Wprowadzenie
Bogusław Wolniewicz postrzega aksjologię nie jako statyczny katalog wartości, lecz jako badanie ich wewnętrznej logiki i nieuchronnych konfliktów. W jego ujęciu system moralny kierujący życiem społecznym musi być wewnętrznie sprzeczny, ponieważ wyrasta z realnego, historycznego doświadczenia człowieka. Zrozumienie tej struktury pozwala pojąć, dlaczego prawda stanowi fundament naszej cywilizacji i jakie zagrożenia niesie ze sobą jej relatywizacja. W niniejszym artykule analizujemy, jak myśli Wolniewicza odpowiadają na współczesne dylematy etyczne i polityczne.
Aksjologia formalna i merytoryczna: hierarchia a treść
Wolniewicz wprowadza kluczowe rozróżnienie na aksjologię formalną oraz merytoryczną. Ta pierwsza analizuje logiczne zależności między normami bez rozstrzygania o ich słuszności. Dopiero aksjologia merytoryczna wypełnia te schematy konkretną treścią, tworząc normotyp cywilizacyjny. Dla świata Zachodu fundamentem tym jest chrześcijaństwo, rozumiane jako dziedzictwo moralne kształtujące sumienia wszystkich członków wspólnoty.
Cechą tego systemu jest brak jednej, absolutnie nadrzędnej wartości (supremum). Prawda, choć jest wartością najwyższą w swoim rodzaju, współistnieje z litością czy sprawiedliwością. Ta brak wartości najwyższej sprawia, że system jest nieuchronnie konfliktowy. Nie istnieje uniwersalna reguła rozstrzygająca, czy w danej chwili ważniejsza jest szczerość, czy miłosierdzie, co zmusza jednostkę do brania osobistej odpowiedzialności za każdy moralny wybór.
Wolniewicz: służba prawdzie jako fundament etyki
W ujęciu filozofa to człowiek służy prawdzie, a nie prawda człowiekowi. Prawdomówność nie jest kwestią grzeczności, lecz aktem lojalności wobec bytu. Wolniewicz traktuje kłamstwo w kategoriach estetycznych – jako deformację rzeczywistości i skażenie języka. Porównuje je do ścieków wpuszczonych do czystej rzeki; nawet kropla fałszu zatruwa całe medium komunikacji społecznej.
Autor ostro krytykuje współczesny paradygmat godności, który próbuje zastąpić tradycyjny normotyp. W tym humanistycznym modelu prawda staje się wartością warunkową, obowiązującą tylko wtedy, gdy nie narusza mgliście pojętej „godności”. Wolniewicz zauważa, że w praktyce godność bywa mylona z reputacją. Taka zamiana pojęć staje się licencją na ochronę wizerunków zbudowanych na kłamstwie, co nieuchronnie niszczy tkankę społecznego zaufania.
Sytuacje anormalne i zasady pośrednie
W realnym życiu zdarzają się sytuacje etycznie anormalne, w których dwie naczelne wartości zderzają się ze sobą. Przykładem jest lekarz decydujący, czy wyjawić pacjentowi śmiertelną diagnozę, lub polityk ważący prawdę i bezpieczeństwo państwa. W takich momentach niezbędne są zasady pośrednie, które pozwalają adaptować ogólne imperatywy do konkretnych okoliczności bez ich unieważniania.
Wolniewicz dopuszcza istnienie kontratypów kłamstwa – sytuacji, w których powiedzenie nieprawdy nie jest moralnie naganne (np. w celu ochrony życia). Nie jest to jednak relatywizm, lecz roztropne ważenie racji. Kłamać to mówić nieprawdę tam, gdzie istnieje obowiązek mówienia prawdy. Jeśli ten obowiązek zostaje zawieszony przez wyższą konieczność, mamy do czynienia z tragizmem wyboru, a nie z moralnym przyzwoleniem na fałsz.
Podsumowanie: Upadek normotypu destabilizuje współczesną demokrację
Erozja tradycyjnego normotypu uderza w same fundamenty demokracji. Gdy prawda przestaje być wartością autoteliczną, a staje się narzędziem politycznej użyteczności, przestrzeń publiczna ulega degradacji. Bez bezwzględnego nakazu prawdomówności demokracja traci swoją legitymację i staje się pustą procedurą, w której kłamstwo staje się akceptowalnym stylem życia.
Puenta Wolniewicza jest surowa: próby „ucywilizowania” moralności poprzez usuwanie z niej konfliktów prowadzą do jej wyjałowienia. Przekonanie, że można wygnać zło za pomocą „humanistycznych egzorcyzmów”, zachowując jednocześnie prawo do kłamstwa w imię wyższych racji, jest przejawem głębokiej, diabelskiej ironii. Prawda pozostaje ostatecznym sędzią człowieka, a jej porzucenie zawsze prowadzi do cywilizacyjnego rozkładu.