Fordyzm: masowa produkcja napędza masową konsumpcję
Klasyczna gospodarka opierała się na genialnej prostocie: silnik produktywności napędzał wzrost płac, a robotnik był jednocześnie producentem i niezbędnym klientem. Martin Ford dowodzi jednak, że ten samonapędzający się mechanizm uległ strukturalnej awarii. Automatyzacja i koncentracja dochodów zatkały przewody doprowadzające paliwo do baku gospodarki, prowadząc nas w stronę technofeudalizmu.
Siedem trendów i rynek klepsydry: strukturalna awaria systemu
O rozpadzie historycznego paradygmatu świadczy siedem zabójczych trendów, m.in. stagnacja płac przy rosnącej wydajności oraz spadek udziału pracy w dochodzie narodowym. Według prawa Moore’a każda procedura dająca się precyzyjnie opisać zostanie zautomatyzowana. Proces ten pełni funkcję dyscyplinującą, o której pisał Michał Kalecki – dziś to widmo algorytmu, a nie bezrobocia, wymusza uległość pracowników.
Efektem jest rynek pracy o kształcie klepsydry: zanikają średnio płatne zawody, a rośnie polaryzacja między elitą kompetencji a nisko płatnymi usługami. W tej rzeczywistości wykształcenie przestało być zabezpieczeniem. Premia za dyplom stała się losowa, co Ford nazywa „wielkim odwróceniem” – maszyny przejmują zadania poznawcze, degradując status absolwentów uczelni.
Algorytmy w biurze i globalne modele adaptacji
Automatyzacja uderza w biurokrację, która staje się ofiarą algorytmów, ale i sprawcą opóźnień instytucjonalnych. Reakcje na te zmiany są zróżnicowane: USA stawiają na zysk i finansjalizację, Unia Europejska próbuje amortyzować skutki socjalne, a państwa arabskie traktują AI jako narzędzie modernizacji, ryzykując stabilnością polityczną.
System wpada w logiczną aporię: jeśli technologie zwiększają zysk (P), a dystrybucja dochodu zależy od pracy (R), to utrzymanie powszechnego popytu (Q) staje się niemożliwe. Maszyny nie kupują towarów, co prowadzi do kryzysu popytu. Biznes cierpi na ślepą plamkę, ignorując fakt, że bez masowej siły nabywczej wzrost produktywności prowadzi jedynie do deflacyjnej spirali i spekulacji majątkowych.
Dochód podstawowy i reformy instytucjonalne: tama dla techno-feudalizmu
Daron Acemoglu wskazuje, że barierą dla rozwoju jest brak AI komplementarnej wobec ludzi. Aby uniknąć zapaści, Ford postuluje gwarantowany dochód podstawowy. Nie jest to jałmużna, lecz ekonomiczna konieczność – dywidenda obywatelska, która napełnia bak konsumpcji i stabilizuje system w dobie robotyzacji.
Wizja osobliwości technologicznej – momentu, w którym maszyny prześcigną ludzką inteligencję – stwarza ryzyko całkowitej utraty kontroli nad strukturami władzy. Jedynym ratunkiem są reformy instytucjonalne: oddzielenie dochodu od pracy i przedefiniowanie praw własności do danych. Tylko nowa umowa społeczna może sprawić, że technologia będzie służyć społeczeństwu, a nie tylko wąskiej elicie kapitałowej.
Podsumowanie
Czy w erze algorytmów i sztucznej inteligencji jesteśmy skazani na ekonomiczną przepaść, gdzie technologia dzieli, zamiast łączyć? Analiza Forda pokazuje, że bez radykalnych zmian w dystrybucji dóbr, silnik postępu może stać się narzędziem społecznej degradacji. Ostatecznie to od naszej wyobraźni instytucjonalnej zależy, czy przyszłość będzie techno-utopią, czy techno-feudalną dystopią.