Wprowadzenie
Artykuł analizuje koncepcję „długiego XX wieku” J. Bradforda DeLonga, obejmującego lata 1870–2010. To epoka, w której gospodarka stała się fabryką ludzkiego przeznaczenia, a ludzkość po raz pierwszy zyskała narzędzia do pokonania biologicznych ograniczeń. Czytelnik dowie się, jak potrójna innowacja zmieniła świat, dlaczego materialna obfitość nie przyniosła społecznego pokoju i co oznacza dzisiejszy kryzys legitymizacji globalnego porządku.
Rok 1870: ontologiczny przełom nowoczesnego wzrostu
Rok 1870 stanowi ontologiczny przełom, ponieważ to wtedy tempo przyrostu „zasobu użytecznej wiedzy” trwale wyprzedziło demografię. Wcześniej światem rządził diabeł maltuzjański – bezlitosny mechanizm, w którym każdy wzrost produkcji był pochłaniany przez przyrost populacji, głód i wojny. Przełamanie tej bariery umożliwiła potrójna innowacja: globalizacja (infrastruktura wymiany), nowoczesna korporacja (skalowanie kapitału) oraz przemysłowe laboratorium badawcze (metoda seryjnego tworzenia wynalazków).
Pierwsza faza tej epoki (do 1914 r.) jawi się jako gospodarcze El Dorado, lecz był to sukces asymetryczny. Podczas gdy industrialny rdzeń bogacił się, reszta świata doświadczała wielkiej dywergencji. Brak stabilnych instytucji i prawa na Globalnym Południu sprawił, że globalizacja stała się tam narzędziem ekstrakcji, a nie rozwoju, co utrwaliło cywilizacyjną przepaść.
Wleczenie się ku utopii: powolny marsz do dobrobytu
DeLong nazywa ten okres wleczeniem się ku utopii, ponieważ potęga wytwórcza (porządek obiektywny) rozminęła się z zasadami sprawiedliwego współżycia (porządek społeczny). Intelektualną oś stulecia wyznacza triada: Hayek (wiara w spontaniczny ład rynkowy), Polanyi (ostrzeżenie przed niszczeniem więzi społecznych przez rynek) oraz Keynes (technokratyczny kompromis zapewniający stabilność).
Szczytem epoki był kompromis socjodemokratyczny (1945–1973), który dzięki państwowej interwencji budował wiarygodność obietnicy postępu i wzmacniał klasę średnią. Jednak zwrot neoliberalny po 1973 roku, będący dogmatyczną odpowiedzią na stagflację, przywrócił prymat rynku nad społeczeństwem. Skutkiem była materialna nierówność i porządek subiektywny zdominowany przez lęk przed degradacją statusu, co ostatecznie podważyło zaufanie do instytucji.
Rok 2010: symboliczny koniec długiego stulecia
Symboliczny rok 2010 wyznacza kres epoki, w której wzrost gospodarczy był uniwersalnym rozwiązaniem. Dziś technologia sama w sobie nie gwarantuje sprawiedliwości; innowacje cyfrowe często generują zyski bez tworzenia stabilnych miejsc pracy. Współczesny biznes operuje w warunkach fragmentacji rynków, gdzie geopolityka i bezpieczeństwo łańcuchów dostaw stają się ważniejsze niż czysta efektywność kosztowa.
Wyzwaniem przyszłości jest nowa potrójna innowacja w sferze uznania. Nie wystarczy już optymalizować produkcji; musimy zaprojektować instytucje budujące wiarygodność, które pogodzą postęp techniczny z godnością i bezpieczeństwem obywateli. Bez systemowych ram dla sprawiedliwej dystrybucji, nowoczesność utknie w chaosie normatywnym, w którym obfitość materialna współistnieje z głębokim poczuciem niesprawiedliwości.
Podsumowanie
Długi XX wiek udowodnił, że potrafimy pokonać niedostatek, ale nie nauczył nas, jak zarządzać obfitością. Instytucje budują wiarygodność obietnicy postępu, a ich obecny kryzys jest sygnałem, że stare mapy nie pasują do nowego terytorium. Przyszłość zależy od tego, czy zdołamy połączyć innowację technologiczną z innowacją społeczną, tworząc ład, w którym postęp jest udziałem wszystkich, a nie tylko nielicznych.