Wprowadzenie
Artykuł demaskuje ukryte mechanizmy władzy zawarte w pozornie neutralnym narzędziu, jakim jest rachunkowość narodowa. Produkt Krajowy Brutto (PKB), zamiast odzwierciedlać całościowy obraz dobrobytu, staje się normatywnym filtrem promującym wyłącznie aktywności rynkowe. System ten marginalizuje bezpłatną pracę opiekuńczą, wkład kobiet oraz wartość środowiska naturalnego. Analizując myśl Marilyn Waring i Nancy Folbre, przyjrzymy się paradoksom współczesnej ekonomii oraz nowym metodom wyceny tego, co dotąd pozostawało niewidoczne dla polityki gospodarczej.
Marilyn Waring i aporia PKB: dlaczego system pomija fundamenty życia?
Marilyn Waring dowodzi, że PKB nie jest neutralnym instrumentem, lecz ideologicznym filtrem, który uznaje za produkcję tylko to, co przechodzi przez rynek. System Rachunków Narodowych (SNA) został zaprojektowany do monitorowania wydajności rynkowej, przez co systematycznie wyklucza nieodpłatną pracę domową i opiekę. Nancy Folbre, przedstawicielka feministycznej ekonomii opieki, podkreśla, że praca ta opiera się na motywacji wewnętrznej i więziach, co czyni ją podatną na wyzysk, gdyż jej owoce mają charakter dobra quasi-publicznego.
Ignorowanie tych sfer prowadzi do logicznej aporii: współczesna polityka gospodarcza opiera się na systemie, który pomija warunki konieczne własnego istnienia. Jeśli polityka traktuje poważnie tylko to, co jest w rachunkach, a rachunki pomijają fundamenty dobrobytu (opiekę i naturę), to taka polityka z definicji jest nieracjonalna. Rozwiązaniem tej pułapki musi być albo wyjście poza granice PKB, albo radykalne rozszerzenie definicji produkcji.
Herman Daly i pułapki wzrostu: od katastrof ekologicznych po błędy pomiaru czasu
Ekonomista Herman Daly sformułował tezę o wzroście nieekonomicznym, w którym koszty degradacji kapitału naturalnego przewyższają zyski z produkcji. Obecna rachunkowość generuje absurdalne paradoksy: katastrofa ekologiczna może zwiększyć PKB poprzez wydatki na rekultywację, ignorując bezpowrotną stratę ekosystemu. Odpowiedzią jest System Zintegrowanej Rachunkowości Środowiskowo-Ekonomicznej (SEEA), który priorytetyzuje fizyczne bilanse zasobów nad ich niepewną wycenę monetarną.
Równie trudny jest pomiar czasu pracy domowej. Statystyka zderza się tu z polifoniczną naturą codzienności – multitasking (np. jednoczesna opieka i gotowanie) jest koszmarem metodologicznym, którego nie da się łatwo pociąć na rynkowe kategorie. Skutkiem tej niewidzialności jest kara za opiekę: trwała strata dochodowa i majątkowa osób (głównie kobiet) podejmujących wysiłek reprodukcyjny, co cementuje strukturalne nierówności społeczne.
Nowe modele i standardy: od modelu skandynawskiego po podejście Amartyi Sena
Wycena pracy nieodpłatnej oscyluje między kosztem zastępstwa (rynkowa stawka za czynność) a kosztem alternatywnym (utracone zarobki opiekuna). Różne państwa różnie radzą sobie z tym wyzwaniem. Model skandynawski aktywnie socjalizuje opiekę i angażuje ojców, podczas gdy model niemiecki historycznie konserwował podział na żywiciela i domową opiekunkę. Obecnie globalny biznes zaczyna internalizować te kwestie, postrzegając brak infrastruktury opiekuńczej jako ryzyko bilansowe.
Nowe standardy raportowania, jak europejska dyrektywa CSRD i standardy ESRS, wymuszają na korporacjach ujawnianie wpływu na kapitał ludzki i naturalny. Amartya Sen proponuje podejście oparte na możliwościach, które przesuwa punkt ciężkości z agregatów dochodowych na rzeczywistą wolność ludzi do godnego życia. Na horyzoncie widać trzy tendencje: tworzenie rachunków satelitarnych, pragmatyczną integrację opieki ze strategiami firm oraz reorientację polityki na długofalową ochronę zasobów.
Podsumowanie
Czy możemy nadal wierzyć w model wzrostu, który mierzy postęp, ignorując fundamenty, na których się on opiera? Analiza ślepych plam rachunkowości pokazuje, że bez uwzględnienia pracy opiekuńczej i kapitału naturalnego budujemy przyszłość na iluzji. Nadszedł czas, by spojrzeć poza granice PKB i dostrzec bogactwo, które umyka statystykom. W przeciwnym razie będziemy skazani na bankructwo moralne i ekologiczne, niszcząc zasoby, które podtrzymują nasze życie i gospodarkę.