład procentowy. W praktyce systemy nominalnie proporcjonalne często generują efekty większościowe. Dzieje się tak poprzez ukryte modyfikatory, takie jak metoda d’Hondta czy niewielka liczba mandatów w okręgach, co premiuje najsilniejszych graczy i sprzyja duopolowi.
Największym dylematem wyborcy jest konflikt między głosowaniem ekspresyjnym (manifestacją tożsamości) a strategicznym. To drugie jest wyrachowanym manewrem: wyborca rezygnuje z autentycznych preferencji na rzecz kandydata, który „ma szansę wygrać”. Taka kalkulacja wypiera autentyczną ekspresję, prowadząc do alienacji i politycznego cynizmu, gdy głos służy jedynie uniknięciu najgorszego scenariusza.
Próg naturalny i demograficzna waga głosu
Poza oficjalnymi progami ustawowymi istnieje próg naturalny (wykluczenia), wynikający z matematycznej nieuchronności podziału mandatów w małych okręgach. Może on sięgać nawet 12%, co sprawia, że mniejsze ugrupowania zostają wyeliminowane mimo przekroczenia progu krajowego. System różnicuje także realną wagę głosu. Ponieważ mandaty przyznaje się na podstawie liczby mieszkańców, a nie uprawnionych do głosowania, demografia (np. duża liczba dzieci w okręgu) sprawia, że głos dorosłego waży więcej.
Paradoksalnie, wysoka frekwencja w dużych miastach osłabia siłę pojedynczego głosu. Wyborca z metropolii staje się politycznym statystą w porównaniu z mieszkańcem mniejszego powiatu, gdzie mniejsza liczba głosów wystarcza do zdobycia mandatu. To systemowe różnicowanie siły obywateli podkopuje fundamenty demokratycznej równości.
Siedem kręgów labiryntu: mechanizm betonowania elit
System sprzyja reprodukcji elit (inkumbentów), czyniąc z urzędujących posłów grupę niemal nietykalną. Rywalizacja przenosi się do wewnątrz partii, gdzie walka o „jedynkę” na liście zastępuje dialog z obywatelem. Na listach pojawiają się też „naganiacze” – kandydaci-statyści z dalszych miejsc, którzy zbierają głosy dla liderów, sami nie mając realnych szans na sukces. Flis opisuje to jako labirynt siedmiu kręgów, w którym patologie takie jak wewnętrzna agresja czy moralna dwuznaczność są nagradzane przez strukturę.
W tym procesie media deformują społeczne wyobrażenie o wyborach, sprowadzając je do prostego starcia dwóch bloków. Ignorowanie złożoności ordynacji sprawia, że beneficjenci systemu stają się jego strażnikami, milcząc o mechanizmach, które dają im strategiczną przewagę kosztem przejrzystości i sprawiedliwości.
Spersonalizowana ordynacja proporcjonalna: nowy model
Rozwiązaniem labiryntu złudzeń może być spersonalizowana ordynacja proporcjonalna. Model ten rozdziela głos na konkretną osobę (lokalność) od głosu na partię (ideę). Taka reforma zmienia psychologię zachowań wyborczych: eliminuje przymus głosowania strategicznego, osłabia dyktat partyjnych liderów i wygasza wyniszczającą konkurencję wewnątrz list. Czy taka ordynacja uleczy całe nasze „polityczne piekiełko”? Z pewnością nie. Może jednak otworzyć drzwi do uczciwszej rywalizacji, w której polityka stanie się na powrót sztuką reprezentacji, a nie tylko sztuką przetrwania. Właśnie to uczyniłoby ją dla wyborców bardziej zrozumiałą i – co kluczowe – mniej iluzoryczną.