Robert Wright: boskość jako wynik ewolucji kulturowej
Robert Wright proponuje rewolucyjną definicję boskości: to nie nadprzyrodzony byt, lecz obiektywny porządek świata, który premiuje współpracę. W tej optyce idea Boga ewoluuje wraz z ludzką zdolnością do kooperacji. Systemy nagradzające długofalowe gry o sumie niezerowej okazują się trwalsze niż te oparte na wyzysku. Zrozumienie tej struktury jest kluczowe dla nowoczesnej ekonomii i prawa, jeśli chcą one uniknąć autodestrukcji w obliczu globalnych współzależności.
Pierwotne sacrum, politeizm i kryzysy monoteizmu izraelskiego
Pierwotne sacrum miało charakter czysto transakcyjny. Łowcy-zbieracze nie potrzebowali "bogów-policjantów", gdyż kontrolę zapewniały więzy krwi. Duchy były partnerami w kosmicznym barterze: człowiek składał ofiarę, oczekując w zamian deszczu lub ochrony. Wraz z powstaniem państw agrarnych, politeizm stał się lustrem biurokracji. Bogowie zyskali funkcje administracyjne, a synkretyzm religijny działał jak "geopolityczny smar", ułatwiając sojusze między miastami.
Ewolucja w stronę monoteizmu była odpowiedzią na kryzysy polityczne. Izraelska monolatria (kult jednego boga przy uznaniu innych) służyła centralizacji władzy. Dopiero katastrofa niewoli babilońskiej wymusiła teologiczny przełom: Jahwe stał się Bogiem uniwersalnym, władającym wszystkimi narodami. Ten awans pozwolił ocalić narodową tożsamość, choć początkowo łączył kosmologiczny uniwersalizm z etycznym partykularyzmem.
Chrześcijaństwo, Koran i poszerzanie kręgu moralnego
Chrześcijaństwo zrewolucjonizowało rynek religijny, drastycznie redukując koszty wejścia do wspólnoty. Apostoł Paweł zniósł wymogi dietetyczne i obrzezanie, tworząc "fikcyjną rodzinę" opartą na zaufaniu między obcymi. Z kolei teologia Koranu odzwierciedla dynamikę polityczną Mahometa: od tolerancji w fazie mekkańskiej (strategia przetrwania) po rygorystyczne prawo i dyscyplinę w fazie medyńskiej. Islam stał się kompletnym systemem nadzoru nad rynkiem i państwem.
Wszystkie te procesy prowadzą do poszerzania kręgu moralnego. Logika gier niezerowych wymusza współpracę z coraz większą grupą ludzi. Religie działają tu jako instrukcje obsługi systemów społecznych, internalizując negatywne efekty zewnętrzne. Boskie zakazy, jak "nie kradnij", redukują koszty ochrony własności i umożliwiają funkcjonowanie złożonych cywilizacji bez nadmiernego aparatu przymusu.
Teoria gier, etyka biznesu i optymalizacja wspólnoty
Religia nie może być zredukowana wyłącznie do narzędzia dominacji. Logika wskazuje, że systemy trwające tysiąclecia muszą generować normy sprzyjające kooperacji. Teoria gier staje się kluczem do hermeneutyki tekstów teologicznych, ukazując przykazania jako strategie adaptacyjne. Sacrum rozwiązuje konflikt między optymalizacją jednostki a wspólnoty, nakładając hamulce na "racjonalny egoizm", który w skali globalnej prowadzi do katastrof, takich jak kryzysy finansowe czy klimatyczne.
Dla współczesnego biznesu etyka religijna staje się nowym parametrem ryzyka. Świeckie wskaźniki ESG to w istocie próba uchwycenia intuicji sprawiedliwości i troski o "wspólny dom". Bez zakorzenienia w silnych narracjach sensu, etyka korporacyjna pozostaje jedynie fasadą. Prawdziwa stabilność systemowa wymaga mechanizmów autolimitacji, które religia opisuje jako przymierze – strukturę zaufania pozwalającą odrzucić krótkoterminowy zysk dla ocalenia całości gry.
Podsumowanie: cywilna religia gier niezerowych
Należy odrzucić naiwną teleologię – postęp moralny nie jest nieuchronny, a historia zna krwawe regresy. Potrzebujemy cywilnej religii gier niezerowych: globalnej etyki, w której sukces jednostki jest funkcją sukcesu ogółu. Bóg, rozumiany jako imię dla logiki świata, przypomina, że drugi człowiek nie jest narzędziem, lecz współuczestnikiem wspólnego losu. W świecie nuklearnej i ekologicznej współzależności, sacrum staje się imperatywem współpracy, od którego zależy nasze przetrwanie.