Wprowadzenie
Artykuł analizuje koncepcję rozwoju społecznego Iana Morrisa, który definiuje go jako zdolność danej wspólnoty do efektywnego wykorzystywania energii, organizacji, technologii informacyjnych i potęgi militarnej w celu adaptacji i dominacji. Wbrew tradycyjnym narracjom o przewadze Zachodu, Morris proponuje kwantyfikowalny indeks, który pozwala porównywać różne cywilizacje na przestrzeni dziejów, uwzględniając poprawki metodologiczne, takie jak zestawianie porównywalnych regionów. Autor tekstu omawia cztery filary indeksu Morrisa, analizując ich wzajemne relacje i wpływ na historyczny wyścig między Wschodem a Zachodem. Szczególną uwagę poświęca erze sztucznej inteligencji, która radykalnie zmienia dynamikę tych wskaźników, stawiając nowe wyzwania dla globalnego rozwoju i równowagi sił. Kluczową tezą jest, że rozwój społeczny, mierzony zdolnością do działania, niekoniecznie równa się postępowi moralnemu, co stawia fundamentalne pytania o przyszłość cywilizacji w obliczu technologicznej potęgi i potencjału destrukcji.
Ian Morris: rozwój jako zdolność do realizacji celów
Ian Morris definiuje rozwój społeczny jako miarę tego, w jakim stopniu wspólnota potrafi opanować środowisko fizyczne i intelektualne, aby „załatwić sprawy w świecie”. Zamiast chronić się w mgle nieporównywalności kultur, autor stosuje zasadę parsymonii, redukując 16 tysięcy lat historii do mierzalnych danych. Kluczowym wyzwaniem metodologicznym był tzw. problem Pomeranza – błąd polegający na zestawianiu bogatej Anglii z całymi, agrarnymi Chinami. Morris koryguje to, porównując jedynie „rdzenie” cywilizacyjne, co pozwala rzetelnie ocenić historyczny wyścig Wschodu z Zachodem.
Wskaźnik opiera się na czterech filarach mocy. Fundamentem jest konsumpcja energii – od biologicznego limitu kalorii po potęgę paliw kopalnych. To ona napędza urbanizację; wielkość największego miasta w rdzeniu służy jako miernik sprawności logistycznej i zdolności do złożonej koordynacji. Bez odpowiedniej ilości energii i organizacji żadna cywilizacja nie zdołałaby przekroczyć „agrarnych sufitów” historii, które przez tysiąclecia ograniczały wzrost populacji i dobrobytu.
Przetwarzanie informacji i potencjał militarny
Technologia informacyjna stanowi horyzontalny warunek rozwoju. Jej ewolucja – od glinianych tabliczek, przez druk, po media elektroniczne – wyznacza pułap zbiorowego planowania. Dziś sztuczna inteligencja tworzy nowe, potężne sprzężenie: nienasycony apetyt na energię (centra danych) łączy się z wykładniczym wzrostem mocy obliczeniowej. AI przestaje być tylko narzędziem, stając się aktywnym uczestnikiem procesów decyzyjnych, co radykalnie intensyfikuje dynamikę rozwoju społecznego.
Równie istotny jest potencjał militarny. Morris argumentuje, że zdolność do projekcji przemocy to centralny test sprawności organizacyjnej. W dobie nowoczesnej technologii zdolności wojenne wzrosły gwałtownie, wprowadzając ludzkość w fazę nuklearnego i algorytmicznego marginesu błędu. Ryzyko polega na tym, że w wojnie algorytmicznej decyzje podejmowane są w ułamkach sekund, co przy błędnej konfiguracji systemów może doprowadzić do nieodwracalnej katastrofy egzystencjalnej, niwecząc tysiąclecia postępu.
Geopolityczne strategie dominacji i etyka rozwoju
Współczesny układ sił definiują odmienne strategie AI. USA stawia na paradygmat proinnowacyjny i wzrost produktywności. Unia Europejska wybiera kurs etyczno-regulacyjny (AI Act), pozycjonując się jako globalny arbiter normatywny. Chiny traktują AI jako instrument strategicznej kontroli, a państwa Zatoki Perskiej inwestują zyski z ropy w centra danych, by stać się nowymi graczami w globalnym układzie sił. Morris sugeruje, że te procesy prowadzą do wielkiej konwergencji: około 2050 roku Wschód może zrównać się z Zachodem, kończąc erę jego dwustuletniej dominacji.
Należy jednak pamiętać, że rozwój społeczny nie jest tożsamy z postępem moralnym. Indeks Morrisa mierzy potęgę, a nie sprawiedliwość. Aby uniknąć pułapki, w której technologia staje się aparatem ucisku, konieczne jest udomowienie technologii. Wymaga to stworzenia normatywnych ram, które wprzęgną machinę rozwoju w logikę rozumu publicznego. Tylko proceduralna kontrola nad algorytmami pozwoli zachować podmiotowość człowieka w świecie zdominowanym przez mierzalną moc i instrumentalną sprawność.
Podsumowanie
Wiek cyfrowy, choć obiecuje niespotykany dotąd rozwój, odsłania również paradoks: im większa nasza zdolność do kształtowania świata, tym większe ryzyko, że własne algorytmy staną się naszymi katami. Czy potrafimy ujarzmić potęgę, którą stworzyliśmy, czy też zostaniemy pochłonięci przez machinę, którą sami napędzamy? Odpowiedź na to pytanie zdecyduje o przyszłości nie tylko rozwoju, ale i człowieczeństwa.