Wprowadzenie: Neoliberalizm pod lupą
Neoliberalna ortodoksja od dekad dominuje w globalnym myśleniu o gospodarce, obiecując krajom Globalnego Południa stabilizację i wzrost. Rzeczywistość okazała się jednak inna: przymusowe przyjęcie tych zasad często prowadzi do eksplozji bezrobocia i pogłębiania nierówności społecznych. Artykuł dekonstruuje mity dotyczące wolnego rynku i wskazuje, jak dogmaty makroekonomiczne dławią potencjał państw rozwijających się. Czytelnik dowie się, dlaczego uniwersalne recepty instytucji międzynarodowych zawodzą i jaką rolę w budowaniu suwerenności musi odegrać aktywne państwo.
Konsensus waszyngtoński i dogmat niskiej inflacji
Neoliberalna polityka makroekonomiczna opiera się na „świętej trójcy”: niskiej inflacji, równowadze fiskalnej i niezależności banków centralnych. W krajach rozwijających się obsesyjne skupienie na stabilności cen często odbywa się kosztem realnej gospodarki. Wysokie stopy procentowe, choć cieszą rentierów, hamują inwestycje i ograniczają zatrudnienie. Niezależność banków centralnych staje się tam fasadą, która zdejmuje z decydentów odpowiedzialność za społeczne koszty ich działań.
Instytucje takie jak MFW i Bank Światowy, poprzez programy dostosowań strukturalnych, wymuszają na państwach procykliczną dyscyplinę fiskalną. Oznacza to cięcia wydatków w czasach recesji, co zamiast uzdrawiać budżet, pogłębia kryzys i niszczy usługi publiczne. Dla Globalnego Południa dług publiczny powinien być inwestycją w infrastrukturę, tymczasem neoliberalny gorset zmusza rządy do oszczędności, które utrwalają pułapkę rozwojową.
Inwestycje zagraniczne: rozwój czy eksploatacja?
Kapitał zagraniczny nie jest jednolity. Inwestycje portfelowe to kapitał spekulacyjny i niestabilny, który ucieka z kraju przy pierwszych oznakach kryzysu, wywołując katastrofy finansowe. Z kolei bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ), choć teoretycznie niosą technologię, często ograniczają się do tworzenia montowni o niskiej wartości dodanej. Korporacje transnarodowe rzadko dzielą się wiedzą, a poprzez ceny transferowe unikają płacenia podatków w kraju goszczącym.
Kraje rozwinięte stosują strategię określaną jako „odkopywanie drabiny”. Same zbudowały swoją potęgę dzięki protekcjonizmowi i wsparciu państwa, a dziś zabraniają tych samych narzędzi krajom biedniejszym. Liberalizacja przepływów kapitałowych często wypiera lokalne inwestycje i uniemożliwia powstanie silnego, rodzimego przemysłu. Narodowość kapitału ma znaczenie – centra decyzyjne i badawcze niemal zawsze pozostają w krajach pochodzenia korporacji.
Wolny handel jako mit i rola państwa rozwojowego
Wolny handel to narracja maskująca głęboką asymetrię rynkową. System Światowej Organizacji Handlu (WTO) narzuca reguły korzystne dla liderów technologicznych, nazywając próby ochrony lokalnego rynku „grzechem protekcjonizmu”. Antropologia ekonomiczna uczy, że handel nie jest abstrakcyjnym mechanizmem, lecz relacją osadzoną w kulturze i hierarchii sił. Bez własnej strategii kraje rozwijające się zostają uwięzione w roli dostawców surowców i taniej siły roboczej.
Rozwiązaniem jest powrót do koncepcji państwa rozwojowego. Państwo musi być aktywnym strategiem, który selekcjonuje inwestorów i twardo negocjuje warunki: transfer technologii, zatrudnianie lokalnych kadr oraz reinwestowanie zysków. Rozwój nie dzieje się magicznie dzięki „niewidzialnej ręce rynku”. Tworzą go sprawne instytucje i świadoma polityka, która potrafi ująć globalny kapitał w ramy narodowego interesu.
Podsumowanie: W stronę suwerenności ekonomicznej
Analiza historyczna dowodzi, że żadna potęga gospodarcza nie powstała dzięki ślepemu posłuszeństwu neoliberalnym dogmatom. Inwestycje zagraniczne są ambiwalentne – mogą stymulować wzrost, ale mogą też pogłębiać zależność i dławić lokalną inicjatywę. Kluczem do sukcesu Globalnego Południa nie jest bezwarunkowe otwarcie granic, lecz odwaga w budowaniu własnej, niezależnej ścieżki rozwoju.
Czy kraje rozwijające się zdołają odrzucić narzucone im gorsety i odzyskać podmiotowość? Odpowiedź zależy od determinacji w kwestionowaniu dominujących narracji. Suwerenność ekonomiczna wymaga narzędzi: mądrego państwa i strategii, która stawia aspiracje społeczne ponad abstrakcyjne wskaźniki rynkowe.