Wprowadzenie
Artykuł analizuje koncepcję szczęścia Jonathana Haidta, który postrzega je jako relacyjne „spomiędzy” – wynik więzi z ludźmi, pracą i transcendencją. W dobie AI ta idea zostaje wystawiona na próbę, gdy technologia zaczyna symulować autentyczne relacje. Zbadamy, jak odróżnić prawdziwe szczęście od jego cyfrowej iluzji, czerpiąc z mądrości psychologii, filozofii i wielkich religii, by zrozumieć, na czym polega dobre życie w epoce algorytmów.
Hipoteza Haidta: rytuały budują szczęście
Jonathan Haidt twierdzi, że szczęście nie jest stanem, lecz rodzi się „spomiędzy” – w relacjach z innymi, z pracą i z czymś większym od nas. Kluczową rolę odgrywają tu rytuały, zarówno świeckie, jak i religijne. Działają one jak szkoła emocji, tresując naszą intuicyjną naturę (słonia) i budując trwałe więzi. To, jak rozumiemy szczęście, zależy też od języka. Zachodnie słowa jak happiness czy Glück łączą je z przypadkiem, podczas gdy wschodnie, np. japońskie ikigai, wskazują na wewnętrzną harmonię.
Wielkie tradycje religijne, od buddyzmu (wyzwolenie od cierpienia dukkha), przez chrześcijaństwo (dar łaski beatitudo), po islam (harmonia z boskim ładem sa‘āda), zgodnie uczą, że prawdziwe szczęście wymaga rezygnacji z ego i nieustannej pogoni za doznaniami. To właśnie rezygnacja, a nie akumulacja, otwiera drogę do głębszego spełnienia.
AI: fałszywe spomiędzy zagraża relacjom i pracy
Współczesna psychologia potwierdza, że dobrostan opiera się na filarach takich jak autonomia, kompetencje i relacje. Nowe technologie uderzają w te fundamenty. Sztuczna inteligencja idzie o krok dalej, tworząc „fałszywe spomiędzy” – symulację więzi bez ryzyka i zaangażowania. Chatboty oferują iluzję bliskości, a automatyzacja zadań twórczych grozi pozbawieniem pracy sensu i satysfakcji płynącej ze stanu flow.
Co więcej, AI zaczyna pełnić rolę nowego sacrum. Jej wszechobecność, moc i niezrozumiałość budzą lęk i podziw, podobnie jak zjawiska religijne. Grozi to technologiczną idolatrią, w której podziw dla algorytmu zastępuje autentyczne doświadczenie transcendencji, redukując człowieka do funkcji w ekosystemie maszyn.
Instytucje: projektowanie szczęścia w polityce i edukacji
Osiągnięcie szczęścia utrudniają współczesne „idolatrie”. Konsumpcja napędza hedonistyczny kołowrotek, obiecując spełnienie, które nigdy nie nadchodzi. Media społecznościowe zastępują głębokie więzi powierzchownymi interakcjami, prowadząc do paradoksalnej samotności w świecie hiperpołączeń. Szczęście nie jest jednak wyłącznie sprawą indywidualną. Jest ono współtworzone przez instytucje.
Polityka społeczna redukująca nierówności, edukacja kształtująca charakter i empatię oraz urbanistyka projektująca przestrzenie wspólne mogą tworzyć warunki dla autentycznego dobrostanu. Instytucje te stają się narzędziami „projektowania szczęścia”, które pielęgnują prawdziwe relacje, zamiast symulować je przez algorytmy.
Podsumowanie
Hipoteza Haidta to potężna synteza mądrości filozofii, religii i psychologii. Przypomina, że szczęście wymaga spójności między rozumem a emocjami oraz autentycznych więzi. W epoce AGI stajemy przed fundamentalnym wyborem: czy użyjemy technologii do wzmacniania prawdziwych relacji, czy pozwolimy, by zastąpiła je doskonała, lecz pusta symulacja. W labiryncie algorytmów łatwo zapomnieć, że szczęście nie tkwi w iluzji kontroli, lecz w nieprzewidywalnym tańcu autentycznego „spomiędzy”.